GDY DZIECKO WYSYPUJE INNEMU DZIECKU MISKĘ PIACHU NA TWARZ…

Co byś zrobiła, gdyby na Twoich oczach dziecko wysypało innemu dziecku miskę piachu na twarz?

Nie na głowę. Na twarz.

Co byś zrobiła, gdyby jedno z tych dzieci było Twoim dzieckiem?

 

Jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi, Twojej reakcji. Ja nie zareagowałam tak jakbym chciała, jak powinnam. Nadmiar stresu i emocji mnie przerósł. Ale zacznijmy od początku…

Pewnego popołudnia, po odebraniu chłopców z przedszkola, wybrałam się z trójką moich pociech do pobliskiej restauracji z dużym ogródkiem i równie dużą piaskownicą, ze zjeżdżalnią pośrodku i wieloma dziecięcymi atrakcjami pomiędzy. Moje dzieci uwielbiają to miejsce, a ja je wyjątkowo doceniam ze względu na ciszę, spokój i chwilę oddechu bez pośpiechu jakiego tam doświadczam. Gdy moje dzieci harcują na placu zabaw, ja odpoczywam, ale jednak cały czas mam je „na oku”.

Tego dnia było podobnie – chłopcy byli zajęci sobą, zabawkami w piaskownicy i nowopoznanymi dziećmi, a ja oddawałam się miłym chwilom z córeczką na kolanach. Aleksander szybko i sprawnie – jak zwykle zresztą – zawarł znajomość z nowym kolegą i zaczęli się bawić plastikową miską, która okazała się być freesbee. Wszystko wyglądało miło, słodko i niewinnie – do czasu…

Chłopcy (obaj w wieku 3,5 – 4 lata) zaczęli się wygłupiać w piaskownicy. Niestety aż za bardzo. W pewnym momencie Aleks położył się na piasku na plecach, śmiejąc się do rozpuku, a w tym samym momencie jego nowy kolega wysypał mu CAŁĄ MISKĘ FREESBEE PIACHU NA TWARZ. Nie na głowę. Na roześmianą buzię. Na nos. I na oczy. Na całą twarz.

Zastygłam. Skamieniałam. Umarłam.

Zerwałam się na równe nogi. W głowie kołatały mi tylko te myśli:

Odłożyć bezpiecznie córeczkę do wózka! Zapiąć ją pasami, mimo drżących rąk! Podbiec do synka! Strzepać mu ten cholerny piach z twarzy! Wyciągnąć piach z nosa i z ust (jak???)! Przemyć oczy (jak???)! Jechać do szpitala! Z trójką dzieci! Sama!!!”

Wreszcie zapięłam pasy w wózku. Synek był już przy mnie, plując piachem na prawo i lewo:

– Mamo! Chłopiec osypał mnie piaskiem!

We mnie kotłowały się tylko te myśli:

Oczy! Oczy! Oczy! Co z oczami???”

Otrzepuję mu piach z twarzy. Oczy są całe. Jak to możliwe??? Nawet nie płacze. Na szczęście śmiał się na tyle mocno i szczerze, że powieki miał zaciśnięte. W przeciwnym wypadku… nawet nie chcę o tym myśleć…

Dopiero wtedy zauważam matkę chłopca. Siedzi z koleżanką przy stoliku obok. Nie wiem czy widziała całe zajście, czy nie widziała. Wszystko działo się tak szybko.

Co zrobić?… Cała się trzęsę z nadmiaru wrażeń i stresu…

Moje dziecko jest całe i zdrowe. To najważniejsze! Tamten chłopiec ani przez chwilę nie wyglądał na łobuza, który zrobił to umyślnie i celowo. Traktował to jak „świetną” (…) zabawę. Głupi wiek. A jednak czterolatek powinien już odróżniać zabawę od niebezpieczeństwa! I jego matka, która albo nie widziała, albo widziała, ale w żaden sposób nie zareagowała na tą sytuację.

Ja byłam w szoku, w strachu… Szybko zebrałam swoją gromadkę i bez słowa popędziłam do domu, by jak najszybciej wsadzić Aleksa pod prysznic i zmyć ten cholerny piach z jego głowy i twarzy.

A jak Ty byś zareagowała, droga Mamo? Potrafisz wczuć się w tą sytuację? A może sama przeżyłaś podobną chwilę grozy w trakcie niewinnych, a jednak tak niebezpiecznych zabaw dzieci? Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii!

EDIT:

Komentarze z facebooka:

Olga: „Ja bym zwróciła uwagę matce miałam taka sytuację że starsza od mojego synka dziewczynka całe wiaderko piachu nasypala mojemu synkowi na głowę matka nawet nie zareagowała bo była zajęta telefonem Ale za to ja zareagowałam! Zwróciłam uwagę I dziecku I matce A syn jeszcze kilka miesięcy miak traumę I jak się wchodzić z innymi dziećmi do piasku”.

Katarzyna: „Jeśli mamusie odłożły by telefon i zajęły się zabawą z dzieckiem z pewnością nie doszło by do takiej sytuacji. Obserwuje ostatnio zachowania na placach zabaw i większość rodziców zajętą jest rozmową, pisaniem w telefonie ale nie DZIECKIEM !!!!”

Ewelina:O czy wy mamy piszecie… Mialam 6 lat jak mi piaskiem chlopak w twarz sypnal I co telefonów 30 lat temu rodzice nie mieli Uwazam ze to jest sytuacja ktora zawsze moze nagle się wydarzyć bez znaczenia w jakich czasach zyjemy”.

Iwona: „Ja mysle ze to troche przesada…mam starszego ktory w ferworze zabawy nieraz obsypal mlodszego np na plazy, nawet jak ten byl niemowlakiem – oczyscic, wyplukac woda oczy (4 miesieczne dziecko) w domu przmeyc sola fizjologiczna – ale po co szpital? widzac „genialne pomysly” mojego starszego (a nie zostawialam ich samych przy 4 miesiecznym), wiem ze dzieci maja fantazje = po prostu nie zawsze upilnujesz, bo sypniecie piachu to okolo 3 sekund „.

Karina (autor postu): „Starałam się tą sytuację dokładnie w poście przedstawić, ale może mi się nie udało – to nie było „zwykłe” sypnięcie piaskiem w głowę, czy w twarz (o czym wyraźnie napisałam), jakie się codziennie zdarza w każdej piaskownicy i jakie niejednokrotnie obserwowałam z udziałem biernym lub czynnym moich dzieci. W opisanej sytuacji ja widziałam swoje dziecko leżące na plecach Z CAŁĄ TWARZĄ zasypaną piaskiem. Być może są mamy, które na taki widok reagują luzem – wytrzepie się lub wypłucze – ale mi jednak stanęło serce…”

Marcin: „Nie uważasz że jesteś zbyt nad opiekuńcza? Taki widok w piaskownicy jest czymś normalnym a piasek raczej wielkiej krzywdy nie uczynił. Nie będę wnikać w wiek mamy ale kiedyś nie mieliśmy zabawek w piasku i sypanie w inne dzieci piaskiem było normą. Wszyscy żyjemy do dziś i nikt nie czuje urazu. Poprostu takie jest dzieciństwo i nie róbmy z igły widel”.

Karina (autor postu): „Zupełnie nie uważam, żebym była nadopiekuńczą matką. Wprost przeciwnie – moje 3,5 letnie dzieci wchodzą już na drzewo (jabłonkę), oczywiście pod opieką osoby dorosłej. Jest jednak różnica, gdy dziecko samo spadnie z drzewa, od tego, gdy dziecko zostanie zepchnięte przez rówieśnika z drzewa – tak samo jak jest różnica, gdy dziecko samo wysypie sobie wiaderko piasku na głowę, od tego, gdy mu pomoże w tym kolega. Czasy, o których piszesz, gdy dzieci sypały się wzajemnie piaskiem (i nikomu to nie przeszkadzało), to czasy zupełnego braku opieki osób dorosłych nad dziećmi. Czy rzeczywiście było to takie fajne, że dzieci wychowywało podwórko? Mam wątpliwość. Poinformowanie dziecka jakie zabawy są niebezpieczne i jakie są zasady (m.in. nie czyń drugiemu co tobie niemiłe) to obowiązek rodzica – nie obowiązek niani, wychowawcy w przedszkolu czy nauczyciela”.

Marcin: „Podwórko nas wychowywało i dziś umiemy żyć a popatrz co dzieje się z dziećmi uti uti ati ati wypucowanych przez mamę i tatę. Topuą się od garstki piasku. Nie przesadzajmy. Jedyne wyjście odseparowac od innym dzieci”.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Kiedyś miłośniczka podróży i przygód podwyższających adrenalinę. Obecnie uskutecznia głównie podróże pojazdem trójkołowym do klubu malucha i z powrotem, a adrenalinę ma wiecznie podwyższoną poczynaniami wszędobylskich, bliźniaczych potomków. Kocha swoją rodzinę, przyjaciół, dobry film i jeszcze lepszą książkę, fotografię, Kraków, kawę z pianką, jazdę na motorze i bycie mamą.

Skomentuj

Ładowanie