Dlaczego warto przewozić w samochodzie dziecko tyłem do kierunku jazdy?

Pewnie nie znacie wielu rodziców, którzy wożą swoje roczne pociechy w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy? Ja także nie znam – poza sobą i fizjoterapeutą naszego syna. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, w jaki sposób dowiedziałam się o fotelikach RWF, czyli tyłem do kierunku jazdy, ale nasza starsza latorośl do takiego właśnie się przesiadła, gdy poprzedni zrobił się dla niej mało komfortowy, a nam oferował jazdę przy akompaniamencie płaczów, krzyków i efektów wizualnych, czytaj wyginań i akrobacji.

Tak, można, a nawet trzeba przewozić maluchy w fotelikach RWF jak najdłużej.

Dlaczego? Oto kilka faktów.

Przede wszystkim różnica w budowie ciała dziecka i dorosłego powoduje, że na maluchy podczas zderzenia działają inne siły. Dziecko ma większą głowę w stosunku do reszty ciała, słabe mięśnie szyi, niewykształcony do końca kręgosłup, słabszą miednicę. Szyja dorosłego poradzi sobie podczas wypadku z utrzymaniem głowy (w dodatku ma poduszkę powietrzną), ale spora głowa malucha leci wtedy bezwładnie do przodu na klatkę piersiową. Na przykład podczas zderzenia czołowego z prędkością 50 km/h w foteliku montowanym przodem do kierunku jazdy nacisk na szyję dziecka może wynieść nawet 200 kg! W foteliku RWF rozkład sił jest inny, a co za tym idzie, maluch jest dużo lepiej chroniony. W Szwecji śmiertelność dzieci podczas wypadków jest znikoma, a obowiązkowo przewozi się je tyłem do 4 roku życia! Może warto wziąć to sobie do serca?

W Polsce nagromadziło się mnóstwo mitów dotyczących fotelików RWF.

Jako posiadaczka takiego fotelika chętnie je obalę.

  1. Tylko pierwszy fotelik montuje się tyłem do kierunku jazdy.

Pierwszy fotelik zawsze montujemy tyłem, ale kolejny również może, a nawet powinien, być ustawiony tyłem do kierunku jazdy. Montuje się je za pomocą systemu ISOFIX lub pasami. Foteliki RWF mają kilka grup wagowych (0-18, 0-25, 9-18, 9-25), więc może to być zakup na długi czas. My mamy model, który dla starszego dziecka ustawia się przodem – wilk syty i owca cała.

  1. Nóżki się nie mieszczą, dziecku jest niewygodnie.

Nic bardziej mylnego. Maluch ułoży się tak, jak będzie mu najwygodniej. Skandynawskie czterolatki jakoś się mieszczą, więc i nasze polskie brzdące dadzą sobie radę. A jeśli martwi Was to, że dziecko brudzi tapicerkę tylnego fotela, polecam zakup specjalnej maty ochronnej.

  1. Dziecko nic nie widzi.

Maluch posadzony tyłem do kierunku jazdy widzi nawet więcej niż jego rówieśnik siedzący przodem. Ma widok na obie boczne szyby oraz tylną, przez którą naprawdę sporo dostrzeże.

  1. To fanaberia – wszyscy wożą przodem.

Fakt, w Polsce przyjęło się, że dziecku zmienia się pierwszy fotelik około roczku i sadza przodem do kierunku jazdy. Tak wozi większość rodziców. Ale badania jasno pokazują, że wożenie tyłem jest dużo bezpieczniejsze dla maluchów. Czy wiecie, że światowi producenci fotelików nie wprowadzają na nasz rynek modeli RWF? Dlaczego? Bo będą się SŁABO SPRZEDAWAŁY. Może wyprowadzimy ich z błędu? Przecież chodzi o bezpieczeństwo TWOJEGO dziecka.

  1. Dziecko woli jechać przodem.

To wytłumaczenie wielu rodziców. Ale mnie nasuwa się pytanie: „Skąd Twoje dziecko wie, że woli jechać przodem?”. Przecież dotychczas jeździło tylko tyłem, nie zna innej możliwości, więc nie może wiedzieć, że wolałoby przodem.

  1. Dziecko nie będzie płakało w foteliku ustawionym przodem do kierunku jazdy.

Maluchy są różne. Jedne płaczą, gdy zbliżasz się z nim do samochodu, inne wręcz uwielbiają jazdę. Nasza córka rzeczywiście uspokoiła się po przesadzeniu do nowego fotelika, ale był on nadal zamontowany tyłem. Myślę, że chodziło o zmianę pozycji na siedzącą i większą widoczność, którą daje fotelik dla starszaka.

  1. Fotelik RWF nie zmieści się do samochodu.

Rzeczywiście te foteliki mają większe gabaryty, ale każdy nowy fotelik warto przymierzyć do swojego samochodu. Na pewno jakiś RWF przypadnie Wam do gustu i będzie się swobodnie mieścił w Waszym aucie.

  1. Foteliki RWF są drogie.

Z tym akurat muszę się zgodzić – są droższe od modeli montowanych przodem. Ale wynika to z małej dostępności modeli RWF na polskim rynku, o czym już wspominałam. W intrenecie można znaleźć sporo promocji. My kupiliśmy taniej model z zadrapanym plastikowym elementem. Dla nas nie miało to znaczenia, a jednocześnie nie wpływało na bezpieczeństwo malucha.

Mam nadzieję, że udało mi się Was zachęcić do przynajmniej rozważenia kupna fotelika RWF. A może ktoś z Was właśnie ode mnie dowiedział się, że takie foteliki w ogóle istnieją. I jeszcze jedno. Decyzja o wyborze fotelika zawsze stoi po Waszej stronie. To Wy dbacie o bezpieczeństwo własnego dziecka, dlatego wszelkie foteliki z marketu za 99 zł omijajcie szerokim łukiem. Przecież fotelik w samochodzie nie ma być tylko po to, żebyście nie otrzymali mandatu. Zanim zdecydujecie się na konkretny model, warto zerknąć na wyniki testów ADAC, OEAMTC, test PLUS.

Szerokiej drogi!

Nauczycielka języka polskiego w jednej z krakowskich szkół podstawowych. Szczęśliwa żona i mama trzyletniej Anieli oraz rocznego Kajetana. Pasjonatka aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim stale zmieniająca wystrój swego domu. Wielbicielka podróży, literatury, filmu oraz szybkich samochodów. Kocia mama wrażliwa na los bezdomnych zwierząt. A także miłośniczka zdrowego jedzenia stale ukrywająca się przed dziećmi z kostką czekolady w ustach.

Dyskusja1 komentarz

  1. W Norwegii, gdzie mieszkam są foteliki dla małych dzieci tylko montowane tyłem. Nie ma innej możliwości. Na zagłówkach tylnych siedzeń montuje się lusterka żeby rodzic widział co z tyłu robi jego pociecha. Przydatne jak się wozi, jak my, bliźniaki w małej toyocie.

Skomentuj

Ładowanie