10 SPOSOBÓW NA OKIEŁZNANIE BLIŹNIACZEGO DWUPAKU

„O – dwa domki ma pani w brzuchu, to bliźniaki!” – powiedziała do Żony pani doktor podczas pierwszej, przedterminowej kontroli USG. Z wielką radością przyjąłem na klatę fakt, że niebawem zostanę ojcem, i to za pierwszym strzałem – podwójnym ojcem. Wtedy, te naście miesięcy wstecz, spodziewałem się, że nie będzie lekko, i Ameryki nie odkryłem – było ciężko. Baaa, było bardzo ciężko. Dlaczego było? Bo chwila czasu minęła zanim znaleźliśmy z Żoną instrukcję obsługi do naszych bliźniaków, choć wciąż nie jest lekko. Oczywiście zdecydowanie więcej w tym matczynej zasługi, ale umówmy się – ja z założonymi rękami też nie siedziałem. 9 miesięcy, bo tyle właśnie mają już nasze pociechy, to dużo i mało czasu jednocześnie. Spoglądam wstecz i pamiętam nieporadność, szczególnie moją, podczas pierwszych miesięcy nowego wyzwania. Na szczęście udało mi się ogarnąć, bo z dwójką dzieci za jednym zamachem to jest tak, że albo się zaangażujesz do nowej roli w podobnym stopniu co Twój partner, albo skazujesz go na psychiczny rollercoaster. Taka ekstremalnie emocjonalna kolejka w końcu nieuchronnie, z wielkim hukiem, wypada z trasy niczym w filmie Oszukać przeznaczenie. Nasz wspólny rollercoaster wciąż jedzie i ma się dobrze, a oto 10 powodów, dzięki którym udało nam się taki stan rzeczy osiągnąć:

#1 WIELOZADANIOWOŚĆ

Skoro liczba rodziców to 2, a magiczna liczba dzieci wynosi tyle samo, to nie widzę powodu, żeby cały ten „dziecięcy meksyk” spadał tylko na jedną głowę. Warto zatem przyswoić nowe umiejętności w równym stopniu, co partner. Czasy, kiedy tylko matka ogarniała dzieci już bezpowrotnie minęły. Oczywiście kwestie zarobkowe, szczególnie w pierwszych miesiącach nowej sytuacji, spadają na ojca. Nie zwalnia to go jednak, w mojej opinii, całkowicie z ojcowskich obowiązków. Zarabianie to tylko jedna z wielu czynności na rodzicielskiej liście. Więcej na temat równej roli rodziców przeczytasz we wpisie MULTIFUNKCYJNOŚĆ – ATRYBUT KAŻDEGO RODZICA.

#2 NIWELOWANIE PRZEWAGI LICZEBNEJ

Dziecięca przewaga w stosunku 2:1 to nierzadko problem wielkiej wagi, szczególnie w pierwszych miesiącach malutkiego życia. Dobrze wtedy zachowywać zasadę – 1 głowa na 1 głowę, a jeśli taka możliwość i konieczność występuje to przewaga liczebna po stronie opiekunów (np. babcia w odwodzie) może pozytywnie zadziałać na wszystkich domowników.

#3 REGENERUJĄCY SEN

Jest taka niepisana zasada, że w początkowych miesiącach po porodzie rodzic powinien spać wtedy, kiedy śpi dziecko. Fajnie, ale… obiad sam się nie zrobi, naczynia (butelki) same się nie umyją, zakupy się same nie zrobią i wiele innych czynności domowego ABC w magiczny sposób się nie wydarzy. Tutaj z pomocą przychodzi partner, który daje możliwość snu zmęczonemu opiekunowi. To samo tyczy się wszystkich innych obowiązków domowych, bo taka wymiana na każdej płaszczyźnie powinna odbywać się jak najczęściej. Ja opiekuję się teraz dziećmi, Ty odsypiasz, lub ogarniasz mieszkanie / robisz obiad.

#4 RYTM DNIA

Niemowlęta nie lubią niespodzianek. Stałe, powtarzające się po sobie czynności to dla nich gwarancja bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia. Powtarzalność to słowo-klucz, bo swego rodzaju harmonogram powinien być powielany każdego kolejnego dnia, z ewentualnymi kosmetycznymi zmianami. Początkowe usypianie na początku malutkiego życia przeciągało nam się nawet do 4 godzin. Obecnie zajmuje to od 5 minut do godziny, więc gra jest, wg mnie, warta świeczki.

#5 SPACEROWA ROTACJA

Spacer to obowiązkowa pozycja na liście dziecięcych czynności pośród dnia. Wiadomą rzeczą jest, że trzymanie malucha „pod kloszem” nie prowadzi do niczego dobrego, więc nawet kosztem kataru, czy lekkiego przeziębienia, warto ten spacer każdego dnia zaliczyć. Dobrym rozwiązaniem jest rotacyjna wymiana wózkowych „pchaczy”, bo taka godzina bez dziecięcego zgiełku na pewno pozytywnie wpływa na psychiczne samopoczucie.

#6 SHIT HAPPENS

Przebieranie pieluchy to taka naturalna sprawa dla rodzica. Tak przynajmniej być powinno, bo zgodnie z niepisaną zasadą wymienności, każda czynność jest do opanowania i praktykowania niezależnie od płci opiekuna. Smród zafajdanej pieluchy jest tak samo intensywny dla mamy, jak i taty, więc nie ma taryfy ulgowej. Bierze Cię na wymioty? Wstrzymaj na sekundę oddech, wytrzyj szit mokrą chusteczką i jedziemy dalej 🙂

#7 MULTIRODZICIELSKIE GADŻETY

Dawno temu, za górami, za lasami… w odległych czasach PRL-owskich, albo i znacznie wcześniej, ludzie też wychowywali bliźniaki. Nie było wtedy takich rodzicielskich ulepszeń, jak dziś. Nie są one, co prawda, niezbędnikiem wychowania, ale skoro mają nam ułatwić obsługę malucha i skoro możemy sobie na nie pozwolić, to czemu nie? Naszym „ulepszaczem” okazały się leżaczki-bujaczki w wersji manualnej (bo są również elektryczne – to dopiero luksus). Ponadto kilka ciepłych słów mogę powiedzieć na temat krzesełek do karmienia z regulacją wysokości, o piankowych matach podłogowych (puzzle) oraz całej masie zabawek, o których w moich dziecięcych czasach mógłbym zapomnieć. Nie mogę natomiast zapomnieć jeszcze o ultra-lekkich wózkach podwójnych i „odkurzaczowym” aspiratorze do nosa, który zrobił największe wrażenie na naszych rodzicach.

#8 BEZTROSKI CZAS WOLNY

‚Mamy nie biorą urlopu’ – głosi reklama. A właśnie, że biorą, a przynajmniej brać powinny, bo po całym dniu spędzonym na rodzicielskim ‚gorącym krześle’ wskazany jest psychiczny odpoczynek z daleka od tego, momentami rozgrzanego do czerwoności, mebelka. Dlatego świetnym rozwiązaniem, szczególnie w przypadku multiRodziców, jest wypracowanie wspólnego modelu wychowania. Wtedy kobiece wieczorne zakupy, czy męskie wypady na piwo nie staną pod znakiem zmartwień, pod tytułem „czy On/Ona sobie teraz radzi?”. Radzi sobie, bo robi to tak samo dobrze, jak Ty.

#9 NIE ZAPOMINAJ O SOBIE

Tak – dzieci są teraz na pierwszym miejscu Twojej listy wartości. Tak – robisz wszystko, żeby było im maksymalnie dobrze. Tak – Twoje życie się zmieniło o 180 stopni, ale to nie znaczy, że masz się poświęcić dla Nich bez reszty. Jesteś multiRodzicem, sporo dobrego i złego za, a także przed Tobą, ale wbrew pozorom, to Ty jesteś najważniejszym elementem układanki. Ważniejszym nawet od dzieci, bo one bez Ciebie sobie w życiu jeszcze nie poradzą. Dobrze zatem zadbać o swoje zdrowie psycho-fizyczne. Zdrowe odżywianie, trochę rekreacji ruchowej, wyjście do kina są do ogarnięcia, jeśli możesz liczyć na kogoś więcej niż tylko Ty sam/a.

#10 DOBRY PARTNER TO DOBRY RODZIC

Ostatnia, ale chyba najważniejsza zasada, którą powinieneś się człowieku kierować. Ojcostwo, czy „matkostwo” jest dobrym odnośnikiem małżeństwa/partnerstwa. Dlaczego ta rada miałaby Ci ułatwić obsługę dzieci? Ano dlatego, że jeśli pozostaniesz w dobrych relacjach z Ich mamą/tatą, to razem (słowo-klucz) jesteście w stanie dobrze i bezboleśnie zapanować nad dziecięcym pakietem.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebook’u dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 🙂

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Dyskusja6 komentarzy

Skomentuj

Ładowanie