Doceń to, co masz

Jestem zła. Wściekła po prostu, po ludzku, po matczynemu. Nie, nie umiem zachować zdrowego rozsądku, powściągliwości czy trzymać nerwów na wodzy. Moje dziecko właśnie zafundowało mi półtoragodzinny wyrzut negatywnych emocji przed zaśnięciem. Złość, płacz, lament, wyrzuty sumienia – krzyk i jęk towarzyszyły mu bez przerwy i na zmianę. Boli mnie głowa i nie mogę spać, chociaż dokoła wszyscy już posnęli. W takich chwilach myślę sobie – za jakie grzechy! Czym się naraziłam, jaki błąd wychowawczy popełniłam, że to moje dziecko – swoją drogą jakże niewdzięczne – odpłaca mi się w ten sposób?! Przecież byłam cierpliwa, gryzłam się przy nim w język, po raz dwunasty opowiadałam tę samą historię i nie podniosłam głosu ani ręki, choć naprawdę – prowokacja z jego strony była wyraźna. Myślę, dlaczego inni mają lepiej/spokojniej/radośniej etc.

A potem trzeźwieję. Mentalnie rzecz jasna. Potem, czyli właśnie w tej chwili, jakieś pół godziny po całej akcji, zaczynam patrzeć na wszystko zupełnie inaczej, normalniej. I wtedy dopiero się zaczyna.

Zmieniłam pracę. Większych ludzi zamieniłam na mniejszych, ale problemy zostały te same, a może i gorsze. Ostatni tydzień przygniótł mnie psychicznie tak mocno, że do dziś, nawet po całym weekendzie, nie mogę jeszcze przestać myśleć o historiach, które usłyszałam. I oczywiście wniosek jest zawsze ten sam – weź się zamknij, weź nie marudź, weź walnij głową o filar, jeśli nadal sądzisz, że spotkało Cię coś nieprzyjemnego.

A potem przypomnij sobie ich historie.

Historie małych niewinnych zagubionych ludzi z Twojego otoczenia, z Twojej pracy. Przypomnij sobie małego chłopca, którego rodzice zmarli w ubiegłym roku i który powiedział na lekcji, że smutno jest nie mieć mamy, ale to szczęście mieć ciocię. Weź pod uwagę losy chłopca, którego samotnie wychowuje tata, nie zawsze umiejąc sobie poradzić z natłokiem spraw dnia codziennego, od którego zbyt dużo się czasem wymaga, a który czuje się tak bardzo samotny.

Pomyśl na moment o chłopcu, który nie będzie dobrze funkcjonował bez sond, czujników, igieł, sensorów – bo nie pozwala mu na to choroba genetyczna.

A przecież on także chce grać w piłkę z rówieśnikami, biegać i czasem zjeść coś niezdrowego. Pomyśl o tym, jak niewielu z nich mieszka z obojgiem rodziców, a ilu ma wpis w danych osobowych: przysposobiony przez … albo opiekun prawny to… – ze wskazaniem na kogoś innego. Jeszcze raz przeanalizuj zachowanie małolata, który być może jest wrzodem na tyłku nauczycieli, bo musi dać ujście emocjom po stracie ukochanego rodzica.

Weź nie świruj, weź policz do dziesięciu i popatrz jeszcze raz na swój dom.

Teraz już cichy i spokojny, ale przez cały czas – pełen miłości, stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa, spokoju, obecności obojga rodziców, wspólnego czasu, wycieczek, zachcianek, dni we czworo.

I doceń to, co masz.

Tak wiele, a tak często traktowane jako minimum, nic, oczywistość, pewnik, stałą, która nie runie, nie zmaże się, nie zmieni.

Możesz być jak trzecia rozsądna świnka. Zbudować swój dom z cegieł, zabezpieczyć się, zabarykadować, ale nigdy nie masz pewności, kiedy przyjdzie naprawdę duży, naprawdę zły wilk, a przy nim na nic zdadzą się Twoje zabezpieczenia. Bo Twój dom zostanie zdmuchnięty, a razem z nim Twoja pozorna stabilizacja.

Tymczasem więc popatrz na swoje dzieci, kiedy śpią. Daruj im ten kolejny siwy włos, który właśnie Ci przyprawiły. Wybacz słowa, które uderzyły Cię w twarz niczym najgorszy policzek i odetchnij głęboko. Jesteście razem. W domu pełnym miłości. A na niebie świeci słońce i – póki co –  jest bezwietrznie.

*Yugopolis i Maciej Maleńczuk: „Ostatnia nocka”.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie