MAMA – co to właściwie znaczy…?

Językoznawca powie, że MAMA to słowo złożone z czterech liter, czterech głosek i dwóch sylab otwartych. Słownik języka polskiego powie, że MAMA to kobieta, która urodziła dziecko.

Tylko dziecko i jego mama wiedzą, ile tak naprawdę mieści się w tym krótkim wyrazie. Słowo, które używane jest chyba najczęściej w pierwszych miesiącach, a nawet i pierwszych latach życia każdego malucha ma niepojętą moc.

Kilkulatki potrafią na ogół precyzyjnie formułować swoje myśli, pragnienia i problemy. Zdarza się jednak, że jedynym słowem, które wypowiadają jest MAMA i wówczas nadal oznacza ono WSZYSTKO. Ale czy i później, kiedy już potrafią mówić więcej, płynniej, lepiej – słowo MAMA traci na znaczeniu? Nie. Na zawsze pozostaje magiczne.

MAMA – to wołanie o pomoc.

W niebezpieczeństwie, w sytuacji zagrożenia, gdy śni się coś strasznego i gdy humor nie dopisuje. Gdy bolą dziąsła i brzuszek. Gdy uderzy siostra albo nie wyjdzie rysunek. Kiedy nie chce się wstać do przedszkola albo kiedy zaginie ulubiona zabawka. Gdy zrani ktoś bliski i gdy test został oblany . W tym jednym słowie zamknięta potrzeba natychmiastowej obecności i rozwiązania wszystkich problemów małego i większego świata.

MAMA – to okrzyk radości.

Kiedy coś się udało, kiedy pokona niemoc i słabość, kiedy przekroczy po raz kolejny swoją granicę możliwości. Kiedy po raz pierwszy stanie na nogi, kiedy nauczy się biegać, kiedy oderwie nogi od ziemi, jadąc rowerem i kiedy w szkole otrzyma dobrą ocenę. Gdy mała rączka coś naprawi, gdy zacznie padać śnieg. Gdy znajdzie prezent pod choinką i gdy zobaczy tort upieczony przez ukochaną osobę. I już nawet za lat kilkanaście w rozmowie telefonicznej po zdanym egzaminie, otrzymanej pracy, oświadczynach – zawsze zacznie od entuzjastycznego MAMA.

MAMA – to poszukiwanie bliskości.

Wspólne wylegiwanie się ranem. Całus przed wyjściem z domu. Kopniak na szczęście, przybicie piątki po udanym meczu. Wtulenie przy czytaniu książek i przytulasy przed snem. Pogładzenie po policzku, masaż brzuszka, otarcie łzy. Wołanie o bycie razem, o bycie blisko.

MAMA – to dziękuję połączone z uśmiechem.

Za ulubionego pluszaka, wyprasowaną koszulę, za ciągnięcie sanek i za porannego buziaka. Za naleśniki z serem i czekoladą, za spacery nad morzem. Za naukę czytania, za plasterek na stłuczonym kolanie. To jedno MAMO wystarczy, by przegonić z czoła wszystkie czarne chmury.

MAMA – to przepraszam.

Za bałagan w pokoju, za rękaw umoczony w czekoladzie. Za zgubione klucze i za poranne grymasy. Za zmarszczone brwi, za potłuczony talerz. Za trzaskające drzwi, za nieobrane połączenie. Za milczenie, za krzyk, za słowa bolesne. Zamiast litanii wyrazów, tylko jedno.

MAMO – to znaczy KOCHAM.

I nic więcej nie trzeba. I każdej mamie wystarczy. Za tysiąc słów. Czasem wypowiedziane cicho, czasem przez łzy. Często po długim milczeniu. Drżącym głosem, niepewnie, wyczekująco. Czasem wykrzyczane w słuchawkę, czasem napisane nieporadnie na kartce. Zawsze szczere i jedyne.

Nieważne, ile lat ma nasze dziecko – czy powiedziało właśnie słowo MAMA po raz pierwszy, czy może mówi je do znudzenia od kilkudziesięciu lat – pewnie żadna z nas nie zamieniłaby go na żadne inne. Zawsze będzie wyczekane, wytęsknione, jedyne. Nigdy nie pozostanie bez odpowiedzi.

Podobne artykuły o MAMIE

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie