Tak właśnie wygląda miłość po pojawieniu się dzieci

Walentynki – święto, dzień szczególny czy może zwykły i szary? Jedni są zachwyceni zachodnią tradycją, ubrani na czerwono rezerwują stolik, kupują kwiaty i celebrują na całego ten dzień. Inni negują walentynki. Bojkotują, narzekają, krytykują zwolenników. Grupa trzecia ma do dnia 14 lutego stosunek ambiwalentny. Osobiście zasilam szeregi tej ostatniej. Jednakowoż, od początku lutego jestem nieustannie, acz mimowolnie bombardowana przez media i przedsiębiorców strzałami amorami, toteż, chcąc nie chcąc, oddaję się refleksji nad miłością.

Miłość niejedno ma imię. Skoro wpadliście do multirodziców, to na pewno w Waszym domu będzie to aktualnie imię dziecka lub dzieci – i to miłość rodzicielska wygrywa z innymi jej obliczami. Uczucie to można dookreślić poprzez rozmaite epitety: bezgraniczna, bezwarunkowa, naturalna jak wschód słońca.

Czy jednak w ferworze zajęć i obowiązków związanych z tą najcudowniejszą, najukochańszą istotą mamy czas, siłę i chęci, by pamiętać o miłości partnerskiej czy małżeńskiej?

Choćbyśmy może chcieli inaczej – uczucie między dwojgiem ludzi się zmienia. Zmienia się, bo zmieniamy się my sami. Zupełnie inaczej kocha się we dwoje – kiedy wolny czas nie jest dzielony na pół czy na ćwierci, kiedy czułość okazuje się spontanicznie, nawet gdy nie miejsce i czas. Inaczej kocha się w życiu bez zgiełku i bieganiny. Inaczej miłość uprawia, nie nasłuchując płaczu czy krzyku.

Czy nadal to my, kiedy przychodzą nieprzespane noce, kiedy przytłoczenie codziennością osiąga zenit? Kiedy seksapil pojawia się od czasu do czasu, a rozmowy zdominowane zostają przez pory snu i ilość stolców naszych dzieci? Jak nie zapomnieć o sobie, kiedy siły brak na najkrótszy dialog, a chwile we dwoje ograniczają się do kilku godzin po spacyfikowaniu potomstwa?

Nie ma recepty na miłość w dobie wychowania maluchów. Nie wierzę w kolorowe obrazki nieskazitelnej pani domu i całującego ją w czoło partnera w salonie lśniącym czystością, z dziećmi ubranymi w czyściutkie i modne stroje od czołowych producentów. Wierzę w inną miłość. Bo miłość „po dziecku” też jest. Trzeba jednak często wziąć lupę i odnaleźć ją pod stertą brudnych ubrań i pod zmęczonymi powiekami.

Gdzie ta miłość? Znajdziesz ją w zrobionej przez swojego faceta kawie, gdy już ledwo patrzysz na swój zdemolowany mikroświat. Znajdziesz ją w porozumiewawczym spojrzeniu, gdy dzieci całują się na zgodę po godzinnej przepychance lub dumie rozpierającej Was, gdy stawiają pierwsze kroki i mówią pierwsze słowa. Odkryjesz ją podczas oglądania filmu pod jednym kocem, choć żadne z Was nie dotrwa do zakończenia. Miłość rośnie na wspólnym spacerze, nawet w milczeniu, gdy chwycisz jego dłoń. Kwitnie, gdy słyszysz, że małe stópki drepczą za tata, by mama mogła jeszcze chwilę pospać. Jest w całusie na dobranoc i spojrzeniu, które nie zmieniło się od dekady. Tam, gdzie stajecie za sobą murem, gdy ktoś próbuje Was zniszczyć, ustawiać, umniejszyć.

Miłości dwojga, którzy mają dzieci nie potrzeba kwiatów, drogich prezentów, kolacji przy świecach. Jeśli Twoje oczekiwania się nie zmienią, jeśli nie pojawi się akceptacja zmienionego stanu rzeczy, jeśli nie zderzą się kulki i nie dotrze, że już nigdy nie będzie jak kiedyś – kryzys murowany. On musi zrozumieć, że minęły czasy, gdy każdego wieczoru pachnąca i wyfiokowana w koronkowej bieliźnie witałaś go u progu sypialni, Ty z kolei nie spodziewaj się, że będzie zabierał Cię tu i tam, a po pracy wyręczy Cię całkowicie w domowych obowiązkach.

Jest inaczej. To pewne. Docenić trzeba dobre słowo, wspólne wylegiwanie się na werandzie w ciepłe dni i zrozumienie – że razem dzielimy tę niedolę. Jeśli go braknie, nie doczekamy wspólnie syndromu pustego gniazda. Bo o ile zrujnowany przez dzieci dom można odmalować i wypełnić nowymi meblami, o tyle zrujnowanego związku nie da się naprawić tak łatwo. Zostają zgliszcza.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie