Skąd biorą się dzieci nieśmiałe, zakompleksione, niecierpliwe, nieufne, agresywne?

Wszyscy wiemy, skąd biorą się dzieci. Zastanawia nas jednak coś zupełnie innego. Mianowicie, nie potrafimy odpowiedzieć sobie na pytanie: skąd biorą się dzieci nieśmiałe, zakompleksione, niecierpliwe, nieufne, agresywne. Odpowiedź znalazła Maria Montessori, poszukiwał jej również Janusz Korczak. Interpretacji ich słów i metod było już wiele. Oto jedna z nich. Moja. Zastanów się przez chwilę, w którym domu wychowuje się Twoje dziecko? Pierwszym czy drugim?

11 września 2017

Dzisiaj rodzice mnie pochwalili. Mama dostrzegła, że nauczyłem się nowego słowa. Z dumą kroczyłem po salonie, powtarzając je kilkanaście razy, dla utrwalenia – i nagle, jej oczy zwróciły się w moją stronę. Wyprostowałem się i jeszcze głośniej powtarzałem słowo. Kąciki ust mamy podniosły się, odłożyła telefon, porzuciła dotychczasowe obowiązki i zaczęła ściskać mnie, tulić i bić brawo. Będę musiał zareagować podobnie, kiedy przyrządzi dla mnie ten pyszny budyń lub przygotuje gorącą kąpiel, żeby wiedziała, że ja także doceniam to, co robi.

11 września 2017

Mama wstała zbyt późno. Rozpoznałem to po jej nerwowych ruchach. Nie było pocałunku na dzień dobry, tylko bieganina, szarpanie i powtarzane w kółko: szybko, szybko. Nie potrafię jeszcze za nią nadążyć. Zresztą mam swój plan dnia. Kiedy nie chciałem jeszcze zjeść śniadania, zaczęła mówić pod nosem, że ma najgorsze dziecko na świecie, że jej nie słucham, nie współpracuję, że niczego nie potrafię zrozumieć. Zrobiło mi się smutno. Kiedy nauczę się mówić, powiem, co sądzę o jej niedogotowanej rybie, niezbyt starannie wyprasowanych pajacykach i mieszkaniu, które wcale nie jest czyste.

12 września 2017

Mama usiadła obok mnie wieczorem i powiedziała, że jutro pojedziemy do lekarza. Zacząłem się trząść. Przytuliła mnie, ucałowała i spokojnie wytłumaczyła kilka razy, jak będzie wyglądała wizyta. Nie kłamała, że jedziemy do sklepu czy na lody. Przygotowała mnie, żebym nie był zaskoczony, bo wtedy boję się jeszcze bardziej. Tak się cieszę, że zawsze mówi mi, co się stanie i rzeczywiście tak jest. Gdy będę duży, zawsze będę mówił jej, co zamierzam zrobić albo gdzie iść, wtedy nie będzie się bała.

12 września 2017

Tata kupił mi nowe kredki. Piękne, w ozdobnym pudełku. Najpierw długo się im przyglądałem. Potem szukałem miejsca, gdzie mógłbym ich użyć. Kartka wydała mi się zbyt codzienna w stosunku do odświętnych kredek. W końcu znalazłem. Ściana w salonie: duża i biała – będzie idealnym tłem – pomyślałem. Narysowałem tylko jedno koło. Kiedy mama weszła do pokoju, z dumą prezentowałem jej moje dzieło. Uśmiechałem się i czekałem na pochwałę. Nieoczekiwanie mama z całej siły uderzyła mnie w pupę i zaczęła szarpać mnie za rękę. Rozpłakałem się, bo nie mogłem zrozumieć, dlaczego mnie ukarała. Krzyczała, że jestem złym dzieckiem, że nie ma już do mnie siły. Byłem przestraszony, skołowany i chciałem stamtąd jak najszybciej uciec. Tylko gdzie?

Kiedy tylko urosnę i będę miał tyle siły co mama, ja też ścisnę jej rękę i uderzę ją w twarz, kiedy znowu zrobi mi coś takiego. Muszę się bronić.

13 września 2017

Dzisiaj postanowiłem pobawić się w przyjęcie. Rozłożyłem wszystkie garnki, które znalazłem w szufladach kuchennych, a także drewniane łyżki i miski. Było tego sporo, zajęło niemal cały salon. Tatuś wyszedł spod prysznica i wydawał się lekko zdziwiony. Później jednak podszedł do mnie, zmierzwił moje włosy i uśmiechnął się. Powiedział, że on w moim wieku nie był tak pomysłowy. Dostrzegł, że przyjęcie zrobiłem dla pluszowego króliczka i misia. Spodobał się mu mój pomysł, bo zaczął jeść przygotowany przeze mnie obiad. Potem posprzątaliśmy naczynia, żeby nie złościć mamy. Gdy będę duży, będę starał się ciągle czymś go zaskakiwać, wymyślać coś nowego, by zawsze miał na twarzy ten uśmiech. Tatuś mówi, że jestem zdolny i kreatywny – to chyba coś dobrego.

13 września 2017

Rodzice mieli mnie dzisiaj zabrać na plac zabaw. Mówili o tym, od kilku dni – gdy nie chciałem jeść obiadu, gdy marudziłem przy kąpieli. Obiecywali, że jeśli będę ich słuchał, pojedziemy na zjeżdżalnię. Kiedy wrócili z pracy, byłem gotowy i bardzo się cieszyłem. Nikt jednak nie ubierał kurteczek ani butów. Przyniosłem je więc z przedpokoju, jednak zostałem skrytykowany i nazwany niemądrym. Mama zaczęła znowu ruszać palcem po telefonie, a tata siedział przed tym małym telewizorem. Kiedy zacząłem cicho płakać w kącie, nikt nawet tego nie zauważył.

Kiedy będę starszy, obiecam im, że posprzątam zabawki albo że nie zjem słodyczy, ale i tak zrobię inaczej. Nie warto mówić prawdy.

14 września 2017

Lubię mój domek. Od rana panuje tu przyjemna atmosfera. Mama krząta się po kuchni, tata bierze prysznic i razem jedzą śniadanie. Ja oczywiście jestem bardzo ważny. Najpierw to mnie przygotowuje się kaszę, potem przebiera, myje zęby i daje witaminkę. Lubię patrzeć na mamę i tatę, którzy się do siebie uśmiechają, a najbardziej lubię, gdy dajemy sobie wszyscy całusy, gdy ktoś wychodzi albo wraca do domu. Kocham ich. Oni też mnie kochają. Chcę, by inni ludzie też mnie tak traktowali. I ja chcę kochać innych. To takie miłe.

14 września 2017

Tata i mama się kłócili. Tata trzasnął drzwiami i sobie gdzieś poszedł. Mama chodziła długo po pokoju, a potem podeszła do mnie. Chciałem ją jakoś pocieszyć, bo nie widzieliśmy się cały dzień. Opiekowała się mną pani Basia. Mama spojrzała na mnie i zaczęła wyliczać: że jestem brudasem, że chodzę w poplamionych ubraniach jak dziecko wojny, że nie umiem nawet porządnie wysmarkać nosa, bo coś z niego wystaje. Zdenerwowałem się i zmoczyłem ubranko, bo dopiero uczę się siusiać do nocnika. Wtedy dopiero się zaczęło: niedojda jak ojciec, opóźniony, leń i ignorant – wymachiwała rękoma i patrzyła na mnie złymi oczami. To moja wina, że tatuś sobie poszedł. Tak mi przykro mamusiu. Nie wiem tylko, co zrobiłem nie tak i jak to naprawić.

Nie chcę już mówić z mamą. Z tatą też nie. Nie chcę mówić już z nikim. Lepiej być po prostu samemu.

15 września 2017

Poszliśmy na plac zabaw. Było świetnie. Uwielbiam dni, które spędzamy wszyscy razem. Od dawna marzyłem, by pozjeżdżać na tej dużej zjeżdżalni. Nie miałem jednak dotąd śmiałości o to prosić. Dzisiaj stanąłem obok i pokazywałem wymownie palcem. Mama kiwała głową, jednak nie ustępowałem. Wreszcie się zgodziła, choć przygryzała przy tym wargi i miała niewesołą minę. Usadowiła mnie na górze i nie przytrzymywała za mocno, choć była cały czas obok. Oczywiście spadłem na twarz prosto do piasku. Trochę popłakałem, ale obok były inne dzieci, więc wstałem i poszedłem do innych atrakcji placu. Cieszę się, że mama pozwoliła mi zaznać tego nieprzyjemnego smaku piasku w ustach. Dobrze jest poznać to, co bolesne, żeby docenić to, co miłe.

15 września 2017

Dzisiaj postanowiłem sprawdzić rodziców. Ciągle domagałem się czegoś, co wydawało mi się niedozwolone. Chciałem siedzieć na kuchennym blacie, chodzić po domu w czapce, bawić się pilotem od telewizora. Za każdym razem, wrzeszczałem wniebogłosy, by uzyskać swój cel. Tata i mama wywracali oczami i mówili do siebie: pozwól mu, może się odczepi. Rodzice! Przecież to była tylko próba! Nie odwracajcie się ode mnie, nie zamykajcie mi drzwi przed nosem. Czy w ogóle widzicie, że tutaj jestem?
Czy dla kogokolwiek jestem jeszcze ważny? Rzuciliście mnie w kąt jak starą zabawkę.

