11 października – Dzień Dziewczyn. Kolejne wymyślone święto czy coś więcej?

Wszyscy doskonale pamiętamy o dacie 8 marca. To dzień, w którym niemal każdy mężczyzna pamięta o tym, by nabyć czekoladki albo różę i ofiarować je bliskiej swemu sercu kobiecie: mamie, żonie, koleżance z pracy. Święto to ma na celu oddanie szacunku tym kobietom, które znaczą dla nas wyjątkowo wiele.

W kalendarzu jest jednak jeszcze jeden dzień dedykowany dziewczynom. Ten obchodzony 11 października ma jednak na celu coś zupełnie odmiennego. Wprowadzony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowy Dzień Dziewczyny ustanowiono po to, by zwrócić oczy całego świata na sytuację młodych dziewcząt i kobiet w różnych zakątkach globu, by pochylić się nad ich problemami i rozterkami. By wreszcie zaapelować do rządzących o zmianę sytuacji tych, u których jest ona najgorsza.

Święto obchodzone było po raz pierwszy w 2011 roku. Głównym zagadnieniem, które wiąże się z tym świętem jest wydawanie za mąż dzieci – bo przecież nie można nazwać kobietami osób, które nie ukończyły jeszcze piętnastego roku życia, które nie są jeszcze ani fizycznie ani przede wszystkim psychicznie przygotowane na przyjęcie nowej roli: żony czy za moment także matki.

Kolejnym aspektem tego brutalnego procederu, który odbywa się na całym świecie bez zgody dziewczynek jest przecież pozbawienie ich możliwości podjęcia edukacji, decydowania o samej sobie.

Jak wskazują statystyki do małżeństwa dziewczynki, która nie jest pełnoletnia dochodzi na świecie co 7 sekund. Dane te są zatrważające.

Co prawda żyjemy w kraju, w którym nie musimy borykać się z podobnym problemem, co nie oznacza jednak, że powinniśmy pozostać zobojętnieni wobec losu dziewczynek z drugiego końca świata. W Polsce część fundacji organizuje tego dnia warsztaty, prelekcje, spotkania, które mają na celu zwrócenie uwagi na rolę kobiet w społeczeństwie, podejmują tematykę przemocy, skutków przedwczesnego małżeństwa i porodu.

Data ta jest także odpowiednim momentem na zaapelowanie do rządzących o stałe wyrównywanie szans między chłopcami i dziewczętami, co nadal – mimo wzmożonych działań kobiet na całym świecie – stanowi jednak problem.

Choć 8 marca jest dniem przyjemnym, a otrzymanie pary rajstop czy goździka kilkadziesiąt lat temu, czy bombonierki dzisiaj jest gestem sympatycznym i miłym, zdecydowanie większą wagę powinniśmy przykładać do rozpropagowania święta 11 października.

Tylko wówczas, gdy wszystkie głosy kobiet na całym świecie powiedzą coś razem, możemy zostać usłyszane.

Nie wiadomo, w jakim kraju będą żyły za lat kilkanaście moje córki, nie mam pewności, że moje wnuczki nie urodzą się w miejscu, w którym wciąż gwałcone są prawa kobiet i nikt nie liczy się z ich zdaniem. Dlatego uważam, że każda z nas powinna głośno wyrażać niezadowolenie każdorazowo, gdy prawa innej kobiety są naruszane. Niezgoda na przemoc, gwałt, handel żywym towarem, małżeństwa w wieku dziecięcym, nierówne płace kobiet i mężczyzn – to najważniejsze aspekty, na które zwraca uwagę ONZ w dniu 11 października.

O ile Haloween czy walentynki nie robią na mnie wrażenia i są dniami sztucznie wprowadzonymi do naszego kalendarza, a właściwie przejętymi z innej zupełnie kultury, o tyle dni takie jak Międzynarodowy Dzień Dziewczynek uważam za te godne celebrowania poprzez rozmowy, eventy czy specjalne warsztaty dla kobiet i nie tylko. Pamiętajmy o tym, że kobieta dużo bardziej od kwiatów, czekoladki czy błyskotek potrzebuje szacunku, zrozumienia, dostępu do edukacji, wolności poglądów i prawa do decydowania o sobie.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj