Jaką matką nie chcę być?

Z dedykacją dla mojej przyjaciółki Pauliny, która w tym roku obchodzi swój pierwszy Dzień Matki.

Dzień Matki. Zawsze myślę o nim w kategoriach: co kupić mojej mamie, która całe swoje życie podporządkowała i wciąż podporządkowuje właśnie mnie? Nigdy nie myślę o nim jako o moim święcie. A przecież od czterech lat jest to także i mój dzień. Wciąż mnie to dziwi, zastanawia, zaskakuje i wywołuje uśmiech na twarzy, kiedy już sobie o tym przypomnę.

Kiedy zaszłam w ciążę nieustannie myślałam o tym, jaką matką chciałabym być dla swoich dzieci. Programowałam wizje, snułam plany. Dzisiaj jest inaczej. Wiem już, jaką jestem mamą.

Jestem cierpliwa, ale tylko do czasu. Gdy po raz piąty moje dziecko odpina buty, by zapiąć je znowu, bo rzep leży nie w tym miejscu, gdzie powinien. Jestem kreatywna, ale nie zawsze. Miewam gorsze dni, kiedy jedyne, o czym marzę, to aby moje córki zajęły się same sobą. Jestem mamą, która czasem podnosi głos, choć nie podnosi ręki.

Jestem też mamą wesołą, która dużo tańczy i śpiewa. Mamą przytulającą się zawsze i wszędzie do swoich córeczek. Mamą, która żartuje, wygłupia się, stroi miny, przebiera za księżniczkę i daje sobie wyrwać włosy w zabawie we fryzjera. Jak odbierają mnie córki? Tego jeszcze nie wiem.

Słyszę natomiast często, że jestem najpiękniejsza (nawet w domowym stroju i bez makijażu), że jestem kochana i dobra. Ale nie ukrywam, że usłyszałam też, że mama jest głupia. Bolało, bolało, ale dziecięce przepraszam jest jak plasterek na moje serce.

Robię, co mogę. Zawsze. W dzień i nocy.

Pewnie jak większość z Was padam ze zmęczenia każdego dnia, gdy tylko zasną. Pewnie jak większość z Was łączę bycie mamą z pracą zawodową, realizacją pasji, spotkaniami z przyjaciółmi, co wychodzi mi raz lepiej, raz gorzej. Jedno jednak się nie zmienia. Wszystkie decyzje, które podejmuję, podejmuję z myślą o moich dwóch małych istotach. To one są moim numerem jeden, gdy się budzę i zostają nim, gdy idę spać. To ich potrzeby stoją zawsze na pierwszym miejscu długiej codziennej listy. To z ich powodu rezygnuję z niektórych projektów, spotkań, wyjazdów, możliwości. Bo są moim priorytetem, moim najwyższym dobrem, moim wszystkim.

Dzisiaj zastanawiam się nad nieco inną kwestią. Jaką mamą nie chcę być?

I odpowiedź na to pytanie zmienia się u mnie wraz ze zmianami zachodzącymi u moich dzieci. Dzisiaj nie chciałabym być mamą, której przyjaciółki córek pytają, jakiego używa lakieru czy gdzie kupiła tę bluzkę. Nie chciałabym być mamą, która otwiera parasol ochronny przy każdym wyjściu dzieci z domu – nawet, gdy na zewnątrz świeci słońce. Nie chciałabym też udawać, że moje dziecko nie popełnia błędów, bo hasło: moja córka? Niemożliwe! Znam aż za dobrze ze spotkań z rodzicami. Nie chciałabym być matką sędzią i katem w jednej osobie. Nie chcę karcić za złe oceny i zmuszać do nauki tego, czego nie znoszą. Nie zamierzam zapisywać na dziesiątki zajęć dodatkowych, narzucać własnego zdania, być alfą i omegą.

Czego chcę?

Chcę być mamą, do której dzwoni się o każdej porze dnia i nocy. Mamą, której ufa się bezgranicznie. Mamą, która dotrzymuje danego słowa. Mamą, której się radzi. Mamą, która umie słuchać. Mamą, która wszystkiemu zaradzi. Rozśmieszy, podwiezie, odbierze, przytuli. Którą zabiera się bez wstydu do kina, której zdanie jest ważne. Mamą, przed którą nie zna się strachu, której nie obwinia się za własne wybory.

Nie chcę być mamą idealną, ale taką, do której zawsze się wraca, mając świadomość, że jest i czeka, a jej drzwi są zawsze otwarte.

Tyle błędów już popełniłam, tak wiele jeszcze przede mną. I nie mówię o przypalonym mleku. Wierzę, że miłość wystarczy. Wierzę, że miłość wybacza, dlatego śpię spokojnie. Zmęczona, snem przerywanym, bo przecież ktoś zawoła: siku!  I poprowadzę do łazienki, a potem do szkoły, na studniówkę i do ołtarza – jeśli będzie trzeba. Bo jestem mamą.

Każdej z Was życzę, aby w dniu Waszego święta poczuła się wyjątkowo. Bo wyjątkową czyni Was ktoś, kto może już mówi, a może dopiero za jakiś czas zacznie mówić do Was: MAMO…

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie