Jak zaburzyć relację z dwulatkiem – ojcowski antyporadnik

Rodzicielstwo, a co za tym idzie ojcostwo, to nie tylko słodkie chwile w towarzystwie małych pociech. Jak się okazuje, niedoświadczenie brutalnie daje o sobie znać w pozornie błahych sytuacjach, a stosunkowo mały problem może urosnąć do dużych rozmiarów.  W przeszłości zdarzało mi się już popełniać błędy wychowawcze, do czego przyznałem się w artykule Niedoskonałość, czyli ojcowskie błędy, których Ty możesz uniknąć. Dzieci skończyły niedawno dwa latka, a obecne pomyłki wiążą się z dużo większymi konsekwencjami. Nawet nie przypuszczałem, że w kontekście mojego ojcostwa może istnieć jakaś ciemna strona…

Gdyby nie Żona to, być może, nie dostrzegałbym żadnego problemu. Mimo, że jestem spokojnym typem człowieka, to niektóre zachowania dzieci potrafią na mnie zadziałać, jak płachta na byka. Duże emocje wywołuje u mnie bicie i gryzienie, powodowanie wzajemnej krzywdy przez dzieci. Wtedy głos wędruje bardzo wysoko, ale nawet to nie robi na dzieciach wrażenia. Zdaję sobie sprawę, że zachowania maluchów są zupełnie normalne. W teorii trzeba wtedy zareagować z odpowiednim spokojem, ale stanowczo. No właśnie, w teorii. Sam wielokrotnie biłem się z bratem, urządzaliśmy sobie momentami krwawe zawody MMA. Mogłoby się więc wydawać, że to znajoma sytuacja. Kiedy jednak widzi się własne dzieci zadające sobie ból, punkt widzenia kompletnie się odwraca.

„Nie płacz, bo…”

Dziecko ma prawo do odczuwania własnych emocji, jakiekolwiek by nie były. Musimy Mu na to tylko pozwolić i nie zaprzeczać tym emocjom. Niedopuszczalne są więc stwierdzenia typu: „nie płacz bo nie masz powodu”, „wstawaj, nic ci nie jest”, „nie wolno się bać”. Tak na chłopski rozum to bardzo logiczne, bo my dorośli, kiedy zwierzamy się bliskim o przykrych sytuacjach, a oni bagatelizują nasze uczucia – czujemy się zlekceważeni, niezrozumiani. Ja jednak jestem tym typem człowieka, który bardzo często potrafi powiedzieć o jedno słowo za dużo i dopiero Żona punktuje mnie celnie i wytyka mi te „językowe” błędy. Zdarza mi się używać słów, które połączone z wysokim tonem wypowiedzi mogą podkopać dziecięcą pewność siebie, lub sprawić przykrość. Właśnie dlatego Córka, kiedy np. się uderzy, lub kiedy się z jakiegoś powodu boi i płacze, ukojenia chętniej szuka w ramionach mamy. Jest oczywiście możliwość, że to taki etap w życiu, ale mam dziwne wrażenie, że to zachowanie jest silnie powiązane z moim, momentami nieodpowiednim, podejściem.

Odpieluchowa(nie) Córki

Wszystkiego złego początkiem, nie tylko w mojej opinii, było fatalne podejście podczas nauki korzystania z ubikacji. Kiedy Ola robiła kupkę w majtki, strasznie to komentowałem, że to jest fuj, ohyda, że tak nie wolno robić, itp. Używałem na tyle złych, negatywnych stwierdzeń i komunikatów, że uzyskałem odwrotny efekt, a zamiast progresu wręcz regres w odpieluchowaniu. Samo usypianie dzieci w ostatnich dniach kończyło się płaczem ze strony Oli, wołaniem do mamy. Mimo, że te „łazienkowe” sytuacje zdarzyły się stosunkowo dawno i bardzo staram się kontrolować tekst i ton wypowiedzi, to mam wrażenie, że demony przeszłości teraz powracają do mnie, jak bumerang. Córka nie wykazuje w moim kierunku takiego zaufania, jakim obdarza mamę. Kwestia charakteru dziecka też na pewno ma znaczenie. Szymek to większy łobuz i „nie” w wolnym tłumaczeniu znaczy dla Niego „zrób to, najlepiej 5 razy”. Bardzo często mnie testuje, prowokuje i choć początkowo udawało Mu się wyprowadzać mnie z równowagi, to teraz ja wygrywam spokojem w tej niekończącej się bitwie. Nie zmienia to faktu, że mimo równego, czasem równie nieodpowiedniego traktowania dzieci, to Ola dotkliwiej odczuła na sobie moją presję.

Ojcostwo to proces długotrwały, w który wpisane są sukcesy i porażki – to właśnie nazywamy doświadczeniem. Powyższe błędy są tymi z kategorii trudno odwracalnych – popełnione raz, długo i boleśnie się za tobą ciągną. Ważna jest jednak świadomość ich wystąpienia, co w moim przypadku jest ogromną zasługą „bliźniaczej” mamy, a najważniejszą kwestią jest niesłabnąca chęć ich naprawy.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebook’u dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 🙂

 

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Skomentuj

Ładowanie