16 września 2017

Jedliśmy właśnie obiad, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. To ten pan, który przywozi mamie różne paczki. Zostawiła mnie przypiętego w foteliku i pobiegła do niego. Zostawiła mi miseczkę z zupą. Ale frajda! Zacząłem taplać się w niej łyżką, a później rączkami. Zupa była wszędzie. Gdy mama wróciła, krzyknęła na mnie. Ze złością zmywała podłogę i ścianę tuż obok krzesełka. Za moment westchnęła i podeszła bliżej. Chwyciła obiema dłońmi moją głowę, ucałowała oba policzki i powiedziała: przepraszam. Od razu zapomniałem o jej złości. Podziękuję jej tak ogromna miłością, jak ogromne jest jej serce!

16 września 2017

Wczorajszej nocy bardzo się bałem. Nie wiem, czy to swędzące dziąsła czy zjedzony zbyt późno kawałek ryby, ale budziłem się kilkakrotnie. Nie lubię ciemności. Od razu zawołałem więc mamę. Była zła. Podniesionym głosem zwróciła mi uwagę, że powinienem spać, bo wszyscy wokół to właśnie robią. Wyciągnąłem ręce, by na chwilę mnie przytuliła, jednak położyła je przy moich biodrach. Widocznie wyczuła mój strach, bo trząsłem się jak galareta, gdyż powiedziała, że jestem głupi, jeśli boję się ciemności. Zawstydziłem się. Moje lęki po prostu są gdzieś we mnie, nie umiem jeszcze z nimi walczyć. Pewnie rzeczywiście jestem głupi.

17 września 2017

To jeden z tych dni, kiedy tatuś i mama są ze mną cały czas. Nie chcę, by te dni się kończyły, więc wymyślam wieczorem ciągle coś nowego, by je wydłużyć. Tak było i tym razem. Tata powiedział, że już czas na kąpiel, ale nie zgadzałem się z nim. Zacząłem wyciągać kolejne zabawki. Tata bez słowa chował je i nalegał na kąpiel. Sięgnąłem po książeczki: jedna, druga, trzecia. Tata wziął je do ręki i nadal wspominał o kąpieli. Zdenerwowałem się i zacząłem płakać. Tata poszedł do łazienki i zaczął nalewać wodę do wanny. Wołał mnie swoim ciepłym niskim głosem. Dotarło do mnie, że to rzeczywiście już czas. Pobiegłem do niego, co sił w nogach. Dobrze, że rodzice wszystkiego pilnują, dzięki temu czuję się bezpiecznie.

17 września 2017

Odwiedziła nas ciocia z kuzynem. Też jest taki mały jak ja. Mama przygotowała ciasto na stole i wyjęła wszystkie moje zabawki na dywan. Usiadły obok siebie, a my mieliśmy się grzecznie bawić. Najpierw szło całkiem nieźle, ale później kuzyn zabrał mój ulubiony bębenek. Popchnąłem go. Przewrócił się, trochę się przestraszyłem, ale mama i ciocia machnęły ręką i dalej rozmawiały. Następnie zabrał mi moją ulubioną książeczkę. Tego już za wiele. Ugryzłem go najmocniej jak potrafiłem w rękę. Tym razem rozpłakał się na dobre. Ciocia powiedziała, że nic się nie stało, a mama powiedziała, że ja tak zawsze i już nie wie, co ma ze mną robić. Nie wytłumaczyła mi, czy robię dobrze czy źle i jak inaczej mam bronić swojej własności. No cóż, przynajmniej odzyskałem swoje rzeczy, więc chyba mój sposób jest niezły. W przyszłości, gdy będę miał więcej siły, będę mógł naprawdę mocno popchnąć i jeszcze mocniej ugryźć, gdy ktoś zrobi coś, co mi się nie spodoba.

Skąd biorą się dzieci nieśmiałe, zakompleksione, niecierpliwe, nieufne, agresywne? Może właśnie stąd…


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja2 komentarze

  1. Aluzju poniał. Nie wydaje mi się jednak abyśmy mogli być albo jednymi albo drugimi. Nie ma co się bawić w czarno-biały świat. Jesteśmy i jednym i drugim. Mamy dobre i złe dni. Możemy pracować nad tym aby tych dobrych przykładów było więcej i jak najwięcej. Nie zapominać chwalić (ale też rozumnie i nie wszystko jak leci) i ugryźć się w język przy bezwiednym ruganiu.

Skomentuj

Ładowanie