„Nie pali się”, czyli luźne, ojcowskie podejście do rodzicielstwa

Nie będę geniuszem, jeśli powiem, że początki nowego życia z dzieckiem nie są usłane różami. Bliźniaki to wygrana na loterii, ale również podwójnie głębokie zanurzenie w nową rzeczywistość. Tak sobie myślę, że jeśli w tej sytuacji ktoś z dwójki rodziców ma łatwiej, to tym „kimś” na pewno nie jest ojciec. Jesteście drogie Panie posiadaczkami magicznej zdolności zwanej instynktem macierzyńskim. To taki wbudowany chip, dzięki któremu jakoś mniej opornie przychodzi Wam rola rodzica, a nawet multiRodzica. Ojciec natomiast, w tej nowej sytuacji musi wykazać się zdwojoną dawką uwagi, zaangażowania, aby powielać zaobserwowane czynności. „Oj jacy wy jesteście biedni” – pomyślałaś, ale spokojnie –  nie zmierzam w tym kierunku. Zawsze powtarzam, że mózgiem operacyjnym w związku okraszonym dziećmi jest kobieta. Trójpodział władzy kraju demokratycznego to idealne odwzorowanie powyższej sytuacji. Po stronie matki-kobiety jest oczywiście władza ustawodawcza i (oczywiście) sądownicza, natomiast nam pozostaje władza wykonawcza 🙂 Ten układ mi pasuje z prostego powodu. Zaplanowanie dziecięcego chrztu / roczku, lub rozplanowanie dzieciom dnia to dla mnie mission impossible. Wcale nie jest łatwiej jeśli chodzi o ubranie maluchów adekwatnie do pogody, zakup odpowiedniej odzieży, czy sensowne rozmieszczenie mebli w pokoju dziecięcym. Bez matczynych wytycznych byłbym zgubiony, a na pewno byłoby mi cholernie ciężko.

Kopiowanie wzorca, jakim dla nas niewątpliwie jesteście to momentami długotrwały proces. Pisałem jakiś czas temu o błędach, jakie niestety popełniłem krocząc po niekończącej drodze do idealnego rodzicielstwa: Niedoskonałość […] i chociaż dały mi one do myślenia, to wciąż nie ustawiły mnie w roli perfekcyjnego tatusia. Moja M, co jakiś czas punktuje mnie niczym bokser, wyliczając mi błędy, które pojawiają się nieustannie w nowej postaci. Oto one:

Wyjście na spacer o 15:00, 15:05 tata robi kawkę 

Tak… zdarzyło się zatracić raz, czy dwa poczucie czasu. Ale, żeby od razu robić z tego problem… A tak na poważnie, to bywają u mnie problemy z punktualnością. Akurat w tej sytuacji kawę chciałem sobie zapodać do termosu, coby mi się przyjemnie spacerowało 🙂 Mama się piekli, bo zabieram Jej w ten sposób cenne minuty z czasu wolnego (bez dzieci). MultiRodzice na pewno potwierdzą, że mimo ogromnej miłości, jaką darzymy nasze pociechy, świeży oddech jaki nabieramy, gdy nie ma Ich w pobliżu jest na wagę złota. To takie dwu, lub trzygodzinne ładowanie akumulatorów.

Mniom, mniom, mniom

Tak mówi moja 14-miesięczna Olcia, kiedy jest głodna. Duża w tym moja zasługa. Niestety, znów niepunktualność dała o sobie znać, bo nasze dzieci, z uwagi na rytm dnia, mają stałe pory posiłków i „wbudowany” wewnętrzny zegar. Serce się kraja, kiedy w pośpiechu przygotowujesz owoce, a za tobą stoi mała głodomorka i krzyczy na ciebie, że „mniom, mniom, mniom”, bo się zagapiłeś o parę chwil 🙂

Zmieniałeś dzieciom pieluszki?

Takie zapytanie po odsypianiu słabszej nocy przez multiMamę padło razu pewnego.

– Tak, zmieniałem – odpowiedziałem.

– A kiedy to było? – kontynuowała dociekliwie.

– 4 godziny temu.

Piciu, piciu

Bez życiodajnej wody ani rusz. Co chwilę trzeba poić dzieciaki. Ta oczywista oczywistość nie zawsze taką była. Teraz zwracam na to większą uwagę, ale pamiętam taką sytuację… „Czemu one wciąż płaczą, dostały chrupka, potem biszkopta… cholera, przecież muszą zapić”!

Tester zabawek

Wszystkie zabawki, które kupuje mama, najpierw musi przetestować tata, np. zanim dzieci samodzielnie bawiły się zabawkowym keybordem, nauczyłem się grać 6 różnych piosenek. Dobrze wychodzi mi „Wherever you go” Briana Adamsa. „Przestań brzdąkać, zostaw to dzieciom!” – krzyczy M. Ale ja mam wrażenie, że ta moja muzyka ich uspokaja… Przynajmniej do momentu, kiedy nie zaczną ryczeć. Dostałem oficjalny zakaz grania, ale nieoficjalnie gram kiedy M nie ma w domu 🙂

Schludne dzieci

Mama, jak ubierze dzieci, to aż żal Je z domu wypuszczać – takie ładne. Wyprawa M na działkę… Gorsze spodnie dziecięce zapakowane w torbę, do przebrania na miejscu, żeby tych ładnych nie zabrudziły. Po skończonej zabawie ściąga te brudne i wrzuca maluchy w czyste. Tata natomiast, przewija dzieci do spaceru, zakłada czyste spodnie, na działce przebiera na brudne, a po zabawie wracamy w brudasach do domu 🙂 Wychodzę z założenia, że zmiana dzieciom spodni na 15-minutowy spacer do domu to kompletny bezsens. Po co 30 razy przebierać maluchy w ciągu dnia?

Banany

Takie dwie sytuacje. Mama na deserek przygotowuje dzieciom trzy, lub cztery rodzaje owoców, żeby miały w czym wybierać. Tata bierze banana, kroi go w powietrzu, wzdłuż na krzyż, potem ścina małe kawałeczki wprost do miseczki i voila – jak to mówi Pascal Brodnicki 🙂 M mówi, że według taty dzieci codziennie powinny jeść banany, bo są szybkie w przygotowaniu, a i tata je lubi. Zdarzyło się tak raz, czy dwa, ale teraz staram się bardziej urozmaicić maluchom drugie śniadanie.

Marchew z ryżem

Taka sytuacja. Po próbie zmiany mleka na następne, dzieci miały problemy żołądkowe i rzadką kupę. Mama pojechała obejrzeć „na żywo” mecz piłki ręcznej, korzystając z obecności taty. Wszystko na obiad dla dzieci miałem przygotowane, dostałem wytyczne. Marchewka gotuje się na gazie, ryż już dochodzi. Po ugotowaniu zblendować marchewkę i dodać do ryżu. Proste, nie? Akurat myłem okna w pokoju dziecięcym i wyleciało mi z głowy, że na gazie są te specjały. Mamy w mieszkaniu czujnik dymu, co prawda nie włączył się, bo nie było zadymienia, ale trochę się te marchewki przyjarały 🙂 Powybierałem te dobre, zblendowalem, ale kurde coś mi tego musu za mało wyszło. Myślę sobie: dodam jabłek, bo jabłko z marchwią to fajne połączenie. Nie wiedziałem tylko, że jabłek się nie podaje podczas biegunki. Dzieci coś grymasiły, ale trochę tych kulek ryżowych przyjęły. Ja natomiast przyjąłem na klatę opierdziel, kiedy M wróciła do domu 🙂

Powyższy tekst powstał z inicjatywy multiMamy moich bliźniaków. 


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Dyskusja7 komentarzy

  1. „myłem okno” – Boże, jak ja bym chciała doczekać takiego tekstu i tej czynności z ust mojego małżonka… Podpisuję się pod komentarzem Magdy.

  2. Mam niecałe dwa metry wzrostu, co jest sporym ułatwieniem podczas mycia okien, stąd brak jakichkolwiek problemów 🙂

Skomentuj

Ładowanie