Mowa dzieci i wady wymowy u dzieci – z wizytą u logopedy

Nie wiem, czy to zboczenie zawodowe, czy zwykły matczyny niepokój, ale moje dziewczyny mają ubogi słownik. Dziś, kiedy skończyły 14 miesięcy należą do niego jedynie słowa: mama, tata, dada, bum bum, bach, tak, nie, pa pa i może kilka mniej zrozumiałych. Studia skończyłam jakiś czas temu, a na zajęciach z kultury żywego słowa i psychologii rozwojowej niewiele miejsca poświęcano komunikacji werbalnej małych ludzi. Dla przykładu – córka mojej przyjaciółki, niemal dwuletnia Hania, mówi niewiele więcej od moich dzieci, a już ponad dwuletni Maksymilian, syn kolejnej koleżanki Oli – opowiada historie niczym Hans Christian Andersen. Jak to jest z tym mówieniem? Postanowiłam rozwiać moje, i pewnie także Wasze, obawy i niepokoje, prosząc o rozmowę Annę Maciejowską – Pykę, logopedę pracującą na co dzień w Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej.

Anno, zacznę od prywaty. Co Ci wiadomo na temat komunikacji werbalnej bliźniąt? Czy rzeczywiście mają one jakiś tajemny język, zrozumiały tylko dla nich samych?13530622_1244171138956992_1433896695_n

Faktycznie, mowa bliźniąt jest bardzo swoista i nietypowa. Początkowo, kiedy jeszcze nie nabyły umiejętności werbalnych, muszą się jakoś porozumiewać, często jest to gest, mimika, ale i specyficzny język, który jest rozumiany tylko przez nie same. Wynikać to może z faktu, że przebywają one praktycznie cały czas ze sobą i muszą znaleźć dla siebie jakiś alternatywny język

A czy sądzisz, że ta specyficzna więź i wzajemne próby komunikowania się mogą opóźnić rozwój „zwykłej” mowy?

To zależy, bo przyczyn opóźnionej mowy u bliźniąt może być wiele np. wcześniactwo, niedotlenienie przy porodzie bądź opóźniony przyrost masy płodu i niska waga zaraz po urodzeniu. Ale to nie wszystko. Rodzice przytłoczeni obowiązkiem opieki nad dwójką maluchów często nie mają czasu, by tyle samo poświęcać im uwagi. Zostawiają nierzadko swoje pociechy w swoim towarzystwie, a te… rozmawiają ze sobą „po swojemu”. Dlatego ważne jest, by w miarę możliwości skupiać uwagę na każdym dziecku z osobna. Nie traktować bliźniąt jako nierozerwalnej całości, ale patrzeć na nie pojedynczo, indywidualnie. Nie dopuszczać do tego, by jedno dziecko dominowało nad drugim. I co najważniejsze: mówić, mówić, mówić Ten tajemny język, jak go nazwałaś, szybko powinien ustąpić miejsca prawidłowej komunikacji , kiedy maluchy zaczną przebywać więcej czasu z dorosłymi lub ze swoimi rówieśnikami np. w przedszkolu. Będą musiały w nowej sytuacji zacząć porozumiewać się jak ich koledzy.

Zostawmy bliźnięta. Moje znajome, nasi czytelnicy często pytają, kiedy dziecko powinno wzbogacić typowy dla malucha kilkunastowyrazowy słownik?

Przyjmuje się, że w 12 miesiącu życia dziecko powinno sprawnie posługiwać się pojedynczymi słowami oznaczającymi podstawowe czynności, przedmioty, osoby z jego najbliższego otoczenia. Mogą pojawiać się w tym wieku zarówno wyrazy dźwiękonaśladowcze jak i dwusylabowe. Ważne jest, by od pierwszych tygodni życia naszej pociechy, dużo do niej mówić. Logiczne, że dziecko nie rozumie jeszcze wtedy przekazu werbalnego, ale odczytuje naszą prozodię, tj. melodię, intonację głosu, emocje w nim zawarte. Wskazane jest, by kilkumiesięcznemu dziecku śpiewać piosenki, mówić wierszyki, proste rymowanki, które można jak najbardziej połączyć z gestem. W taki sposób dziecko oswaja się z językiem, uczy się go od samego początku swojego istnienia. Wszystko, co otacza dziecko powinno być werbalizowane przez rodziców niezależnie od miejsca i sytuacji. Często mamom, które przychodzą do mnie po poradę, radzę: kiedy pani gotuje zupę, podlewa kwiatki, odkurza, proszę wziąć dziecko na ręce i opisywać dokładnie, co teraz pani robi. Dziecko musi doświadczać świata, poznawać go wszystkimi zmysłami, a to rzecz jasna, nierozerwalnie wiąże się z rozwojem mowy.

A czy jest jakaś górna granica wieku, po której osiągnięciu dziecko powinno mówić znacznie więcej niż dotychczas?

Kiedy dziecko ma dwa lata powinno mówić zdaniami. Ale, spokojnie, nie chodzi o to, żeby recytowało „Pana Tadeusza”, ale by w mowie pojawiały się zlepki dwuwyrazowe. „Mama am” to już zdanie, bo zawiera podmiot i orzeczenie

W takim razie co powinno zaniepokoić rodziców? Albo inaczej: kiedy powinniśmy odwiedzić gabinet logopedy?

Nadal panuje przekonanie, że logopeda jest tylko od mówienia, wywoływania głosek i korygowania błędnie realizowanych fonemów. Prawda jest taka, że mowa dziecka nie zależy tylko od języka i warg, ale od zsynchronizowanej pracy aparatu artykulacyjno – fonacyjno – oddechowego. Poza tym, tak naprawdę to mózg programuje mowę i w dużej mierze powinniśmy zająć się stymulacją umysłu dziecka już od najmłodszych lat. Niepokojącym sygnałem dla rodziców powinien być fakt, że dziecko nie powtarza, nie naśladuje żadnych dźwięków lub stosuje swoistą mową, nie rozumianą przez otoczenie, bądź posługuje się tylko swobodnymi wokalizami. Gdy dziecko osiągnie wiek dwóch lat i nadal nic nie mówi jest to znak, że dzieje się coś niedobrego i trzeba niezwłocznie zdiagnozować malucha. Często obok opóźnionego rozwoju mowy w parze idą inne zaburzenia, które powodują dysharmonijny rozwój dziecka. Na przykład, jeśli dziecko w wieku dwóch lat nie umie jeździć na rowerku trójkołowym, nie potrafi piętrzyć wieży z klocków, nie dokonuje kategoryzacji pod względem koloru, nie podejmuje prostej zabawy tematycznej, nie ogląda książeczek, nie wskazuje paluszkiem co jest na obrazku, nie rozumie co do niego mówimy, nie ma kontaktu wzrokowego z dorosłym to także jest powód, by zgłosić się do logopedy. Ale nie tylko dwu, trzylatki maja prawo znaleźć się w gabinecie logopedycznym. Jeśli pięcioletnie dziecko nie potrafi wymawiać głosek szumiących (sz, rz, cz, dż), a sześciolatek nie wymawia głoski „r” to również jest sygnał, aby zbadać mowę dziecka i podjąć jak najszybszą terapię logopedyczną w celu wywołania brakującej głoski.

13563399_1244171122290327_1654993586_nDlaczego u dzieci pojawia się wada wymowy?

Oj, przyczyn może być naprawdę sporo, od najbardziej prostych po bardzo skomplikowane. Jednym z powodów może być wcześniej wspomniany przeze mnie opóźniony rozwój mowy. Jeśli dziecko długo nie mówi, to prawdopodobnie będzie mieć wadę wymowy. Kiedy nie rozmawia się z dzieckiem od najmłodszych lat, tylko włącza mu się bajki od rana do nocy, to jestem bardziej niż pewna, że prędzej czy później taka mama zapuka ze swoją pociechą do gabinetu logopedycznego. Wiem, że w dobie XXI wieku, kiedy na nic nie ma czasu, dominuje pęd życia, ciężko pogodzić obowiązki domowe z wychowywaniem dziecka. Ale proszę mi wierzyć, dziecko nie powinno oglądać telewizji do 2 roku życia! Jest to trudne do wykonania, ale nie niemożliwe. Szybko zmieniające się obrazy, kolorowe, świetliste postacie, intensywne dźwięki, to nie jest to, czego potrzebuje umysł dwulatka. Jego mózg nie jest gotowy na przyjęcie takiej bomby bodźców! Taki maluch chłonie jak gąbka to, co widzi, ale nie jest nastawiony na dialog. Postacie w bajce mówią, a dziecko nie. Mówią, ale często mając wady wymowy. Potem takich błędnych wzorców nabiera także dziecko i zaczyna powtarzać jak jego ulubiony stworek z kreskówki. Kolejna kwestia – proszę mówić do dzieci normalnie, czyli jak do dorosłego człowieka. Wiem, że babciom i ciociom trudno to wytłumaczyć jak widźą takiego majutkiego ślodziaćka, ale niestety dziecko potem tak będzie zmiękczało każdy wyraz. Zawsze przy pierwszych wizytach pytam rodziców, czy dziecko miało smoczek, jeśli tak to jak długo, czy jadło z łyżeczki w wieku 4 miesięcy i piło z kubeczka mając 9. Najczęściej słyszę, że pije nadal z butelki lub kubka niekapka… Istotne jest też to, co dziecko je, jakiej faktury jest jedzenie, czy to tylko zmiksowane papki, chlebek bez skórki i ucierane jabłko, czy może twarda marchewka i kawałek wołowiny. To także ma znaczenie. Jeśli język będzie ciągle wyręczany, nie wykona odpowiednich ruchów w jamie ustnej, to potem wada wymowy gotowa. Błędy w realizowaniu niektórych głosek mogą być również powodowane nieprawidłową budową anatomiczną, np. złym zgryzem lub skróconym wędzidełkiem podjęzykowym. W takim wypadku zawsze kieruję dziecko na konsultację ortodontyczną w celu skorygowania zgryzu, a do chirurga, by podciął wędzidełko. Często powodem wad wymowy są powiększone migdały, obecność trzeciego migdała, częste infekcje ucha środkowego. Kanały słuchowe w tych wypadkach są niedrożne i dziecko nie różnicuje głosek brzmieniowo podobnych do siebie. Konieczna jest wtedy wizyta u laryngologa. Zdarza się, że któryś z rodziców ma wadę wymowy i dziecko nauczyło się mówić, jak mama lub tata.

Jakie są najczęstsze wady wymowy u dzieciaków?

Najczęściej spotyka się parasygmatyzm w obrębie głosek szeregu szumiącego. Wtedy głoski „sz, ż, cz, dż” zastępowane są łatwiejszymi dla dziecka „s, z , c, dz”, lub „ś, ź, ć, dź.” Podobnie jak pararotacyzm – brak głoski „r”, która substytuowana jest na „l”, „j”, „ł”. Często widuje się w gabinetach dzieci mające sygmatyzm interdentalny, czyli prościej mówiąc seplenienie międzyzębowe.

Mamy starszych dzieci pytają mnie z kolei, a niestety nie czuję się kompetentna jako wyłącznie polonista, czy można z dzieckiem ćwiczyć w domu, by pozbyć się niechcianej wady wymowy czy też można zrobić to jedynie w gabinecie specjalisty?

Jak najbardziej można, a nawet trzeba ćwiczyć regularnie z dzieckiem, ale najlepiej po uprzedniej konsultacji z logopedą. Często rodzice chcą pracować w domu, ale nie za bardzo wiedzą jak. Internet zalewa nas różnymi pomysłami, wskazówkami, ale rodzic momentami nie wie, które wybrać. Mimo, że wywołanie danej głoski może być bardzo skrupulatnie opisane, to zawsze lepiej zobaczyć to „na żywo” niż eksperymentować w domu. Często zdarza się, że przychodzą do mnie rodzice i mówią, że ćwiczyli długo sami na podstawie materiałów znalezionych w sieci, ale niestety nie ma efektów. Logopeda wyjaśni, jak ułożyć narządy artykulacyjne do danej głoski i da zalecenia do pracy indywidualnej. Mnóstwo jest też takich przypadków, że rodzic nie słyszy, że dana głoska realizowana jest wadliwie i utrwala właśnie taką błędną wymowę. Jest zdecydowana różnica między „r” jednouderzeniowym, a wielouderzeniowym

Czy możesz polecić jakieś pozycje książkowe, strony internetowe, gdzie rodzice mogą znaleźć pomoce dydaktyczne?

maciejowskaW zależności od wieku dziecka i jego potrzeb proponowałabym dla rodziców „Wczesną interwencję i wspomaganie rozwoju małego dziecka” Beaty Cytowskiej i Barbary Winczury lub „Wczesną interwencję terapeutyczną. Stymulacja rozwoju dziecka. Od noworodka do 6 roku życia”. Marty Korendo i Jagody Cieszyńskiej. Gdy dziecko ćwiczy daną głoskę, a potem ją utrwala, pomocna będzie na pewno seria książek „Materiał wyrazowo – obrazkowy do utrwalania poprawnej wymowy głosek” Małgorzaty Piszczek i Grażyny Krzysztoszek. Ponadto można wykorzystać propozycje zabaw dla maluchów ze strony http://raaanyjulek.blogspot.com. Sama często tam zaglądam i tworzę materiały dydaktyczne dla swoich małych pacjentów. Oprócz tego strona http://www.logopediapraktyczna.pl to skarbnica wiedzy na temat mowy i jej wad, propozycji zabaw i ćwiczeń logopedycznych oraz pomocy, które można samemu wykonać bądź wydrukować gotowy szablon. Warto też zajrzeć na strony wydawnictw, które zajmują się sprzedażą licznych pomocy dydaktycznych jak np. Arson, Harmonia, Moje bambino.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Ja również dziękuję.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie