Portale randkowe – kto nie ryzykuje ten nie pije szampana

Na ekranach kin oglądamy właśnie romantyczną komedię ukazującą różne oblicza portali randkowych. Dwie z trzech moich najlepszych przyjaciółek w różnych momentach swojego życia postanowiły skorzystać z usług takowych i podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami.

Wydawać by się mogło, że dla 30-kilkuletniej kobiety z bagażem doświadczeń, zabieganej i robiącej karierę, rozwiązanie to jest niemal idealne. Nie trzeba tracić czasu na przypadkowe znajomości, korzystasz z prostego schematu: poznać, zweryfikować, zaakceptować/ odrzucić. Ile moje przyjaciółki dałyby, aby było to takie proste.

Jakiż to chłopiec piękny i młody – myślisz, natrafiając na mężczyznę (oczywiście zakładasz, że jest mężczyzną) i rozpoczynając konwersację z „Paulo Coelho”.

Tak – wśród niecenzuralnych, choć wyszukanych często nicków gości w portalu randkowym, o którym cały czas mówimy, Paulo robi zawrotna karierę. Krótka pogawędka i zaczynasz sobie zadawać pytanie: Czy to jest miłość czy to jest kochanie? Ale nie tak szybko moja droga. Rozmowy o kruchości ludzkiej egzystencji, o dominacji idei nad materią czy formy nad treścią nie świadczą jeszcze, że trafiłaś na bratnią duszę. Choć dotąd żadna z Ciebie optymistka – zaczynasz odrzucać racjonalne argumenty i wkraczasz na pole minowe…

Nie wspominasz swemu rozmówcy o tych kilku zbędnych kilogramach ani o tym, że właśnie – niczym Judyta Grocholi – zostałaś porzucona, że masz nadbagaż w postaci dwójki uroczych maluchów – po co odstraszać Twego romantycznego Paulo na samym początku znajomości (brzmi tak egzotycznie, że już nad twymi oczami roztacza się miraż dalekich wędrówek, latynoskich kochanków…).

A przecież każdego dnia lunatycy otaczają Cię i tylko marzysz o chwili, by wypić wieczorną kawę przed ciekłokrystalicznym ekranem swego elektronicznego przyjaciela. Zresztą, wszyscy tak robią w dzisiejszych czasach, co stanowi nie lada argument.

Każda miłość jest pierwszą… tylko nie wzięłaś pod uwagę, że zazwyczaj łatwiej uśpić zmysły niż je później obudzić.

Romans kwitnie… szukasz w sieci ocalenia, pocieszenia dla skołatanej duszy. Twoje serce śpiewa. Jest  KTOŚ, kto odpowiada Twemu poziomowi intelektualnemu, kto ma podobne poczucie humoru, kto dzieli Twoje pasje…

Oddajesz cząstkę swej intymności, umawiasz się na spotkanie.

Ale kto wie, co czyha za barierą, którą właśnie przekraczasz. Niby mądra z Ciebie kobieta, niby swoje wiesz i nie brak logiki Twojemu postępowaniu. Popełniasz jednak grzech za grzechem, wykroczenie za wykroczeniem. I te przyjaciółki – jedna odradza i przestrasza, druga namawia: zrób to!

Mandatów za zbyt szybką jazdę (już dałaś mu numer telefonu) i za niezauważone czerwone światło (odprowadził Cię pod drzwi Twojego biura ) nie sposób zliczyć!!!

Hamuj, póki nie jest za późno!!!

Ale jak mówią – kobiety to kiepscy kierowcy. Pchasz się w miejsce parkingowe za małe dla Twojego volkswagena vito.

Finały mogą być dwa: albo znajdziesz swojego księcia z bajki i pokażesz gest Kozakiewicza wszystkim, którzy po cichu śmiali się pod nosem z Twojego wyboru drogi, albo spotkasz się z nieco niższym, nieco bardziej łysawym i nieco mniej zabawnym panem, który tak jak Ty posiada nadbagaż i nadprogramowe kilogramy.

Mimo wszystko, wychodzę z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Zatem droga poszukująca multimamo, panno, rozwódko – decyduj sama i przynajmniej spróbuj po drodze dobrze się bawić.

Mojej kochanej A.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie