Pies w domu, przyjaciel w domu

To, że czworonóg jest najlepszym przyjacielem człowieka, nie podlega dyskusji. Jak jednak sprawić, żeby pies – pełnoprawny członek rodziny, bezboleśnie zaakceptował i dostosował się do nowych „zwierząt” w swoim stadzie? Pierwszy dzień wiosny, który ugościliśmy kilka dni temu, był równocześnie drugim roczkiem naszych bliźniaków. Z perspektywy dwuletnich relacji na linii dzieci – pies, jestem w stanie powiedzieć, że posiadanie „sierściucha” pozytywnie wpłynęło na maluchy.

Naszym pupilem jest niespełna dziewięcioletnia suczka rasy Golden Retriever o imieniu Nestea. Jest to duży, niesforny pies, któremu w dalekiej przeszłości przydałoby się więcej treningu, a czego się jaś nie nauczy… W każdym razie, nasza psina na długo przed urodzeniem dzieci wymagała intensywnych treningów, począwszy od równania do nogi, przez spokojny chód na krótkiej i długiej smyczy, po reagowanie na stanowcze komendy. Wcześniej Nestea miała tendencje do ciągnięcia, szarpania, niesygnalizowanego wyrywania do przodu, co mogło stanowić zagrożenie dla ciężarnej właścicielki oraz potencjalnych „życzliwych”, którzy w przyszłości mieli ją wyprowadzać.

W tym miejscu muszę dodać, że cała bliska rodzina po usłyszeniu o podwójnej ciąży była sceptycznie nastawiona do dalszej obecności psa w mieszkaniu pełnym małych dzieci. Pojawiły się pomysły, mające na celu pozbycie się „problemu”, jakim w Ich oczach była Nestea. Do Ich głównych argumentów „przeciw” należały:

  • możliwość uczulenia dzieci,
  • roznoszenie zarazków przez psa,
  • dużo sierści w domu,
  • wszechobecny kurz, brud, pył,
  • niebezpieczeństwo przewrócenia,
  • niebezpieczeństwo pogryzienia, a nawet zagryzienia małego dziecka,

Żadnego z powyższych nie można było oczywiście bagatelizować, ale nie popadliśmy w paranoję. Umówmy się – nawet przez moment nie przeszło nam przez myśl, żeby zrezygnować z najlepszego przyjaciela, co jak się później okazało – było jedyną i trafną decyzją. Naszym nadrzędnym celem było danie psu poczucia, że nie jest odtrącony, że jego wartość nie spadła po pojawieniu się dzieci.

Kilka miesięcy temu poruszyłem już temat adaptacji psa do przybycia noworodków w tekście: Jak przygotować psa na przybycie malucha. Odsyłam tam przyszłych „psiarzy” multiRodziców, którzy chcą dowiedzieć się, jak:

  • przygotować psa na nową sytuację,
  • stworzyć odpowiedni plan działania,
  • nauczyć psa nowych, istotnych umiejętności,
  • przygotować psa na zmianę stylu życia,
  • ułatwić psu pierwszy kontakt z noworodkiem.

Najważniejszą kwestią w kontekście zapoznania pupila z dziećmi jest cierpliwość. Przykładowo, na pierwszy spacer w towarzystwie psa i bliźniaków wybraliśmy się pełną rodzinką. Tak, jak przewidywaliśmy, pies czuł się nieswojo, chciał nas szarpać, wyrywać. Cała kilkunastominutowa eskapada była nerwowa zarówno dla czworonoga, jak i dla nas. Z biegiem czasu Nestea pewniej poczuła się w roli towarzysza długich marszów, dzięki czemu już w okolicy miesiąca po porodzie wychodziliśmy na spacery w pojedynkę (1 + 2 dzieci + pies).

Pozytywną nowością było alarmowanie psa, tzn. szczekanie, kiedy bliźniaki popiskiwały, lub płakały w nocy. Dzięki temu nasza czujność była wzmożona o czujność psa, a dla skrajnie zmęczonych rodziców to duże znaczenie.

Istotną sprawą po okresie adaptacji, kiedy pies już przyzwyczai się do dzieci, jest zwrócenie uwagi na obce osoby pukające do drzwi, gości wchodzących do domu, na przechodniów mijających nasz wózek, itp. Pies w pewnym momencie może zacząć przyjmować postawę obronną w kontekście dzieci. Stąd też ważną sprawą jest zwrócenie szczególnej uwagi na inne psy. Nasza Nestea poczuwała się w obowiązku do ochrony rodziny i zdarzało się w niektórych sytuacjach, że pokazała zęby, tarasowała innym przechodniom drogę (zdarzyło się raz, czy dwa). Zdarzało się podczas spacerów, że nawet znajome psy stawały się obiektem agresji naszego obrońcy.

Dobrym ruchem było wyznaczenie w mieszkaniu stref bezpieczeństwa. Z uwagi na pełzające i raczkujące bliźniaki oddzieliliśmy barierką kuchnię i przedpokój od pozostałej części domu. Dało to podwójną korzyść, ponieważ oprócz odizolowania bliźniaków od niebezpiecznej kuchni, wyznaczyliśmy na przedpokoju bezpieczną strefę dla psa (do spania i jedzenia), który był momentami intensywnie tarmoszony przez maluchy. W momencie, kiedy dzieci nabrały do Nestea większej empatii zmniejszyliśmy strefę bezpieczeństwa pozostawiając barierkę tylko przed kuchnią. Strefą spokoju jest dla psa po dzień dzisiejszy jego legowisko, a dzieci zdają już sobie sprawę z tego, że pies – tak, jak Oni – potrzebuje czasem odpoczynku.

Obserwując relację między Nestea a bliźniakami stwierdzam z pełnym przekonaniem, że te dwa lata czasu w towarzystwie psa dały dzieciom mnóstwo wartości dodatnich. Wciąż kształtuje się w Nich empatia do zwierząt, dzięki czemu dostrzegają, że pies jest inną żywą istotą, która czuje i reaguje na bodźce zewnętrzne. Poznają fakt, że pies to oprócz dobrego przyjaciela, duży obowiązek. Zanoszą psu karmę do miski każdego ranka i wieczora, a raz dziennie wybierają się w jej towarzystwie na spacer niezależnie od warunków pogodowych. Najważniejszą puentą powyższych rozważań jest niepodważalny fakt, że Nestea polubiła dzieci, a dzieci polubiły Nestea.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

 

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Skomentuj

Ładowanie