7 kroków do samodzielności Twojego dziecka

Nie ma nic bardziej fascynującego niż odkrywanie świata na nowo z małym, dorastającym człowiekiem. My, jako dorośli jesteśmy tak zapędzeni, że bardzo często nie zwracamy uwagi na większość rzeczy, które występują wokół nas. Drogę do pracy i z pracy mamy opanowaną do tego stopnia, że mogli byśmy trafić tam z zawiązanymi oczami. A teraz wyobraźmy sobie wyjście na spacer z tym małym człowiekiem, który pierwszy raz w życiu widzi na oczy najzwyklejszy kamień. Wszystko jest dla Niego nowe, prawdziwe, nieprzewidywalne, ciekawe. Moje dzieci są w tej grupie, która koniecznie musi wszystkiego dotknąć i koniecznie posmakować, a że nie należymy wraz z Żoną do przesadnie sterylnych osób, staramy się nie siać paniki, kiedy ów kamień znajdzie się w dziecięcej buzi, bo to mogłoby przynieść odwrotny skutek.

Oto naszych* 7 sposobów na umożliwienie dziecku odkrycia czegoś nowego.

1 – Pokaż

Dzieci uwielbiają słuchać, kiedy do Nich mówisz. Na swój sposób próbują odpowiadać. Mów i pokazuj Im co robisz, a szybko zechcą Cię naśladować. Jeżeli chcesz, aby Twoje dziecko zaczęło samodzielnie jeść widelcem, zjeżdżać ze zjeżdżalni na placu zabaw, lub zakładać buty to najzwyczajniej w świecie pokaż Mu jak to zrobić, pokieruj Go, podaj Mu rękę, pomóż. Nasze dzieci, kiedy widzą, że sprzątamy stół (pod stołem) po Ich obiedzie, łapią za mokre chusteczki i starają się nas naśladować. Dalsza część wypowiedzi wiąże się z następnym punktem.

2 – Nie zmuszaj

Kontynuując powyższe zdanie, nie zmuszaliśmy i nie kazaliśmy dzieciom tego robić, a jedynie zachęcaliśmy Je poprzez pokazywanie i mówienie o tym co robimy. Podobnie rzecz ma się z odkurzaniem, kiedy Szymek łapie za swój zabawkowy odkurzacz i stara się naśladować nasze ruchy, lub po prostu łapie dwukrotnie od siebie większą rurę i „odkurza”. Kolejnym przykładem jest uzupełnianie folii w koszu na zużyte pieluszki. Dzieci starają się na swój sposób uzupełnić wkład kosza i mimo, że robią to w sposób błędny, zawsze chwalę Je i dziękuję Im za pomoc. Równie duże zaangażowanie wykazują podczas wieszania i ściągania prania z suszarki. Ochoczo wtedy podają nam ubrania do rozwieszenia / ściągnięcia, za co oczywiście nagradzane są dobrym słowem.

3 – Uwierz w swoje dziecko

Na przykładzie własnych bliźniąt przekonaliśmy się, że dzieci są gotowe do opanowania trudnych, nowych czynności zdecydowanie wcześniej niż mogłoby się nam wydawać. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dzieci są gotowe wcześniej niż rodzice. Przykładowo – w życiu nie dałbym 16-miesięcznemu dziecku kubka z wodą, bo za nic nie chciałoby mi się wycierać rozlanego płynu. Moja Żona jednak stwierdziła, że skoro dziecko wyciąga rękę po kubek, to najwyższa pora, żeby Mu go podać.

Innym przykładem może być plac zabaw, na którym bardzo często, z relacji Żony słyszałem jak to ludzie ze zdziwieniem obserwują nasze (wtedy 15-miesięczne) bliźniaki, które samodzielnie wchodzą na drewniane elementy placu zabaw i z uśmiechem na twarzy korzystają ze zjeżdżalni. Zdarzył się też życzliwy, który upominał Ją, że dziecko może się uderzyć. Faktycznie, Szymek się uderzył, Ona nie zareagowała w żaden sposób, a On nawet nie zwrócił na to uwagi (nie było to nic groźnego). Nie chcę w tym momencie nikogo obrażać, pouczać, ale na prawdę uwierz, że Twoje dziecko sobie świetnie poradzi jeśli tylko dasz Mu trochę swobody.

4 – Zadbaj o odpowiednie warunki

Jeżeli na przykład chcesz nauczyć dziecko samodzielnego jedzenia, bądź przygotowany na to, że 3/4 talerza wyląduje na podłodze, na ścianie i w innych różnych miejscach, o których nawet byś nie pomyślał/a. Nie raz, nie dwa znajdowaliśmy kawałki śniadaniowej parówki w bagażniku zabawkowego samochodu. Dlatego dobrą radą jest przygotowanie dzieciom miejsca do jedzenia, aby ułatwić sobie sprzątanie. Nasze maluchy na hasło „śniadanie”, „obiad”, siadają do swojego stolika odsuwając swoje małe krzesełka. Porzuciliśmy krzesełka do karmienia w momencie, gdy dzieci przekazywały chęć do samodzielnej ewakuacji, co stwarzało niebezpieczeństwo upadku z wysokości. Jeszcze a propos sprzątania: czymkolwiek sprzątasz – miej to pod ręką. U nas zbawiennie i niezastąpione są mokre chusteczki.

5 – Bądź cierpliwy

W jeden dzień Rzymu nie zbudowano i nawet najzdolniejsze dziecko nie opanuje perfekcyjnie, a czasami nawet dostatecznie, jakiejś czynności w mgnieniu oka. Przykładem może być nasza Ola (17 miesięcy), która potrafi zjeść obiad widelcem, ale często trzyma go w lewej ręce tylko po to, żeby jeść prawą.

6 – Zadbaj o bezpieczeństwo dzieci

Dwie kluczowe zasady, o ile nie najważniejsze, zostawiliśmy na koniec. Na pewno nie ma rzeczy ważniejszej na świecie niż bezpieczeństwo Twojego dziecka. Na wspomnianym wcześniej placu zabaw nie możesz dziecka puścić samopas (a tym bardziej dwójki). Najlepiej uczyć się nie tylko na swoich, ale też czyichś błędach. Wyciągnij więc lekcję pewnej wpadki. Nasz plac zabaw jest ogrodzony, jednak dwie bramki w przeciwległych narożnikach są wiecznie otwarte. Na pewno wiesz jakim magnesem są dla dziecka drzwi i możliwość ich otworzenia. Mimo, że zamontowałem tam prowizoryczne, sznurkowe zamknięcia, w którymś momencie jakimś sposobem Szymek sobie z nimi poradził. Korzystając z chwili nieuwagi Żony wybiegł na chodnik i tylko reakcja jakiegoś przechodnia sprawiła, że w porę zdążyła zareagować.

7 – Po prostu pozwól dziecku na bycie samodzielnym

Nie ograniczaj swojego dziecka, nie biegaj za Nim krzycząc „nie wolno, tego nie rób, nie dotykaj, bo się uderzysz, pobrudzisz, nabałaganisz”, itp. Oczywiście są momenty ocierające się o punkt wcześniejszy, kiedy po raz enty trzeba dziecku stanowczo powiedzieć nie wolno, kiedy w ubikacji sięga po szczotkę do mycia kibla 🙂 Ale są też sytuacje, w których dziecko samo musi pojąć, że coś jest dla niego dobre, bądź nie (w granicach rozsądku). Należy pamiętać o tym, że skutkiem ubocznym nabywania samodzielności są brudne ciuchy, ręce, nogi, ale także nabite guzy, zdarte kolana, dziurawe ubrania, itd. Pozwól Mu jednak spróbować i uczyć się, a profity będzie zbierać nie tylko Twoje dziecko, ale także Ty, kiedy samodzielnie odciąży Cię z kilku obowiązków.

* Wpis, już chyba tradycyjnie, powstał we współpracy z moją [M]ałżonką 🙂

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Skomentuj

Ładowanie