5 sposobów na zwiększenie odporności u dzieci

W serialu „Gra o tron” jedną z najczęściej wypowiadanych kwestii jest: „Nadchodzi zima”. U nas nadchodzi jesień, a wraz z nią sezon na przeziębienia, katary, grypy – sezon na kichanie i smarkanie. Dopóki nie miałam dzieci, nie interesowała mnie zbytnio kwestia zmian pór roku pod względem zapadania na różnego rodzaju sezonowe choroby – rzadko kiedy chorowałam, cieszyłam się wysoką odpornością nawet na choroby przenoszone drogą kropelkową. Sytuacja się zmieniła odkąd moje dzieciaki zaczęły swoją przygodę w żłobku – wcześniej również nie chorowały, pomimo częstych wizyt w klubach malucha. Żłobek i przedszkole rządzą się jednak swoimi prawami i swoimi wirusami – i zaczęliśmy chorować rodzinnie i sekwencyjnie, jeden po drugim.

Jak wykończająca jest opieka nad dwoma równocześnie chorymi bliźniakami 24 h na dobę – nie będę opisywała, ale możecie się domyśleć, szczególnie w sytuacji, gdy mama jest również chora (oraz jest we wczesnej ciąży) i ledwo zwleka się z łóżka. Po przejściu takiego, trwającego miesiąc z krótkimi przerwami, doświadczenia, postanowiłam zaczerpnąć opinii lekarzy oraz bardziej doświadczonych rodziców – i zacząć wzmacniać odporność moich chłopców przed zbliżającym się sezonem na choroby i choróbska.

Lista moich sposobów na zwiększenie odporności u dzieci:

  1. Nie przegrzewaj! Czyli „zimny chów” przede wszystkim!

O tym, że jest to jedna z podstawowych zasad wychowywania zdrowego i odpornego dziecka wiedziałam od dawna. Niestety jako świeżo upieczona mama, mama po raz pierwszy, dałam się w początkowym okresie macierzyństwa wyprowadzić w pole przez wszechwiedzące babcie i ciocie „dobra rada”. Moje dzieci urodziły się w zimie i tym bardziej trudno mi było określić w jakiej temperaturze i w jakiej ilości ubrań dzieciom jest najbardziej komfortowo.

Teraz już wiem, że głównie w nocy zbyt mocno opatulałam swoje dzieci. Jeden z moich synków jest szczególnie zimnolubny i na samą myśl ile warstw „ciepełka” mu w tamtym okresie serwowałam – jest mi go aż szkoda. Było mu po prostu za gorąco!

Na szczęście trafiłam na bardzo dobrą panią pediatrę, która wytłumaczyła mi w jaki sposób dzieci powinny być ubierane, by nie były przegrzewane, a wprost przeciwnie – by same wykształciły w sobie własną termoregulację. I nie chodzi tu tylko o sławną już w naszym kraju „czapeczkę”, ale i o temperaturę w pomieszczeniu, w którym dzieci śpią (najlepsza to ok. 18-19 stopni Celcjusza), o bieganie po domu na bosaka, bez skarpetek, i o takie ubieranie dzieci, by pod wpływem warstw ubrań się nie pociły.

  1. Woda utleniona do ucha

O tej bardzo prostej, ale wyjątkowo skutecznej metodzie zapobiegającej rozwijaniu się infekcji u dzieci i dorosłych przeczytałam na blogu Szczęślivej – TUTAJ.

Sposób ten przetestowałam najpierw na sobie – rezultat był zadziwiający. Po porannym bólu gardła i ogólnym rozbiciu, które zwiastowało rychłe przeziębienie, w ciągu kilku godzin nie pozostało u mnie śladu.

Później wodę utlenioną zaaplikowałam dzieciom do uszu, gdy również poranne objawy zapowiadały problemy – objawy przeziębienia zniknęły w ciągu jednego dnia.

Należy pamiętać, by kurację tą przeprowadzić od razu, gdy tylko zauważy się zbliżającą się infekcję.

  1. Syrop z cebuli i miodu (z dodatkiem imbiru i czosnku)

Naturalny i bardzo skuteczny medykament, który dobrze jest stosować zarówno w trakcie przebywanej infekcji, jak również profilaktycznie w sezonie jesienno-zimowym. Syrop zaleca się podawać dzieciom w wieku powyżej 2 roku życia (ja podawałam swoim dzieciom, gdy skończyły 1,5 roku). Pomimo swoich „groźnie brzmiących” składników jak cebula czy czosnek, dzięki dodatkowi miodu, syrop jest naprawdę smaczny.

Przepis na syrop z cebuli, czosnku i miodu: TUTAJ.

  1. Naturalne soki z malin i czarnego bzu

Do naturalnych soków nie trzeba chyba nikogo przekonywać – można je kupić na targach, czy bazarach, ale najlepiej: zrobić je samemu. Ja korzystałam z tych dwóch przepisów – i je polecam:

Sok z malin: TUTAJ.

Syrop z czarnego bzu: TUTAJ.

  1. Entitis

    Preparat ze szczepem Streptococcus salivarius K12, który poleciła mi zarówno nasza pani pediatra, jak i rodzice, którzy już wypróbowali ten specyfik. Opinie na temat tego probiotyku można spotkać bardzo entuzjastyczne, czasami wręcz euforyczne. Potwierdzam – zaczęliśmy go stosować profilaktycznie na początku sierpnia, by przygotować się na sezon chorób w żłobku i jak na razie (odpukać!) moje dzieci omijają nawet katary, mimo że w żłobku dzieci zaczęły już regularnie chorować.

    Streptococcus salivarius K12 odkrył znany mikrobiolog prof. John Tagg na Uniwersytecie Otago w Nowej Zelandii. Profesor John Tagg jako dziecko chorował na nawracające infekcje ucha, nosa i gardła i jego marzeniem było znalezienie alternatywnej, naturalnej metody, która pozwoli zachować zdrowie jamy ustnej i gardła. Profesor John Tagg przez 30 lat poszukiwał odpowiedzi, dlaczego niektóre dzieci są bardziej odporne na nawracające infekcje ucha, nosa i gardła (ENT – ang. Ear, Nose, Throat)  od pozostałych. Przez wiele lat analizował próbki śliny szukając różnic w biofilmie bakteryjnym. 

    Przełom nastąpił, gdy profesor John Tagg wraz ze swoim zespołem odkrył unikalny szczep Streptococcus salivarius K12 wyizolowany z jamy ustnej dziecka, które w okresie sześciu lat nie chorowało na infekcje ucha, nosa i gardła. W trakcie dalszych badań nad szczepem okazało się, że Streptococcus salivarius K12 wytwarza unikalne lantybiotyki (BLIS – Bacteriocyn-Like Inhibitory Substances), które hamują rozwój bakterii chorobotwórczych w obrębie jamy ustnej i ucha środkowego. Dobroczynny szczep Streptococcus salivarius K12 zawarty jest w preparacie ENTitis”.

    Probiotyk jest dostępny w saszetkach – dla dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat oraz w pastylkach – dla dzieci starszych.

    Podczas podawania probiotyku należy pamiętać, by proszek rozpuszczać w bardzo małej ilości wody (2,5 ml). Zawiesinę można podać na łyżeczce lub strzykawką. Niemowlętom proszek można podawać maczając w nim smoczek. Po wieczornym podaniu probiotyku nie powinno się przez kilka godzin nic jeść i pić.

    Najtaniej Entitis można kupić  TUTAJ.

    Takie są moje – skuteczne! – sposoby na jesienno-zimowe przeziębienia, infekcje i grypy. Czy coś byście do tej listy dodali?


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Kiedyś miłośniczka podróży i przygód podwyższających adrenalinę. Obecnie uskutecznia głównie podróże pojazdem trójkołowym do klubu malucha i z powrotem, a adrenalinę ma wiecznie podwyższoną poczynaniami wszędobylskich, bliźniaczych potomków. Kocha swoją rodzinę, przyjaciół, dobry film i jeszcze lepszą książkę, fotografię, Kraków, kawę z pianką, jazdę na motorze i bycie mamą.

Dyskusja6 komentarzy

  1. Ja bym dodała jeszcze witaminy. My codziennie rano wypijamy herbatkę ziołowo- owocową z miodem i dodatkiem pół łyżeczki proszku z aceroli lub dzikiej róży. Witamina C ma zbawienny wpływ na odporność, a jak tylko pojawiają się jakieś ślady infekcji (gorączka, ból gardła, katar) to wtedy wit C aplikuje sobie i dzieciom co godzinę, dwie, stopniowo wiekszając dawki aż do rozwolnienia ( to reakcja organizmu na zbyt dużą dawkę kwasu askorbinowego, jak nastąpi delikatne rozwolnienie to dawkę należy trochę zmniejszyć ale dalej podawać regularnie przynajmniej pierwszy dzień, na drugi dzień podawać żadziej a na trzeci z 3 razy ) i wszystko przechodzi bez antybiotyków. Dodatkowo mam witaminy D3 i K2 w kroplach i codziennie podaję dzieciom i sobie. Jest to ważne nie tylko dla odporności, ale również dla zdrowych zębów, kości i w zasadzie wszystkich procesów zachodzących w naszym organiźmie. Mam też w domu tabletki dla dzieci multiwitamina z minerałami o dobrym składzie i podaję im tak raz, dwa razy w tygodniu, a przy infekcjach codziennie żeby dostarczyć wszystkie witaminy. Dzięki zdrowej diecie i dostarczaniu odpowiedniej ilości witamin i minerałów infekcje zdarzają nam się teraz bardzo rzadko, ale jak się zdarzą to wit C i woda utleniona nas zazwyczaj ratują. Wody utlenionej używam do płukania gardła ( pół na pół z wodą) i do robienia inhalacji w przypadku kaszlu( kilka kropli do roztworu soli). O wkrapianiu do ucha nie słyszałam wcześniej w takim zastosowaniu, ale na pewno wypróbuję;) pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia.

    • Hej! Dzięki za przypomnienie o witaminach! 🙂 Tak, u nas też są stosowane okrągły rok, a w okresie jesienno-zimowym jest ich jeszcze więcej – np. codziennie wypijany sok z wyciśniętych pomarańczy, dzieci uwielbiają. Witamina D – podstawa, K2 i B12 też.
      Tak naprawdę podstawą podstaw jest zdrowa dieta. Nie wspomniałam o niej, choć powinnam. To po prostu dobre nawyki żywieniowe, które powinno kształtować się od samego początku.
      Pozdrawiam!

  2. Nas zimą ratuje poranne picie pszczelego pyłku (na noc zalewamy wodą łyżeczkę pyłku-dosłownie tyle żeby to zakryc- a rano dolewamy odrobinę ciepłej wody) Z doświadczenia wiemy, że najlepszy jest różnorodny pod względem kolorów. pozdrawiam i dużo zdrówka!;)

    • Dziękuję, Stasiu, za kolejny punkt do dodania w temacie odporności dzieciaków i całej rodziny! Na pewno się rodzicom przyda.
      Pozdrawiam!

  3. Ja tez znam pszczeli pyłek i podaje dzieciakom, ale wiem, ze niektorzy moga byc uczuleni, a dodatkowo podaje tez przez caly rok witamine d z kwasami dha, bobik dha.

    • Tak, witamina D, jak i C bardzo pomaga. Tak samo tran – choć nie wszystkie dzieci go skonsumują – ja raz na jakiś czas przemycam go w jedzeniu.

Skomentuj

Ładowanie