Drewniany domek dla dzieci jak z bajki

Jeszcze kilka lat temu miałam wiele marzeń. Należały do nich głównie podróże w dalekie zakątki świata, odpoczynek z książką w ręku i smakowanie najbardziej egzotycznych potraw. Dzisiaj mam tylko jedno marzenie: by dzieciństwo moich córek było zdrowe, bezpieczne i sielsko beztroskie.

Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. W małym mieszkanku na pierwszym piętrze, w moim zielonym pokoju. Na dolnej półce rozsuwanej szafy dwie lalki Barbie i kilka mebli. To tam barykadowałam się, otaczając poduszkami i zarzucając koc na głowę, tworząc minidomek – mój mały świat, azyl. Moje dzieciństwo było cudowne, bo miałam obok siebie dwoje kochających mnie i siebie nawzajem ludzi.

Moje córki niedawno rozpoczęły podobny do opisywanego etap. Wszystko, co w zasięgu wzroku służy im do tworzenia domku – ich własnego świata, azylu. Będąc w domu, zarzucają prześcieradła na łóżka, wchodzą do środka i bawią się pluszakami. Będąc u dziadków, wyciągają wszelkie dostępne koce i ręczniki – efekt jest podobny.

Jak już mogliście przeczytać, nie jestem zwolenniczką zarzucania dzieci prezentami i zabawkami bez okazji. Umiar i jeszcze raz umiar. Jednakowoż, nie mogłam odmówić sobie przyjemności poszperania w Internecie i przeszukania kilkuset stron, aby znaleźć domek marzeń – alternatywę dla koców i prześcieradeł. Niby niewinny research, a jednak pojawiły się wypieki na twarzy i powrót do marzeń z czasów lat dziecięcych.

Drewniany domek dla dzieci

Domków znalazłam w sieci sporo. Były ładne, ale coś zawsze nie pasowało, nie było spójne z dziecięcą wizją z mojej głowy. Kupując produkty dla moich dzieci, nie zadowalam się byle czym. Wolę dopłacić do pozbawionych konserwantów produktów żywieniowych, do bawełny, z której zrobione są ich ubranka czy do zabawki z atestem. Jakość jest dla mnie najważniejsza, bo wychodzę z założenia, że lepiej mniej, a dobrze lub jak kto woli: co jest tanie, to jest drogie.

Szukałam więc, wpatrywałam się w ekran i wreszcie moje źrenice znacznie się rozszerzyły. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam już, co moje córki dostaną na najbliższe urodziny. Zdawałam sobie sprawę, że prezent nie będzie należał do najtańszych, jednak sposób jego wykonania, dbałość o najmniejsze szczegóły – zachwyciły mnie i wiedziałam, że nie będę szukała dalej. Znalazłam!

Dżepetto – drewniane domki dla dzieci

Model, który wybraliśmy to „Księżniczka”. Myśleliśmy o mniejszej bajce, ale intuicja podpowiadała mi, że dziewczynki będą oczarowane i przez długi czas nie będą chciały wyjść ze swojego prawdziwego domu, założyłam więc, że posłuży im przez lata.

Zamówienie i montaż drewnianego domku dla dzieci

Zamówienie zostało złożone, klamka zapadła. Czekałam z niecierpliwością, zastanawiając się, czy efekt końcowy w moim ogrodzie będzie przypominał realizacje ze strony producenta. Tutaj ogromne ukłony dla pana Cezarego i jego ekipy z Dżepetto. Mój gderliwy i krytyczny tato – był pod wrażeniem sprawności, precyzji, rzetelności ekipy montującej. Mimo trudnych warunków, panowie uwinęli się z pracą bardzo szybko, zostawiając nam przepiękny produkt zgodny z opisem, czysty w środku i gotowy do zabawy.

domek dzepetto-2Zachwyt dzieci

Cieszyłam się jak dziecko, wiedząc, że moje córki za moment zobaczą swoją nową bazę. Kiedy wróciły z przedszkola i zobaczyły budowlę stojącą w ich ogrodzie, nie było mowy o zjedzeniu obiadu ani innych codziennych czynnościach. Ich zachwytu, oczarowania i ekscytacji nie uchwycą najlepsze zdjęcia. Gdyby nie fakt, iż termometr pokazywał 8 stopni, a ich nosy były czerwone – nie wyciągnęłabym ich z domku pewnie do wieczora.

domek dzepetto-4

Podziwiały każdy detal: zamknięte na kluczyk drzwi, najprawdziwszy na świecie dzwonek, piękny świetlik w kształcie serca, doniczki, w których zamierzają posadzić różowe pelargonie. A potem weszły do środka. Tam czekała na nie komoda, stoliczek, krzesała, puf, wielka tablica do malowania oraz ich drewniana kuchenka. Szybko odkryły, że można wspiąć się po drabinie na antresolę, w której można odpocząć, a nawet przespać się w upalny dzień, kryjąc się przed skwarem.

Natychmiast zrodziły się setki pomysłów na zabawę, którą przerwała zła mama z powodu zmarzniętych rąk.

Jestem przekonana, że w sezonie wiosenno – letnim drewniany domek Dżepetto będzie przez dziewczynki okupowany. Być może uda nam się jeszcze tej jesieni wykorzystać nieco jego olbrzymi potencjał.

Bajkowe wspomnienia z dzieciństwa

Codziennie, wracając z pracy, patrzę na nową ozdobę mojego ogrodu i jestem od kilku dni niezmiennie urzeczona. Sen z mojego dzieciństwa spełnił się. Wierzę, że moim córkom przyniesie tysiące uśmiechów, masę radości i setki wspomnień, których nic nie będzie w stanie zmazać.

Pewnych smaków, zapachów, doświadczeń się nie zapomina. Jestem przekonana, że w głowach moich dzieci na stałe wpiszą się trajektorie obrazów z białym drewnianym domkiem w tle.

domek dzepetto-5

domek dzepetto-15

Jeśli dysponujecie kawałkiem ogrodu, a także dziećmi w wieku od 3 lat wzwyż i zastanawiacie się nad tym, jak zachęcić je do zabawy na świeżym powietrzu, jak zorganizować maluchom czas, jak rozwijać wreszcie ich wyobraźnię – domki z oferty Dżepetto stanowią idealne rozwiązanie. Kontakt z klientem, dopracowane szczegóły, dbałość o efektowne wykończenie – czy znajdziecie je u innych producentów? Nie wiem. Wiem natomiast, że Dżepetto spełni każde Wasze najmniejsze marzenie czy fanaberie, a produkt, który otrzymacie zachwyci Waszych milusińskich. Ekipie pana Czarka dziękujemy – za ten błysk w oku naszych córek, za nowe pomysły w ich głowach, za miejsce, w którym rodzą się kolejne piękne wspomnienia.

www.dzepetto.pl

www.dzepetto.pl/produkt/ksiezniczka

domek dzepetto


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja4 komentarze

    • Ja też. Nie sądziłam, że można stworzyc coś aż tak ładnego. Każdego dnia patrzę i podziwiam…i nie mogę się nacieszyć

  1. Jeśli kiedys uda mi się wybudować własny dom, a jest taki plan, to kolejną inwestycją będzie taka właśnie miniwersja dla moich łobuzów. Jestem oczarowana…

Skomentuj

Ładowanie