Wizyta u logopedy: jak się do niej przygotować + ćwiczenia dla maluchów

Po ostatniej rozmowie z logopedą Katarzyną Sochą, zadawaliście nam mnóstwo dodatkowych pytań. Wielu z Was zdało sobie sprawę, że nie ma na co czekać i warto odwiedzić logopedę. Macie jednak wciąż wiele pytań, obaw, które postanowiliśmy rozwiać. Oprócz rozmowy z logopedą Kingą Niedzielą – właścicielką „Logostacji” przygotowaliśmy dla Was zestaw ćwiczeń, które pomocne będą w stymulowaniu mowy Waszych pociech.

Nasi czytelnicy są już nieco przeszkolenie przez Twoją koleżankę po fachu Katarzynę Sochę. Jednak uściślijmy kilka kwestii. Pytanie czytelniczki: w jakim wieku dziecko powinno pójść po raz pierwszy do logopedy? Czy możemy tutaj o wieku czy raczej o przesłankach do wizyty?

Jeżeli rodzic zauważy, że coś niepokoi go w rozwoju jego dziecka powinien udać się niezwłocznie do logopedy, nawet w przypadku bardzo małego, kilkumiesięcznego dziecka. Tak naprawdę logopeda niejednokrotnie pracuje już z noworodkami. To, co może niepokoić rodziców u małego dziecka to przede wszystkim brak gaworzenia, brak budowania pola wspólnej uwagi z matką/ojcem, brak podążania wzrokiem za grzechotką, nadmierna płaczliwość lub brak płaczu, brak reakcji na swoje imię, brak pojawiania się pierwszych słów oraz powtarzanych sylab. Ale pewnie o oznakach do niepokoju rozmawiałaś już z Kasią. Jeśli takich wczesnych oznak nie ma, uważam, że każdy rodzic powinien udać się do logopedy, gdy dziecko skończy dwa lata. Uważam, że powinno się to robić profilaktycznie w bilansie dwulatka, czego niestety nie ma. Uniknęlibyśmy późniejszych problemów. Proszę pamiętajmy, że wczesna interwencja czasem działa cuda, skraca czas terapii, oszczędza niepokoju i wielu stresów.

Większość rodziców uważa, że do wizyty nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Wiem, że masz inne zdanie. Co trzeba sobie przypomnieć, na co zwrócić uwagę przed przyjściem do logopedy?

Przede wszystkim należy najpierw zadzwonić i się umówić. Często jest tak, że na wizytę czeka się kilka dni. Kiedy ja po raz pierwszy spotykam się z rodzicami w swoim gabinecie, przeznaczam na takie spotkanie od 1,5 do 2 godzin i o tym informuję też rodziców. Proszę, żeby zabrali ze sobą książeczkę zdrowia, przypomnieli sobie okres ciąży oraz porodu. W okresie ciąży ważne są przebyte ewentualnie przez matkę choroby, przyjmowane leki, narażenie na czynniki niebezpieczne w tym okresie także stres. Poród – tutaj przede wszystkim pytam o rodzaj porodu, parametry dziecka po urodzeniu ewentualnie niebezpieczne czynniki okołoporodowe np. niedotlenienie, intubacja etc. Kolejnym ważnym pytaniem jest pytanie o rozwój ruchowy dziecka. Pytam rodziców, czy przebiegał prawidłowo, czy miały miejsce wszystkie etapy i czy były one w widełkach normy rozwojowej. Następnie chcę wiedzieć wszystko o rozwoju mowy, czyli kiedy pojawiło się gaworzenie oraz pierwsze słowa. Proszę rodziców o wymienienie dokładnie, jakich słów używa obecnie ich dziecko, jak buduje zdania, jak wyraża swoje potrzeby. Pytam również o dietę oraz sposób jedzenia przez dziecko posiłków, pytam o używanie smoczka, kontakty dziecka z rówieśnikami i najbliższym otoczeniem. Kolejny etap pytań to pytania o choroby. Tutaj ważne jest wszystko: wady wrodzone, urazy głowy, przebyte choroby zakaźne oraz choroby układu oddechowego. Dopytuję również o przyjmowane przez dziecko w tych okresach leki. W wywiadzie zwracam uwagę i proszę o opisanie przebiegu rytmu dnia dziecka oraz sposobu zabawy dziecka. Jeśli dziecko urodziło się z jakąś wadą czy też jest poddane specjalistycznemu leczeniu, proszę jeszcze podczas rozmowy telefonicznej o zabranie ze sobą dokumentacji medycznej.

Czy możesz opisać dokładnie pierwszą wizytę u logopedy. Jak wygląda krok po kroku. Nasi czytelnicy mają mnóstwo obaw i dlatego często rezygnują lub przekładają ją na „później”.

Na pewno nie należy się jej bać oraz odkładać jej na później. Tak jak mówiłam wczesna interwencja czasami działa cuda. Przede wszystkim chcę żeby rodzice i dziecko czuli się bezpiecznie i w miarę, na ile to możliwe swobodnie podczas pierwszej wizyty. To nie jest łatwe, bo czasem emocje biorą górę. Mam taki swój styl, że schodzę do poziomu dziecka i siadam na dywanie razem z nim. Rodziców proszę o przyłączenie się, jeśli chcą. To bardzo rozluźnia atmosferę. Na początek trzeba dać dziecku chwilę na oswojenie się z sytuacją oraz nowym miejscem. Staram się, aby dziecko poczuło się dobrze i bezpiecznie. Przeważnie chwilę się bawimy. Podczas zabawy próbuje podpytywać rodziców o wyżej wymienione kwestie. Kiedy widzę, że dziecko czuje się już swobodniej przeprowadzam diagnozę. Wiem, wiem brzmi strasznie ale polega ona przeważnie na zabawie z dzieckiem, oczywiście umiejętnie przeze mnie przeprowadzonej. Staram się zachęcać dziecko do odpowiedzi na pytania oraz do samodzielnych wypowiedzi. Jeśli dziecko się nie boi i pozwoli mi na to podczas pierwszej wizyty, sprawdzam budowę narządów artykulacyjnych. To też chociaż brzmi strasznie nie jest takie straszne 😊 proszę dziecko, aby pokazało język, żeby się uśmiechnęło i pokazało zęby, zaglądam jeszcze do buzi i to tyle. Przeważnie podczas diagnozy tłumaczę rodzicom po kolei, co robię. Czyli np. teraz będę sprawdzać umiejętność powtarzania, a teraz percepcję słuchową. Po skończonym wywiadzie i badaniu dziecka krótko przedstawiam moje pierwsze wnioski. Mówię wprost, co mnie cieszy, co niepokoi, dopytuje jeszcze o wiele szczegółów. Zazwyczaj proszę rodziców o wykonanie podstawowego badania słuchu u dziecka, jeżeli coś mnie bardzo niepokoi, proszę o udanie się do innego specjalisty np. psychologa lub neurologa. Pamiętajmy jednak, że logopeda nie wypisuje ani lekarstw ani skierowań!!! Na koniec umawiamy się na warunki dalszej współpracy.

Następna sprawa. Kiedy już zdecydujemy się przyjść np. do „Logostacji”, stwierdzisz, że rzeczywiście dziecko ma problem. Co dzieje się dalej? Jak „od kuchni” wygląda terapia? Wiadomo – to kwestia indywidualna, ale możesz nam przynajmniej przybliżyć temat.

Tak jak mówiłam: ustalamy kolejne terminy spotkań. Informuję rodziców, że pierwsza wizyta jest bardzo poglądowa, nie daje nam pełnej wiedzy o dziecku. Informuję również o tym, że będą zobowiązani do pracy w domu. Niestety, mówię to wprost, że jeżeli chcą mieć szybkie efekty, muszą wiedzieć, że terapia nie kończy się na wizycie w gabinecie, trzeba wziąć pod uwagę pracę w domu. Pytasz jak wygląda od kuchni terapia. Powiem Ci, że dla logopedy to jest ciężka praca. Wszystko zależy od rodzaju problemu, jaki ma dziecko. Inaczej wygląda praca z małym dzieckiem, inaczej ze starszym, a już zupełnie inaczej z dorosłym. Przede wszystkim na początku chcę, aby dziecko mnie polubiło, aby czuło się bezpieczne. Na początku ustalam jednak zasady, nie pozwalam na wszystko. Jeżeli rodzic jest obecny podczas zajęć, proszę, aby był cieniem, nie reagował na zaczepki dziecka, nie włączał się w kierowane przeze mnie polecenia do dziecka. Oczywiście włączam rodzica w terapię i czasem w zabawę podczas niej, ale zasada musi być jasna: w gabinecie dziecko powinno słuchać logopedy. Same zajęcia polegają na wspólnej zabawie, oczywiście mam na myśli pracę z dzieckiem w wieku ok. 2-3lat. Oczywiście zadania podczas niej są tak zaplanowane, aby stymulowały pracę poszczególnych obszarów np. percepcji wzrokowej, słuchowej, angażowały dziecko i trochę wymuszały próby powtarzania wyrażeń dźwiękonaśladowczych oraz pojedynczych słów, kolejno zdań. Ćwiczymy także buzię. Mam do tego lustro oraz specjalne minki np. z Minionkami. Dmuchamy bańki, uskuteczniamy zabawy manipulacyjne w celu ćwiczeń motoryki małej np. ciastolina, zabawa w piasku kinetycznym czy zwykłym ryżu/kaszy. Podczas terapii staram się utrzymywać dobre relacje z rodzicami, zachęcać ich do współpracy i pokazywać proste zabawy w domu. Nie trzeba do tego, o dziwo, kupować specjalistycznych pomocy!!!

Teraz to, czego pewnie nie chcą usłyszeć rodzice, ale trzeba powiedzieć to jasno. Ty robisz tylko część roboty, a reszta to tak naprawdę kwestia mamy i taty, nieprawdaż? Panuje przekonanie, że ćwiczenia są żmudne, zabierają dużo czasu, przez co rodzice są zniechęceni do terapii. Obalmy te mity.

Powiem tak – nic nie dzieje się samo. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz na niego zapracować. I tak samo jest w przypadku terapii. Tylko, że terapia jest trochę taką metodą małych kroków. Mózg dziecka oraz układ nerwowy w tym wieku są bardzo plastyczne i dzieci szybko się uczą i szybko zdobywają nowe umiejętności. Jeśli nie występują poważne zaburzenia rozwoju, wystarczy stymulacja podczas normalnej zabawy. Nie można jednak odpuścić. Zawsze powtarzam rodzicom, żeby robili ćwiczenia w sytuacjach naturalnych dla dziecka np. ćwiczenia buzi podczas wieczornego mycia zębów i kąpieli w wannie, żeby układali np. sekwencje podczas normalniej zabawy, żeby dawali dziecku możliwość samodzielnego ubrania butów, ubrania majtek – tak to bardzo ważne ćwiczenia. Oczywiście niech nie robią tego rano, kiedy śpieszą się do przedszkola ale np. w sobotę czy niedzielę. Ćwiczenia dla 2 i 3- latka nie są żmudne, bo wymagają od niego codziennych aktywności. Często zachęcam rodziców do ćwiczenia buzi również podczas jazdy samochodem. Można robić całą rodziną śmieszne miny. Jeden mój pacjent znalazł świetny sposób na ćwiczenia z synem – robią sobie selfie z zadanymi minami i potem oglądają, czy udało im się zrobić tak samo. Każdy sposób jest dobry. Ważne, aby jednak wcześniej pewne rzeczy skonsultować z logopedą. W tym wieku dobrym ćwiczeniem dla dziecka może być samo gryzienie jabłka (proszę nie obierać ze skórki!!!), marchewki. Staram się wpajać rodzicom zasadę – ćwiczenia to tak naprawdę codzienne czynności waszego dziecka, wymagają tylko np. trzykrotnego powtórzenia i waszej większej uwagi. Wystarczy np. cztery razy dziennie po 5 minut, aby były efekty. Ważna jest systematyczność i jak największa liczba powtórzonych ćwiczeń. Oczywiście mówimy tutaj tylko o przypadkach, kiedy opóźnienie mowy jest proste i nie wynika z poważnych uszkodzeń.

Czy możesz zaproponować nam kilka najprostszych ćwiczeń, które stymulują mowę dwulatka albo i młodszego dziecka?

Oczywiście, Jednak wcześniej uczulę wszystkich rodziców. Pierwsza zasada, unikamy słów: Powiedz i powtórz. Zasada druga: nie wyręczamy dziecka we wszystkim, pozwalamy na samodzielność.

Przykładowe ćwiczenia stymulujące rozwój mowy :

– podczas swobodnej zabawy zachęcamy dziecko do powtarzania nazw zabawek, ulubionych przedmiotów. Wcześniej rodzic sam musi nazwać przedmiot w sposób głośny i wyraźny. Zabawa w karmienie misia, parkowanie auta w garażu, usypianie lali.

– wspólne czytanie książeczek i opowiadanie, co dzieje się na obrazkach, naśladowanie przy tym dźwięków zwierząt i przedmiotów np. auta

– zabawa w słuchanie różnych dźwięków np. brzęk kluczy, stukanie łyżką o garnek; gra na instrumentach

– wspólne segregowanie zabawek, ubrań, sztućców np. osobno klocki, osobno auta/lalki

– dmuchanie baniek, gulganie przez słomkę, jedzenie twardych warzyw i owoców (jabłko, marchewka) czy piętka chleba, smarowanie warg np. dżemem i oblizywanie ich, zlizywanie z talerza np. miodu czy serka, przyklejanie na podniebienie dziecka np. chrupki kukurydzianej, dziecko ma za zadanie próbować odkleić ją językiem, pokazywanie smutnej i wesołej miny, szczerzenie zębów

– wszelkie zabawy ruchowe, w tym próby samodzielnego ubierania się przez dziecko

– zabawa ciastoliną, piaskiem kinetycznym, zabawa zwykłą kaszą lub ryżem; łapanie szczypcami kuchennymi np. zakrętek po napojach (możemy je dla frajdy wrzucić do miski z wodą)

– wspólne powtarzanie samogłosek

– nazywamy każdą czynność oraz przedmiot w otoczeniu dziecka, dużo mówimy do dziecka. Staramy się podczas wykonywanych ćwiczeń zejść do poziomu dziecka, mówić tak aby widziało naszą twarz, mówimy głośno, wyraźnie, czasem trochę w sposób przerysowany. Nie zdrabniamy wyrazów!!!!! Podążamy za zainteresowaniami naszego dziecka.

Serdecznie dziękuję za rozmowę. Pamiętajmy nie taki logopeda straszny, jak go malują

Kinga Niedziela – logopeda, terapeuta ręki, nauczyciel języka polskiego. Od kilku lat prowadzi w Krakowie prywatny Gabinet Logopedyczny Logostacja, współpracuje również z siecią krakowskich żłobków, prowadzi zajęcia w jednym z krakowskich przedszkoli oraz terapię w jednej z krakowskich poradni. W kręgu jej zainteresowań znajduje się praca z dziećmi z opóźnionym rozwojem nowy, niedokształceniem mowy o typie afazji dziecięcej oraz autyzmu. Pracuje głównie z dziećmi, ale również i osobami dorosłymi. Od dwóch lat prowadzi również terapię z osobami starszymi (afazja, choroba Parkinsona). Entuzjastka swoje pracy, wciąż poszukująca nowych rozwiązań i pomysłów na terapię. Prowadzi swój fanpage na jednym z portali społecznościowych, w którym dzieli się pomysłami i wynikami swojej pracy.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie