„Mój 5-letni synek nadal pije mleko z butelki!”

Ostatnio na forum jednej z grup mam, do której należę rozpętała się nie lada dyskusja. Jedna z mam pisała: „Mój 5-letni synek nadal zjada rano i wieczorem mleczko z butelki. Co robić? Oduczać czy pozwalać?”

Matki, jak zawsze, rzuciły koła ratunkowe i zasypały ową bidulkę setkami rad. Były wśród nich te, które współczują problemu, te, które kategorycznie nie zgadzają się na takie krzywdzenie dziecka oraz te, które mają starsze dzieci i nie bardzo martwi ich, że MM jest u nich na porządku dziennym.

Kiedy poznałam mojego męża szmat czasu temu, zaczęłam też poznawać anegdoty i historie dotyczące jego dzieciństwa i okresu dorastania. Jedną z nich była opowieść o tym, że mały Bartuś uwielbiał pić mleczko ze swojej buteleczki. Nie byłoby pewnie w tym zupełnie nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż mój aktualny mąż pił mleczko aż do czasów zerówki. Wtedy wydawało mi się to dość szokujące. Dzisiaj już nie tak bardzo.

Moje dzieci są bliźniętami dwujajowymi i w niczym – dosłownie – nie są do siebie podobne. Mają inne upodobania, usposobienie, kolor włosów etc. I o owych upodobaniach dzisiaj słów kilka. O ile moja młodsza o dwie minuty córka od pierwszych swoich dni miała problem z przyswajaniem mleka, niemal całkowicie odrzucając i mój pokarm, i następnie mleko modyfikowane, o tyle moja starsza córka pokochała je miłością bezwarunkową. Bo i mleko matki było jak znalazł, i mleko modyfikowane również. Piła zatem mleko o numerze 1, potem, 2, 3, 4 i – myślałam, że na tym poprzestaniemy. Jednak skończyła przecież trzy lata, a o odstawieniu butelki nie ma mowy.

Początkowo trochę się obawiałam. Logopeda ze żłobka dziewczynek zakazała całkowicie używania butelki – bo mogą się pojawić problemy z wymową niektórych głosek. Moje dziecko jest jednak tak elokwentne i mówi tak wyraźnie, ze argument ten nie bardzo do mnie dotarł. Pojawiły się inne – że takie duże dziecko z butlą wygląda śmiesznie, że mleko modyfikowane jest przecież bardzo drogie. Argumentami tymi rzucali z rękawa znajomi i bliscy, a także internetowe grupy matek.

Próbowałam rozmawiać z córką na temat zastąpienia mleka lub być może jego eliminacji, jednak picie poranne i wieczorne tego magicznego napoju nabrało u nas – i pewnie u wielu innych mam – charakteru niemal rytualnego. Zawsze o poranku przygotowywane jest pieczołowicie miejsce do spożycia mleczka, towarzyszy temu głaskanie po głowie i bliskość mamy. Nie inaczej jest wieczorem.

Moje dziecko nie chce zatem zostać pozbawione tej przyjemności, a ja – szczerze mówiąc – nie widzę w tym procederze niczego złego. Wszak zostało jej jeszcze kilka lat do czasów zerówki.

Druga córka z kolei uwielbiała od zawsze kasze. Najczęściej gotowe, wielozbożowe, bez dodatku cukru. Byłam wniebowzięta, gdy z chęcią pałaszowała pełną miseczkę. Oprócz właściwości odżywczych, doceniałam też wygodę. Dużo podróżujemy. Rano wygodnie jest zrobić kaszę i mleko, zamiast szukać świeżych bułeczek i przygotowywać je w różnych warunkach.

Moje koleżanki dziwiły się, że dziecko tak długo je kaszę.

Namawiały mnie, abym zastąpiła ją czymś innym. I tutaj znowu – nie widziałam takiej potrzeby. Moje dziecko przed wyjściem do żłobka zjadało miseczkę pożywnego śniadanka, a w żłobku dostawało po jakiejś godzinie kanapkę lub zupę mleczną. Co w tym złego? Nie wiem. Dlatego tak bardzo ubolewam nad tym, że dziś, gdy Julia skończyła trzy lata, kasza staje się z dnia na dzień coraz mniej atrakcyjna. Zamiast dawnych 150ml, dzisiaj zjada już z ledwością 90ml. Wybiera parówki, czasem chleb z szynką. Dopóki jednak godzi się na podanie kaszy zbożowej w którymś momencie dnia – nie zamierzam z niej rezygnować.

Drogie mamy – czy Wasze maluchy już dawno odstawiły mleko? A może znajdą się wśród Was mamy przedszkolaków, które nadal serwują swoim pociechom biały płyn? A kaszożercy? Czym zastąpiłyście ten syty i zdrowy posiłek? Znalazłyście równie wartościowy substytut? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja1 komentarz

  1. Cześć Aga, dokładnie rok temu pokusiłam się na swoim blogu o napisanie tekstu ” MM czyli kiedy skończyć podawać dziecku mleko modyfikowane?”Z perspektywy czasu wiem, że cieszy się on nieustannie dużym zainteresowaniem, co może świadczyć, że jest to częsty dylemat przed którym stajemy jako mamy. Nadal twierdzę, że jest to indywidualna sprawa każdej z nas i za dobre rozwiązanie uważam swoje podejście do tematu, ale nie widzę powodu, dla którego Ty czy inne mamy podające dziecku nadal MM miałybyście tego nie robić. Jak sama piszesz, jedna z córek powoli zmniejsza ilość, jak dotąd, uwielbianego posiłku i możliwe, że to jest właśnie dobra droga do odstawienia mm. Często to dzieci same dają nam znać, że czas z czymś skończyć i rozpocząć nowe. Myślę, że lepiej robić coś stopniowo niż na siłę. My przez ten rok nauczyliśmy się pić mleko i nasz ranny rytuał to obowiązkowo kubek kakao 🙂 Pozdrawiam.

Skomentuj

Ładowanie