„Zobacz, wstydu nie ma, że tak wystawia cycki!” – blaski i cienie karmienia piersią

Ja w ogóle podziwiam mamy, które długo karmią piersią. Napisz o tym!” – to słowa, które podły podczas mojego niedawnego spotkania z koleżanką ze studiów. Czy ja długo karmiłam córkę i karmię syna? Nie wydaje mi się. Znam mamy karmiące o wiele dłużej niż ja, ale 1,5 roku za pierwszym razem i ponad 14 miesięcy aktualnie to już na pewno coś.

Jak to się w ogóle stało?

Gdy w zakamarkach mojego mózgu zaczęła kiełkować myśl o powiększeniu rodziny, wcale nie myślałam o karmieniu piersią. Ba, nie zdawałam sobie nawet sprawy z wagi tego naturalnego wszak sposobu karmienia niemowlęcia. Wszędzie wokół widziałam reklamy mleka modyfikowanego zachwalające jego walory. W pewnym momencie wydawało mi się nawet, że owo mleko będzie bardziej wartościowe i odżywcze niż mój pokarm.

W pierwszej ciąży zaczęłam interesować się tym tematem, ale nie zdążyłam go zgłębić, ponieważ nie dane mi było przygotowywać się do macierzyństwa przez dziewięć miesięcy. Na szczęście, odezwał się instynkt, a położne w szpitalu okazały dużo cierpliwości, wsparcia i zrozumienia.

Ale, ale, nie myślcie, że był tylko cud, miód i orzeszki.

Karmienie piersią wcześniaka odbiega od kanonu. Nie miałam innego wyboru, jak zaprzyjaźnić się na stałe z laktatorem, aby kontrolować ilość zjadanego przez córkę mleka, które musiało zostać dodatkowo wzbogacone odżywką dla dzieci z małą wagą urodzeniową. Nic przyjemnego nie było w regularnym odciąganiu pokarmu co 2,5 godziny przez całą dobę. Na szczęście, mój mały ssak któregoś dnia zapragnął bardziej naturalnego sposobu podawania mleczka i laktator poszedł w odstawkę. Nasza mleczna droga trwała 18 miesięcy i została przerwana nagle. To była moja spontaniczna decyzja. Dziewięciokilogramowy niejadek w domu, który zamieniał prawie wszystkie stałe posiłki na pierś oraz pediatra stale sugerujący zakończenie karmienia, nie ułatwiali mi zadania. Moja psychika nie wytrzymała ciągłego napięcia. Na szczęście, córeczka strasznie nie naciskała, a ja byłam stanowcza, choć moje serce pękało z żalu, gdy musiałam jej odmawiać.

Za drugim razem byłam bardziej oświecona, ale nie obyło się bez kryzysów.

Początkowo synek przybierał pięknie na wadze, więc nie było się czym martwić. Niestety, po trzecim miesiącu zaczął interesować się otaczającym światem bardziej niż ssaniem, a nakarmienie go w ciągu dnia graniczyło z cudem. Ciągłe krzyki, prężenia i odwracanie się od piersi nieraz skłaniały mnie do sięgnięcia po puszkę z mlecznym proszkiem. Ale nie zdecydowałam się na ten krok. Pediatra gruntownie przebadał syna. Chciał poznać powód zbyt małych przyrostów, ale niczego odbiegającego od normy się nie doszukał. Stwierdził, że taka już jego natura i tyle. Ja dodatkowo udałam się z moim szkrabem do kilku specjalistów, łącznie z neurologopedą i fizjoterapeutą. Stanęło na tym, że mam zdrowego, acz chudego niemowlaka.

W napięciu wyczekiwałam skończonego szóstego miesiąca, by móc zacząć rozszerzać dietę. Myślałam, że mały wręcz rzuci się na jedzenie. Nic takiego się nie wydarzyło. Zjada tyle, ile ma ochotę. Nie zaczął tyć więcej niż przedtem, utrzymuje się wagowo na swoim 3 centylu wg siatek WHO. Zaakceptowaliśmy ten stan rzeczy, skoro rozwija się normalnie i ma dobre wyniki badań. Taki typ…

Karmienia nie zamierzam na razie kończyć. Może poczekam, aż sam któregoś dnia odmówi ssania piersi. Zobaczymy. Niczego nie zakładam.

Fakty i mity

Karmiące mamy, nie dajcie sobie wmówić, że macie osławione „za chude mleko”.

Udowodniono, że coś takiego nie istnieje. Owszem, skład mleka kobiecego ulega zmianom, ale dostosowuje się do potrzeb Waszego dziecka. To najlepszy pokarm, jaki możecie dać swojemu maleństwu.

Płacze, bo jest głodny/a – może tak być, ale dzieci po prostu PŁACZĄ.

W ten sposób komunikują się ze światem. Płacz może być oznaką naprawdę wielu rzeczy. Mokra pielucha, za zimno, za gorąco czy po prostu „mamo, jest mi smutno i źle” – te i inne informacje dziecko przekazuje poprzez płacz.

I jeszcze jeden przykry aspekt – „Zobacz, wstydu nie ma, że tak wystawia cycki!” – czyli o karmieniu w miejscach publicznych.

Nie wiem jak Wy, ale ja miałam z tym problem, ale karmienia piersią w miejscach publicznych uniknąć się nie da. Zawsze staram się znaleźć ustronny zakątek, przykrywam pierś pieluchą tetrową, ale przecież samego faktu karmienia zatuszować się nie da. Dziecko też człowiek, najeść się musi. Kto z Was nie zgłodniał nigdy w miejscu publicznym, niech pierwszy rzuci kamień! Szkoda, że tak mało jest zrozumienia szczególnie ze strony starszych kobiet. Przecież one też kiedyś były w naszej sytuacji. Tu, niestety, sprawdza się stare powiedzenie – zapomniał wół, jak cielęciem był…

Na szczęście, galerie handlowe wychodzą naprzeciw oczekiwaniom małych klientów i coraz częściej tworzą urocze pokoiki do karmienia. Mój ulubiony znajduje się w Galerii Kazimierz w Krakowie. I nie ma w nim toalety ani twardego krzesła, tylko skórzany fotel, w którym można wygodnie się usadowić i pokołysać malucha. Sytuację dodatkowo umila przyjemna muzyka. Tak, kocham to pomieszczenie!

Nie dajcie się wygonić z głodnym maluchem do toalety ani wyprosić z galerii handlowej. Walczcie o prawo Waszego dziecka i swoje. Ja zawsze w takiej sytuacji pytam, czy pan/i je w ubikacji?!

Na koniec garść ważnych informacji

WHO zaleca wyłączne karmienie piersią do końca szóstego miesiąca, a następnie rozszerzanie diety przy jednoczesnym kontynuowaniu karmienia piersią do ukończenia drugiego roku życia dziecka.

Ponadto, mleko matki jest idealnym pokarmem na noworodków i niemowląt. Zawiera wszystkie niezbędne składniki konieczne do prawidłowego rozwoju. Jest absolutnie bezpieczne. Zawiera przeciwciała, które pomagają chronić dziecko przed chorobami wieku dziecięcego. Mleko matki jest łatwo dostępne, darmowe i pomaga zapewnić niemowlętom właściwe odżywienie. Poza doraźnymi zaletami karmienie piersią daje także korzyści długoterminowe. Młodzież i dorośli, którzy byli w dzieciństwie karmieni piersią, są w mniejszym stopniu narażeni na nadwagę lub otyłość. Rzadziej występuje u nich także cukrzyca typu 2 i lepiej wypadają w testach na inteligencję.

Jeśli masz jakieś pytania odnośnie karmienia piersią zawsze możesz się skonsultować z Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym. Wiele wątpliwości może też rozwiać lektura blogu hafija.pl. A z portalu e-lactancia.org dowiesz się, które leki możesz bezpiecznie zażywać podczas karmienia piersią. Szczerze polecam!


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Nauczycielka języka polskiego w jednej z krakowskich szkół podstawowych. Szczęśliwa żona i mama trzyletniej Anieli oraz rocznego Kajetana. Pasjonatka aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim stale zmieniająca wystrój swego domu. Wielbicielka podróży, literatury, filmu oraz szybkich samochodów. Kocia mama wrażliwa na los bezdomnych zwierząt. A także miłośniczka zdrowego jedzenia stale ukrywająca się przed dziećmi z kostką czekolady w ustach.

Dyskusja2 komentarze

  1. Ważny temat! Ja karmię synka już 25mies 🙂 Niestety społeczeństwo nie jest przyjazne mamom karmiącym dzieci w tym wieku.Od mojego ginekologa za każdym razem słyszę że to mleko nie ma już żadnych wartości a karmienie to mój kaprys…Tak samo z rodziną.Powoduje to,że krępuje się już karmić synka gdzieś po za domem…

    • Gratuluję wyniku! Ja nie wiem, czy tyle dam radę, ale, jak wspomniałam, niczego nie zakładam. Ja też ciągle słyszę „Jeszcze go karmisz?”. A przecież to dopiero 14 miesięcy… Wiadomo, że mleko w tym wieku nie pokrywa w pełni zapotrzebowania dziecka, ale daje mu i tak jeszcze sporo dobrego, o bliskości nie wspominając.
      Cieszę się, że poruszyłam ważny temat. Pozdrawiam!

Skomentuj

Ładowanie