Lato, lato lato czeka – ale Ty przygotuj już swoje dziecko na jesień

Moje córki dzisiaj kończą swoją przygodę ze żłobkiem. To ich ostatni dzień. Mamy mnóstwo dobrych wspomnień po tych 10 miesiącach, ale pierwsze skojarzenie to jednak oswajanie się z zarazkami, wirusami, bakteriami i tygodnie nieobecności. Rozpoczynamy wakacje, cieszymy się piękną pogodą (no dobra, może nie do końca), ale nikt z nas nie wraca myślą do tych smutnych jesiennych i zimowych dni ze śpikiem do kolan i kaszlem od rana do nocy.

Nikt – oprócz przezornej matki. Bo u nas myślenie o sezonie grypowym i grypopodobnym zaczyna się już w czerwcu. To nie żart. Aby wzmocnić odporność naszych dzieci, działać musimy z wyprzedzeniem, najlepiej trzy miesiące przed rozpoczęciem jesieni.

Zatem już dzisiaj moja apteczka wzbogaciła się o pewne specyfiki, które i Wam pragnę polecić. Moje dzieci dopiero budują swoją odporność, ale jak na takie maluchy, nieźle poszło nam starcie z choróbskami, co – jak mniemam – było także wynikiem właśnie wcześniejszego przygotowania.

Co zatem robimy od czerwca? Oczywiście wypoczywamy na świeżym powietrzu, ładujemy organizm witaminą D, ale poza tym włączamy naturalne wspomagacze odporności.

Na pierwszym miejscu preparaty z witaminą D.

Koniecznie na bazie miodu oraz z dodatkiem DHA z alg, czyli naturalnego, bezpiecznego źródła. Znajdziecie różne specyfiki tego typu. Na każdym zaś adnotację, że skuteczność dopiero przy minimum trzech tygodniach stosowania. My wolimy nieco dłużej.

Na drugim miejscu sok malinowy z malin leśnych.

U nas, na szczęście ten domowy, robiony przez teściów oraz rodziców. O właściwościach chyba nie trzeba wiele mówić. Wystarczy wspomnieć, że jest bogaty w witaminy i substancje mineralne. Zawiera naturalny kwas salicylowy podobnie jak polopiryna czy aspiryna. Stosowany profilaktycznie sprzyja podniesieniu odporności, neutralizuje działanie wolnych rodników. U nas dodawany do przegotowanej chłodnej wody jest najczęstszym napojem dzieci. Wiem – zawiera cukier, ale moje córki nie jedzą innych słodyczy, może sporadycznie, więc przyjmuje ten skutek uboczny.

Na trzecim miejscu w tym roku stawiam nowość – olej z czarnuszki.

Naczytałam się wielu mądrych artykułów i doszłam do wniosku, że warto spróbować. Dlaczego? Nazywana inaczej kminem czarnym czarnuszka znana jest od zarania dziejów, ale dopiero niedawno odkryto szereg jej nowych właściwości. Pomijam szereg innych zbawiennych działań, takich jak:

Czarnuszka ma wyjątkowe właściwości lecznicze: łagodzenie reakcji alergicznych i objawów astmy, skuteczna i naturalna walka z pasożytami, regulacja poziomu cukru i cholesterolu we krwi. Dla mnie najistotniejsze jest wspomaganie systemu immunologicznego. Przeczytałam w wielu niezależnych źródłach, że już po miesiącu stosowania ilość komórek odpornościowych wzrasta o ponad 70%, a sam układ immunologiczny jest znacznie bardziej aktywny. Jak deklarują producenci, wystarczy jedna łyżeczka dziennie – ze względu na niezbyt przyjemny smak wymieszana z miodem albo sokiem. Najlepiej podawać olej na czczo lub przed snem. Testowanie zaczynamy, ocenię skuteczność tego specyfiku po kolejnym – pierwszym w przedszkolu – sezonie zimowym. Wtedy będę mogła powiedzieć więcej.

Po czwarte staramy się włączać czosnek.

Wiadomo – działanie antybakteryjne lepsze od antybiotyków, ale wymaga regularności, czego nam niestety brakuje. O ile my, dorośli, bez trudu zjemy kanapkę z ząbkiem czosnku pod wędliną, o tyle nasze córki akceptują go jedynie jako dodatek do sosów, sałatek czy surówek. Staramy się jednak, by jak najczęściej gościł w ich diecie, choćby w tej najmniejszej ilości. Z czasem może przyzwyczają się do jego smaku, a może nawet tak, jak my go polubią.

Działamy i mamy nadzieję, że kiedyś będziemy mogli zaśpiewać z przekonaniem: my się zimy nie biomy. Na razie wizja zimnych dni mnie przeraża, ale pożyjemy, zobaczymy.

Jeśli możecie dorzucić coś do mojej listy – piszcie, mamy jeszcze czas, więc chętnie skorzystamy ze wskazówek.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie