Czy Mikołaj naprawdę istnieje? Prawda czy fałsz – co zaserwujesz swoim dzieciom?

Czy Mikołaj naprawdę istnieje? Kto przynosi prezenty pod choinkę? Prawda czy fałsz? Co zaserwujesz swoim dzieciom?

Ostatnio mama mojego ucznia, czwartoklasisty szkoły podstawowej, zapytała mnie, czy powiedzieć synowi prawdę na temat świętego Mikołaja. Zapytałam, czy dotąd wierzył. Odparła, że tak i że dopiero w tym roku nabiera wątpliwości pod wpływem kolegów z klasy. Niestety, nie czując się autorytetem ani wyrocznią w tej kwestii, nie udzieliłam mamie odpowiedzi, aczkolwiek zaczęłam zastanawiać się, jak zareaguję ja w przyszłości.

Póki co – problem wiary w Mikołaja mnie nie dotyczy. Moje dzieci wierzą, bezgranicznie, niezachwianie, a istnienie świętego Mikołaja jest niezaprzeczalne, jak istnienie mamy czy taty.

Mikołaj nas odwiedził i tylko puenta spotkania była dość niezręczna, bo jedna z moich córek uznała, że rzeczony święty daje prezenty także niegrzecznym dzieciom, bo przecież mama stale powtarza, że dziewczynki są niegrzeczne. Zatem tegoroczne mikołajki uspokoiły moje córki, a wiara pozostała.

Niczego nie popsuł fakt, iż w galerii handlowej spotkały jednego Mikołaja, w przedszkolu zupełnie innego, a już ten z Wielkiej Fabryki Elfów był całkiem do Mikołaja niepodobny (chudzina biedaczysko). Trochę je to zastanowiło, jednak nie skłoniło do głębszej analizy czy refleksji.

Aktualnie trwają rozmowy na temat Gwiazdki.

Rozpoczęło się od pytań babci: co dziewczynki chciałyby dostać na Gwiazdkę. Trzeba zatem było całego wprowadzenia do tematu. Że Jezus, że narodziny, że choinka i że prezenty pod nią. Ale kto je tam zostawia? Odpowiedź nasunęła się od razu – Gwiazdka, o której opowiadała babcia. Tu zdecydowanie łatwiej byłoby pójść w kierunku prawdy – przyznać szczerze i bez ogródek, że obdarowujemy prezentami bliskich.

Jakże jednak odebrać tym małym istotom błysk w oku na wieść o kolejnym magicznym stworzeniu/bycie/kreaturze, która jest tak miła, iż zostawi prezenty pod choinką (nawet niegrzecznym) dzieciom.

Na dobranoc opowiadam córkom prawdziwe historie: biskupa Mikołaja, a także historię narodzin Jezusa w Betlejem– bez fajerwerków i dodatkowych ulepszaczy. Jednak czy i kiedy będę miała odwagę i sumienie odebrać im Mikołaja z nieba od prezentów – tego nie wiem.

Tak na serio, wydaje mi się, że zwyczajnie każdy dojrzewa do świata bez świętego Mikołaja we własnym tempie.

Jeśli jako pięciolatki zapytają mnie, czy na pewno istnieje – przytaknę. Jeśli zrobią to jako 10-latki, pewnie skłonię się ku powiedzeniu im prawdy. Podoba mi się postawa córki mojego kuzyna, która nie pozwala sobie odebrać wiary w Mikołaja od 11 lat. W szkole próbują ją przekonać, że go nie ma, lecz rezolutna Hanka zawsze odpowiada im,że to frajerzy, bo wiadome jest, że święty istnieje. Myślę wtedy, że jest świetna, bo ma własne zdanie i mimo iż ziarno niepewności gdzieś się pojawia,to jej dziecięce marzenie nie chce umrzeć brutalną śmiercią, nadal chce mieć w swoim nastoletnim już życiu odrobinę magii.

Każdy z nas wierzy w świętego Mikołaja. Na swój sposób.

 Ja też. Wierzę, że mój Mikołaj przyniesie mi prezent, który mnie zaskoczy i wyląduje pod poduszką. Czy 10-letni uczeń będzie cieszył się mniej po przebudzeniu tylko dlatego, że koledzy wyparli już istnienie świętego? Pewnie nie do końca. Jestem jednak przekonana, że im dłużej wierzymy, tym dłużej zachowujemy cząstkę dziecka w sobie, a w dzisiejszym świecie wszyscy dookoła tak prędko dorastają, tak bardzo spieszą się do pozornej dojrzałości.

Czuję dreszcz na plecach, gdy moje dzieci budzą się rano 6 grudnia i poszukują prezentów. Tak samo podekscytowana jestem w wigilijny wieczór, kiedy targają kolorowy papier. Dylematy – kiedy i jak powiedzieć im o przyziemnym charakterze tych rytuałów zostawiam na potem. Być może odległe, być może nieco bliższe. Moje córki same mnie przekonają – swoim spojrzeniem, gestem, słowem. Kto zna nasze dzieci lepiej niż my sami? Decyzja należy więc tylko do nas. Do łatwych nie należy, ale kto obiecywał, że macierzyństwo i ojcostwo będzie łatwe…

Podobne posty o WYCHOWANIU DZIECI

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja1 komentarz

  1. Moje 5-latki póki co wierzą bezgranicznie i nie zamierzamy im odbiersć radości odwiedzin Mikołaja jeszcze rok, może dwa..zobaczymy kiedy temat się wyda 🙂

Skomentuj

Ładowanie