Najgorsze prezenty na Dzień Dziecka (oraz propozycje zamienników)

Przed nami oczekiwany przez wszystkie dzieci – małe i całkiem dorosłe – dzień, w którym każdy z nas przez chwilę i całkiem na legalu może znów poczuć się beztrosko i oddać dziecięcej fantazji. Fantazja ponosi wówczas rodziców, dziadków, ciocie i wujków, którzy przygotowują dla bliskich maluchów drobne (albo i nie) upominki z tej okazji. Jestem mamą szczerą do bólu, nie interesuje mnie opinia innych, którzy zarzucają mi często surowość, konserwatyzm albo wręcz tyranię, bo nie pozwalam, by w moim domu gościły niektóre produkty – w szczególności spożywcze, inne zaś – nazwijmy je ogółem „badziewie”, staram się mocno ograniczać.

I tak powstaje lista rzeczy, które nie są mile widziane w moim domu z okazji dnia dziecka oraz każdego innego dnia w roku. Żeby nie pozostawić Was z pustką w głowie, proponuję zamienniki, z których każda freak mama mojego pokroju powinna być zadowolona, a co najważniejsze – powinno być zadowolone i dziecko, wszak to jego święto.

Słodycze i napoje słodzone

Nie trzeba być ani geniuszem, ani dietetykiem, a wystarczy jedynie umieć czytać, aby dojść do wniosku, że niektóre produkty powinny w ogóle zniknąć ze sklepowych półek. Niestety, nie dość, że nie znikają, to rodzice z uwielbieniem kupują je swoim najmłodszym. Moja mama, którą powoli uświadamiam, zmieniając jej nawyki zakupowe, także od czasu do czasu daje się wpuścić w maliny producentom i kupuje dla dziewczynek przesłodzone produkty. Jestem bezwzględna, trafiają z powrotem do jej torebki, kiedy wychodzi. Dlaczego? Dlaczego nie pozwalam jeść dzieciom biało- brązowego deseru mleczno-czekoladowego, pić napoju kakaowego, konsumować całej palety produktów z biało-pomarańczową etykietą, które rekomendowane są jako najlepsze dla dzieci? Ze względu na ogromne ilości cukru i jego pochodnych, w szczególności zaś syropu glukozowo – fruktozowego. Dlaczego to takie zło? W skrócie powiem tak: bo powoduje otyłość, insulinooporność, miażdżycę i niszczy wątrobę małego człowieka. Jeśli zaś chcecie dowiedzieć się więcej, przeczytajcie artykuł eksperta: https://czytajsklad.com/rozne-rodzaje-slodyczy/ 

Co zamiast słodyczy, kiedy wybieramy się do znajomego dziecka? Oczywiście mogą to być owoce, bo odnosząc się do opinii eksperta (powyżej) większość żywieniowców uważa, że bezpiecznie możemy spożywać cukry naturalnie zawarte w podstawowych surowcach żywnościowych. Nie da się więc przedawkować cukrów z owoców. Jeśli jednak decydujemy się na słodycze, które w moim domu też goszczą, wybierajmy rozsądnie. Niech to będzie gorzka czekolada z 70% kakao albo słomka ptysiowa czy naturalne żelki z owoców. Można? Pewnie!

Plastik

Ciągle kupuję nowe pojemniki na zabawki. Mamy już cały regał, drugi regał i jeszcze kilka wolnostojących pudeł. A w nich: plastik w rozmaitej postaci: zwierzątka z farmy, produkty żywieniowe, koniki, akcesoria dla lalek, żelazka i sprzęt AGD. Czy chętnie sięgają do tego moje córki? Raczej nie. Czym się więc bawią? Oczywiście także plastikiem, ale w mniej „chamskiej” wersji. Domek dla lalek z drewnianymi mebelkami z plastikowymi mieszkankami albo psy z popularnej kreskówki. Czy potrzebujemy więcej plastiku? Zdecydowanie nie. Co zamiast niego, jeśli chcemy postawić na coś do zabawy? Już spieszę z pomysłami. Dla moich córek najlepszym prezentem są kolorowanki, książeczki z zagadkami, naklejanki – uwielbiają je, a obdarowującego nie puszczą z torbami. Inny pomysł: serie łamigłówek i pytań odpowiednio dla 3-,4-, 5-latków: kreatywna zabawa na wiele godzin połączona z nauką. Możemy także zainwestować w pomoce plastyczne, których nigdy dość: zdecydowanie wolimy farby, ciastolinę, kredki od kolejne plastikowej zabawki.

Trampolina

Najnowszy pomysł mojej córki. O tym, jak szkodliwe jest skakanie na tym urządzeniu pisałam już w obszernym wywiadzie z panią doktor ortopedą tutaj: https://multirodzice.pl/trampolina-niewinna-zabawka-czy-zagrozenie-dla-zdrowia/ Przypomnę zatem tylko, że naprawdę więcej doznacie szkody niż pożytku z niekontrolowanego (bo w pełni kontrolować naprawdę się nie da) korzystania z trampolin. Jednak dla dziadków czy chrzestnych chcących zakupić na dzień dziecka coś droższego, proponujemy sprzęty do uprawiania sportu, które jednak mają pochlebną opinię lekarzy: rowerek biegowy dla najmłodszych, hulajnoga, rower – wszystkie obowiązkowo w zestawie z kaskiem. Zdecydowane tak mówimy uprawianiu sportu i wszelkiej aktywności ruchowej, ale tej, która nie przynosi setek wypadków odnotowywanych przez lekarzy na SOR-ze.

A jeśli szukacie czegoś ponadczasowego, co sprawdzi się zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji, bez względu na okoliczności i okazję, a wydać możemy na prezent od kilku do kilkuset złotych wedle uznania – postawcie na książki. Nie znam niczego, co dawałoby tyle frajdy, pozwalało na kreatywne i mądre spędzenie czasu, pomnażało bliskość, budowało relacje, a jednocześnie cieszyło malucha i starszaka. Dowiedzcie się tylko, jakie upodobania ma akurat obdarowywany, a jestem pewna, że i dziecko, i jego rodzice będą Wam szczerze wdzięczni.

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie