Z wizytą u świeżo upieczonych rodziców

Gdy rodzi się dziecko, cieszy się cały świat, a przynajmniej ten mały światek wokół niego. Dla świeżo upieczonych rodziców to czas składanych wizyt, odwiedzin z i bez uprzedzenia. Każdy z nas niewątpliwie zastanawiał się, co będzie najlepszym podarkiem z okazji pojawienia się na świecie maleńkiej istoty. Wybieramy różnie. Dzisiaj, z perspektywy mamy bliźniąt, kilka porad i wskazówek.

O kim zapominamy?

Niezwykłą przyjemność sprawiły mi koleżanki z pracy. Podczas wizyty kilka tygodni po porodzie, najpierw spytały o mnie, o moje samopoczucie, o trudy poporodowe. To dla mnie był też pierwszy podarunek: balsam ujędrniający. Niby drobiazg, niby coś zupełnie naturalnego – a jednak! Na kilkanaście wizyt, tylko one pomyślały o matce, a nie tylko o dzieciach. Rozczuliło mnie to i wzruszyło. Nikt inny nie pomyślał o tym, że ja też wiele przeszłam, że moja kondycja psychiczna i fizyczna jest bardzo słaba. Mały akt sympatii działa czasem cuda.

Ubranka? Jesteś pewien?

Mogą być z metką najdroższego sklepu w mieście, mogą być świetne gatunkowo – ale niekoniecznie trafią w gust mamy obdarowywanych. Oczywiście, ubranka są potrzebne, a przy bliźniętach potrzebne do kwadratu. Jeśli jednak mogę coś podpowiedzieć: zamiast wydawać fortunę na ciuszki dla dzidziusia – kupcie kartę podarunkową. Niemal każda sieciówka posiada tego typu wynalazek. To jednak sami rodzice zdecydują o tym, co im się podoba. Unikniecie sztucznego uśmiechu gospodyni. Pamiętajcie, że nie każda mama kocha swoją córeczkę w różu i tiulach, a mama bliźniąt może wcale nie mieć ochoty ubierać ich tak samo.

Zabawki – co wybrać?

Moje córki otrzymały w prezencie mnóstwo gryzaków, grzechotek, pluszaków. Niestety, większość z nich nie przypadła im do gustu i wylądowała w szufladzie. W moim przekonaniu – szkoda pieniędzy. Nasi goście często przynosili kilkanaście małych zabawek, podczas gdy tylko nieliczni wybrali inną drogę: jedna, ale konkretna. Pamiętajcie: noworodek nie potrzebuje zabawek. Jego jedyną miłością jest mama, jej pierś, ewentualnie butelka czy smoczek. Naprawdę postąpicie lepiej, wybierając duże drewniane klocki lub zabawkę edukacyjną dla rocznego czy dwuletniego malucha. Rodzice z przyjemnością sięgną po nią za jakiś czas, a dzieciak pobawi się dłużej.

Coś, co zawsze się sprawdza

Jestem pewna, że każdy, ale to każdy rodzic malucha będzie zadowolony, gdy kupicie mu pieluchy. Może nie wyglądają tak efektownie, jak drogie ciuszki, może nie mają aż takich gabarytów, jak niejedna zabawka, ale zapewniam Was – pieluch nigdy dość. Moja uwaga – spytajcie przed wizytą, jakiej firmy pieluszki są używane przez dzidziusia, każdy rodzic ma bowiem swoje preferencje. Kupując pieluchy oszczędzacie czas, ewentualne rozczarowanie obdarowywanego oraz zażenowanie. I możecie mieć pewność, że prezent zostanie użyty lada moment, a nie trafi do szuflady z nietrafionymi darami.

P.S. Jeśli sami jesteście rodzicami malucha, a posiadacie wanienkę w dobrym stanie, nieużywany od jakiegoś czasu przewijak, a w szafie zalegają Wam tony czapeczek czy niedrapek – wybierając się do świeżo upieczonych rodziców, zapytajcie, czy nie chcieliby od Was otrzymać którejś z tych rzeczy. Każdy, kto dzieci posiada wie, ile kosztuje skompletowanie wyprawki. Uwierzcie – będą zachwyceni.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie