Święta już nigdy nie będą takie same…

Nasze trzecie prawdziwe święta. Trzecie, kiedy jesteśmy wszyscy razem. Prawdziwe, bo odkąd posiadam własne dzieci cud narodzenia pańskiego dzieciątka przeżywam jednak inaczej.

Wszystko zresztą jest inne. Trzeba zmienić przyzwyczajenia, sposób myślenia i kąt widzenia.

Twoje okna nie będą lśniły po umyciu – przynajmniej nie te, które znajdują się w zasięgu malutkich rąk.

Przecież mały człowiek musi zerkać przez szybę na opadające powoli płatki śniegu, przecież z utęsknieniem i nosem przyklejonym do okna wypatruje przyjścia świętego Mikołaja, przecież wytęża wzrok, by ujrzeć pierwszą gwiazdkę zapraszającą do wspólnego stołu.

Twoje wypieki nie będą doskonale ozdobione.

Przecież mała istota chce Ci we wszystkim towarzyszyć, wszystkiego spróbować, nieść pomoc. To nic, że przy okazji wybrudzi pucowane przed momentem fronty kuchennych szafek czy ścianę z klejącej jeszcze piernikowej masy. Ileż radości i skupienia maluje się na jej twarzy, gdy własnoręcznie rysuje lukrem kółko lub gwiazdkę na pierniku, bo pragnie ofiarować go ukochanej babci czy dziadkowi. Ileż zapału wkłada w wycinanie z ciasta reniferów i bombek, by obdarować kuzynów świątecznymi ciastkami. Ileż wreszcie skupienia wymaga od niej dosypanie kolejnych wymienionych przez mamę składników ciasta do miski.

Twoja choinka nie znajdzie się w katalogu.

Z jednej strony aniołki, bombki i łańcuch, z drugiej puste gałęzie i światełka migoczące bez przerwy, bo mały ktoś znów bawił się przełącznikiem. I cóż z tego. Spójrz na jego minę, kiedy wybiera gałązkę do przyozdobienia, zwolnij na moment i przyjrzyj się, jak poprawia nieudolnie powieszony łańcuch. Przecież ten mały człowiek chce Ci zaimponować, ułatwić, odciążyć w domowych obowiązkach i być po prostu obok, gdy dzieją się rzeczy ważne.

Szopka betlejemska może stracić swoich mieszkańców.

To nic, że św. Józef nie posiada już kijka w ręku. To nic, że Maryja ma nieco odrapany nos. Ileż miłości zamyka dziecko w pocałunku składanym na głowie małego nagiego Jezuska. Ile razy jego aureola zostaje pogłaskana, bo przecież to rodzi się bozia. Jakie mądre dialogi wypowiadają za pośrednictwem małych ust członkowie świętej rodziny, a nawet osioł i krowa. Istoty Bożego Narodzenia nie uchwyciłby lepiej niejeden filozof.

Porządki nie wyjdą już tak, jak dawniej.

Choćbyś odłożyła mycie podłogi na naprawdę ostatnią chwilę i tak znajdzie się jakiś lepki napój do wylania, paluszek do rozgniecenia. Choćbyś przemywała blat kilkadziesiąt razy, wciąż znajdzie się ktoś, kto będzie wspinał się na paluszkach, by zobaczyć, co robi mama, zostawiając skutecznie odciski palców. Choćbyś nie wiem, ile razy odkurzała dywan, zawsze znajdziesz na nim coś nowego: kawałek parówki z wczorajszego śniadania albo spinkę do włosów czy fragment rozgniecionej mandarynki. To przypomina Ci jednak o tym, że Twoje dziecko ma apetyt, że rośnie na chwałę Pana.

Prezenty nie będą tak precyzyjnie spakowane.

Bo przecież mały człowiek trzyma w ręku taśmę i będzie przyklejał. Bo musi przecież przesunąć, dosunąć, odsunąć pakowany prezent. Bo niechcący oderwał kawałek cieniutkiego papieru, a naklejka przyklejona krzywo po oderwaniu zostawiła dziurę. Każdy prezent będzie jednak osobisty, naznaczony wkładem własnym Twojego dziecka, a radość z pakowania prezentu dla kogoś bliskiego wywołuje u malca radość większą niż tabliczka czekolady.

W końcu same święta nie będą już takie same.

Ominie Cię zapewne pasterka, chyba że masz do pomocy sztab ludzi. Nie usiądziesz zapewne na długo przy wigilijnej wieczerzy czy świątecznym stole, bo przecież ktoś będzie Cię nieustannie potrzebował. Twoja kreacja prawdopodobnie nie będzie nienagannie wyprasowana, bo ktoś potrzebuje się co jakiś czas wtulić w Twoje ramiona.

Czy czujesz się uboższa?

Gdyby Maryja stała przy pustym żłóbeczku… Gdybyś zasiadła przy suto zastawionym stole i wróciła do cichego czystego domu…

Pomyśl, co by było gdyby… i spójrz na święta z dzieckiem z innej perspektywy.

Wesołych Świąt.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj