5 zdań, których nie chcesz usłyszeć od swojego dziecka

Oto lista najbardziej przykrych zdań wypowiedzianych przez moje córki. Rzec by można czarna lista. Nie jest powodem do dumy, jednak każde z tych zdań skłania mnie do refleksji, a także pracy nad sobą, bo niestety- wszystko ma swoją przyczynę – czasem błahą, czasem mniej. Zawsze ważne jednak, by wsłuchać się w swoje dziecko. Bardzo często można jeszcze wszystko naprawić…

  1. Jestem taka smutna

Wypowiadane w różnych okolicznościach, jednak zawsze tak samo zasmucające rodzica. Nieważne, dlaczego – ważne, że nie zapewniliśmy naszemu dziecku szczęścia, a przecież to nasz naczelny cel i nasze największe marzenie. Moja córka na szczęście wypowiada je wówczas, gdy zrobi coś niepożądanego, ja każę jej przemyśleć swoje zachowanie, a wtedy dochodzi do takiego wniosku. Jest zatem smutna, że zachowała się niestosownie, że mnie zawiodła – a to raczej dobra reakcja, bo moje dziecko wyciąga wnioski na przyszłość. Gorzej, gdy słyszymy takie zdanie w innych okolicznościach (bo trzeba pójść do przedszkola, bo rówieśnicy dokuczają, bo trudno poradzić sobie z oczekiwaniami świata).

  1. Tak bardzo mnie boli

Nie wiem, który ból jest gorszy – wewnętrzny czy zewnętrzny. Matka kilkulatka na szczęście częściej spotyka się z tym drugim. Kiedy słyszę, że moje dziecko cierpi, że coś je boli – serce mi pęka. Nieważne, czy to skóra zdarta z kolana czy ból brzucha po zatruciu, czy wreszcie wysoka gorączka, wirus i szpitalne łóżko. Zawsze zdanie to boli tak samo. Bo jestem często bezradna, bo bólu mojego dziecka nie mogę wziąć na siebie. Jedyne, co zostaje to przykleić plasterek miłości, przytulić, wycałować i wydmuchać bolące miejsce – przy lżejszych urazach na szczęście pomaga.

  1. Ty mnie nie kochasz

Wypowiadane rzadko, ale chyba najbardziej dotkliwe. W przypadku posiadania dwójki jednocześnie, najczęściej pojawia się, gdy konflikt jest rozstrzygany przez matkę na korzyść jednej ze stron. Wówczas druga – w poczuciu krzywdy, niesprawiedliwości ludzkiej rzuca owo zdanie. Nie zdaje sobie ani trochę sprawy, jak każde z tych czterech słów świdruje przez kolejne godziny w mojej głowie. I choć na ogół pod koniec dnia, znów słyszę, że to było tylko na żarty, że przecież to tylko głupotki, to jednak delikatna rysa pozostaje.

  1. Jesteś głupia!

Usłyszałam tylko raz, w ostatnim czasie. Nie wiem, czy to już efekty edukacji przedszkolnej, bo nikt w moim domu do nikogo nie odnosi się w taki sposób. Nie nazywam też tak nawet obcych ludzi – w szczególności pilnując się w towarzystwie moich trzylatek. Moje dziecko uznało, że jestem głupia, kiedy nie spełniłam jego żądania w chwili, w której sobie tego życzyło. I tym razem nie było mi ani smutno, ani źle. Zwyczajnie się zdenerwowałam. Półgodzinny wywód na temat stosowania słowa głupia/głupi, a raczej jego unikania skutkuje chwilowym spokojem werbalnym. Zobaczymy jednak, na jak długo.

  1. Pójdę kiedyś z tego domu i zostaniecie bez córeczki

Po wypowiedzianych słowach zapytałam, czy dopiero, kiedy założy rodzinę i będzie miała swoje dzieci. Usłyszałam, że nie. Że opuści dom teraz, za kilka dni, bo jesteśmy dla niej niedobrzy. Wiedziała, gdzie uderzyć. A już dalszy ciąg, że będziemy mieli przecież drugą swoją córeczkę dał do myślenia. Czyżby poczuła się mniej kochana? Czy faworyzowaliśmy bezwiednie jedno dziecko? Czy może tego dnia okazaliśmy zbyt mało czułości i miłości? Na szczęście lampka alarmowa zapala się szybko, a tego typu frazy wychwytuję niczym radar. Od razu można więc nadrobić zaległości i dopieścić malucha.

Za nami dopiero wspólne trzy lata. Nie chcę nawet myśleć, czego się nasłucham, gdy będę miała pod dachem dwie nastolatki. Czas chyba pomyśleć o jodze albo innego rodzaju medytacji. Mamy starszaków / nastolatków – co najstraszniejszego powiedziały Wam wasze dzieci? Przygotujcie mnie chociaż trochę…

A Ty czego nie chcesz usłyszeć od swojego dziecka?…


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie