Późne macierzyństwo – skrajna nieodpowiedzialność czy skuteczna kuracja odmładzająca?

Z racji wykonywanego zawodu pozostaję na co dzień w kontakcie z kilkudziesięcioma kobietami w różnym wieku. Te z kolei dzielą się historiami swoich bliskich, znajomych, przyjaciółek.

 W ten sposób do mojej głowy dociera kilkaset historii kobiet niemal każdego tygodnia. Kobieta z kobietą rozmawia na wiele tematów, jednak zauważyłam, że najczęściej pojawia się jeden: macierzyństwo. Ile kobiet, tyle opowieści z tym związanych.

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć kilka z nich, które obrazują temat późnego macierzyństwa, które wydaje się w dzisiejszym świecie nastawionym na doskonalenie zawodowe, samokształcenie i osobisty rozwój czymś zupełnie naturalnym, a jednak wciąż spotyka się z falą krytyki sporej grupy ludzi. Poznajcie ich historie:

Martyna

Martyna ma 35 lat, jej mąż przekroczył magiczną 40-tkę. Martyna jest samodzielną i zrealizowaną kobietą, która nie musi nikogo prosić o pożyczki, jej standard życia jest wysoki. Kocha swojego męża i tworzy z nim udany związek od niemal 10 lat. Po relatywnym ustabilizowaniu życia zawodowego kobieta zapragnęła powiększyć rodzinę. Okazało się jednak, że pojawiły się problemy. Długie leczenie, stosowanie medykamentów, a także dwie próby in vitro nie przyniosły żądanego rezultatu. Martyna postanowiła zwrócić się do ośrodka adopcyjnego. Aktualnie jest w trakcie realizowania procedury adopcyjnej, co jednak jest wyjątkowo czasochłonne w naszym kraju. Jeśli Martynie uda się zostać mamą, choć nie biologiczną, to będzie to w okolicach jej 40 urodzin.

Klara

Klara jest kobietą przed 40-tką. Rozwódką. Klara jest wykształcona, stale się rozwija. Zwiedza świat podczas rozlicznych konferencji, spotkań. Poszukuje ciepła i pragnie najmocniej na świecie stworzyć dom dla siebie i dzieci, o których marzy. Klara poznaje co jakiś czas mężczyznę. Jednak trudno jej po raz kolejny zaufać, a także znaleźć partnera, który spełniłby jej oczekiwania, a nie okazał się kolejnym rozczarowaniem. Klara czuje bezsilność i stale tykający nad głową zegar biologiczny. Mimo rozpaczliwych prób podzielenia się z kimś swoim życiowym bagażem, a także spełnienia swojego największego marzenia o byciu mamą – nie udaje jej się zbudować niczego na trwałe. Jeśli zostanie mamą, jeśli… będzie miała 40 lat lub więcej…

Ela

Ela ma 43 lata. Jest mamą dwojga. Jedno dziecko ma 6 lat, drugie zaledwie 2. Teczka Elki jest gruba. Są w niej wyniki badań, wypisy ze szpitala, informacje o poronieniu. Z każdej kartki można wyczytać ogromne pragnienie posiadania dziecka, które zrodziło się nie przed samą 40-tką, jednak dużo dużo wcześniej. Mimo jednak lat starań, Elka i jej mąż – zakochany w niej do nieprzytomności i wspierający ją na każdym kroku, dopiero niedawno mogli poznać, czym jest macierzyństwo i tacierzyństwo. Próbowali naprotechnologii, bioenergoterapii, sięgali do medycyny naturalnej, jak i sprawdzonych lekarskich pomysłów. Przeszli kilkakrotnie procedurę in vitro. Pierwsze dziecko urodziło się po wielu latach starań, kiedy wydawało się, że jego przyszli rodzice po prostu „odpuścili temat” i – jak mówił ich lekarz – oczyścili głowy z fanatycznego pragnienia powiększenia rodziny. Przy drugim wdrożyli po raz kolejny procedurę in vitro, która tym razem okazała się skuteczna. Kiedy ich piękna i radosna rodzina spaceruje ulicą, nikt z przechodniów nie ma pojęcia, ile wysiłku, trudu, wylanych łez i czasu Ci dwoje poświęcili, by móc teraz razem iść przez świat.

Bogusia

Bogusia skończyła niedawno 50 lat. Jej biografia posłużyć by mogła na scenariusz do melodramatu. Ileż ona przeszła. Jest silna, pełna empatii, radosna. A jednak brakuje jej do szczęścia jednego. Sama o sobie mówi, że nie jest kobietą spełnioną. Nie zrealizowała się w roli matki. I choć teraz, jako wdowa, ma jeszcze kilka niezałatwionych spraw, to jednak czuje wciąż, że mogłaby zająć się – niekoniecznie bardzo małym – człowiekiem, dać mu cząstkę siebie, która na tę okoliczność od tak wielu lat jest przygotowana. Czy nie myślała o tym wcześniej? Oczywiście, że tak. Mówi, że nie było dwadzieścia czy trzydzieści lat temu lekarza, do którego by nie zawitała. Jednak nikt nie potrafił jej i jej mężowi pomóc. Czy Bogusi będzie dane stworzyć zastępczy dom dla kogoś, kto potrzebuje miłości tak samo jak ona? Jeśli tak, to będzie ona mamą dojrzałą, co nie znaczy, że gorszą niż jej młodsze o dekadę czy dwie koleżanki.

***

Tak łatwo przychodzi nam oceniać kobiety, które decydują się na macierzyństwo później niż inne. Czy one same uważają, że to idealne rozwiązanie? Nie. Często, jak widzicie, życie pisze inny scenariusz od tego, który układamy w naszej głowie, a check lista z napisem: studia, ślub, dom, dziecko – nie u każdego zostaje odhaczona w tej samej kolejności i w pełni.

Czy późne macierzyństwo jest usłane różami? Niekoniecznie.

Siły już nie te, chęć do zabawy może nieco mniejsza, plecy bardziej bolą przy podnoszeniu. Niewątpliwie jednak jest coś, co się nie zmienia. Miłość. Jej siła, ogrom i niewyczerpane pokłady są takie same w wieku 25, 35, 45 lat. Wyczekane i wyśnione dziecko kobieta jest w stanie pokochać zawsze. Wiek nie stanowi tutaj żadnej bariery. Czy późne macierzyństwo jest kuracją odmładzającą? Wiele znanych mam potwierdza, że tak. Że mobilizuje, zmusza do zapomnianej beztroski, odrywa od codziennych poważnych spraw i sprawia, że czujemy się nieco młodsze.

Następnym razem, kiedy zobaczysz na placu zabaw kobietę starszą od siebie z pociechą bawiącą się w piaskownicy, powstrzymaj ironiczny uśmiech i komentarze, które rodzą się w Twojej głowie. Nie znasz jej historii, nie wiesz, ile ma za sobą lat starania o nie i ile wylanych łez kryje się za jej spokojnym półuśmiechem.  Doceń to, że Tobie udało się za pierwszym razem, ale nie mów tego ze śmiechem – to dar, na który nie każda z nas mogła liczyć. Traktuj go z należytym szacunkiem.

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie