Nie bój się prosić o pomoc

Nie ma osoby, która rodzi się z tak rozwiniętym instynktem macierzyńskim, że po urodzeniu dziecka potrafi wszystko, wie wszystko, nic jej nie zaskakuje. Tak, jak żadna kobieta o poranku nie wygląda jak ta z reklamy, tak również nie istnieją matki idealne. Każda, nawet ta, która się do tego nie przyznaje, dochodzi do ściany. A wiadomo, że głową muru się nie przebije. Zamiast walić bez sensu, trzeba znaleźć pomoc.

Sytuacji jest tyle, ile matek i ojców. Od tych skrajnie dobrych – z nianią, gosposią, dwiema babciami do pomocy i jednym grzecznym dzieckiem, do tych skrajnie złych – z samotnym macierzyństwem, z dala od rodziny i kilkorgiem dzieci do wychowania. Niemniej jednak, zawsze, ale to zawsze obok znajdzie się ktoś życzliwy, kto wyciągnie do nas pomocną dłoń. Od nas samych zależy, czy uniesiemy się honorem i odrzucimy ją, czy też przyznamy się, że po prostu nie dajemy już rady.

Osobiście nie mam żadnego problemu z poproszeniem kogoś o pomoc przy bliźniaczkach. Może jest mi łatwiej, bo mam dwie córki i każdy ze zrozumieniem i często współczuciem spogląda na moje podkrążone oczy. Może jest mi łatwiej, bo zawsze miałam szczęście do dobrych ludzi stojących na mojej życiowej drodze. Może wreszcie jest mi łatwiej, bo często przyznaję, że czegoś nie wiem, nie potrafię albo że mam wątpliwości. Gdy tylko ktoś oferował wyjście na spacer z dziewczynkami, zastąpienie mnie, bym mogła się zdrzemnąć, wreszcie teraz proponuje zapewnienie małym towarzystwa – korzystam. Bo sądzę, że dla ich i mojego dobra, jest to potrzebne. Ja to ja. Nie wstydzę się słabości. Ileż jednak wokoło kobiet, matek, które nie mogą sobie pozwolić, by pokazać się z gorszą fryzurą, mniej modną kreacją, odrostami czy saute. Bo przecież kreują wizerunek matki idealnej, kobiety spełnionej, samorealizującej się, bo prowadzą bloga, na którym zawsze wyglądają perfekcyjnie, bo mają insta, gdzie prezentują się stylowo. One nie mogą prosić o pomoc. Ległby wówczas w gruzach ich misternie krojony plan. Cóż by zostało z tego nieskazitelnego obrazka?

Nie należysz do tej grupy? Odetchnij z ulgą. Zadzwoń do sąsiadki, umów się z przyjaciółką, poproś siostrę męża – na pewno na chwilę przyjdą, na moment zostaną, przez krótki czas popilnują. Musisz tylko dopuścić do siebie i Twojego dziecka osoby trzecie. A może należysz do innej grupy matek? (tak jak i po części ja). Może boisz się, że przecież osoby trzecie nie znają Twojego dziecka tak jak Ty. Przecież zrobiona przez nie jajecznica nie będzie smakowała tak samo jak Twoja.

Przestań się zadręczać. Nie robisz przecież tego codziennie. Prawda?

No właśnie. Żadna przesada nie jest dobra. Nie potrafiłabym wykorzystywać innych, w szczególności dziadków moich dzieci, by móc zaspokajać moje plany, marzenia i dążenia, okradając staruszków z całości ich wolnego czasu. Sprawa druga – nie po to pragnęłam dzieci, by na potęgę je komuś podrzucać niczym zabawki. Zatem: jeśli planujesz zakupy, jeśli umówiłaś się do fryzjera, chcesz wypić kawę w samotności – a nie wykupiłaś trzytygodniowej egzotycznej wycieczki – nie miej wyrzutów sumienia. Uwierz w to, że innym sprawi radość, że mogą pomóc, że są potrzebni, że darzysz ich zaufaniem. To pielęgnuje relacje, to zapewnia ciągłość więzi, to sprawia, że jesteście jeszcze bliżej. Nie daj się przekonywać. Proś o pomoc, gdy jej potrzebujesz.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie