Kolejny nudny weekend przed Wami? Mamy na niego sposób! – Hotel Elbrus Spa & Wellness w Szczyrku

Mamy pandemię. Wiem, truizm. Powtarzany do znudzenia. Z drugiej strony są też wakacje i nasze dzieci – kilkuletnie lub mniejsze nie bardzo rozumieją, że powinny spędzić najpiękniejsze miesiące roku w domu. Wiem coś o tym, bo próbuję od kilkunastu tygodni rozmawiać na ten temat z moimi pięciolatkami. A one: potrzebują ruchu, zmiany, poznawania i odkrywania nowego – zwłaszcza, że tego rodzice uczyli ich od pierwszych chwil życia.

Są wśród Was tacy, którzy nie boją się wyjazdów zagranicznych, są i tacy, którzy unikają niepotrzebnych wyjść, ograniczając je do minimum. Jest też spora grupa, która chciałaby zapewnić dzieciom choćby kilkudniową rozrywkę, a sobie oderwanie od spraw dnia codziennego. Każdy zbliżający się weekend to pytania: co będziemy robić? Albo stwierdzenia: nudzi nam się! Może czas pomyśleć o zorganizowaniu czegoś dla Waszej rodziny choćby na te kilka dni.

Mamy dla Was sprawdzoną propozycję, którą chcemy się podzielić.

Ze względu na obowiązki zawodowe, nasz pobyt w Szczyrku ograniczył się do weekendowego, ale jeśli tylko macie odrobinę więcej czasu, znajdziecie w okolicy tyle zapierających dech w piersi widoków i tak wiele atrakcji, że warto przedłużyć go o jeszcze choć parę dni.

Zacznijmy od okolicy. Nasze dzieci uwielbiają aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu.

Nie można więc było odmówić im wizyty w znanym i lubianym nie tylko przez najmłodszych, ale też i odrobinę starszych – Leśnym Parku Niespodzianek w Ustroniu. Co tam znajdziecie? Otóż przede wszystkim las i leśne zwierzęta. Moje dziewczyny najchętniej stanęłyby w miejscu i przez całe przedpołudnie karmiły jedzące im wprost z dłoni i biegające swobodnie sarny oraz jelonki. Są też jednak alpaki, świnki wietnamskie, kozy, szopy pracze, żbiki i wiele innych. Ciekawą atrakcją – nawet dla kilkulatka – są pokazy lotów sów i ptaków drapieżnych – sprawdźcie godziny pokazów przed zaplanowaniem wizyty, by nie narazić się na rozczarowanie. Drapieżne ptaki przelatujące nad głowami zebranych stanowiły nie lada atrakcję. Córki, którym czytam namiętnie i w ogromnych ilościach, chętnie przystanęły też przy każdej opowiadanej historii w ścieżce bajek, a tam klasyka: Czerwony Kapturek, Królewna Śnieżka, Trzy Małe świnki czy Jaś i Małgosia. Mimo iż gabloty nie są może najnowocześniejsze, to sama opowieść wciąga małego przechodnia.

Możecie przekąsić lody, gofry albo, jak my, zjeść obiad na miejscu. Jest też plac zabaw i najpiękniejszy – punkt widokowy. Co najmniej kilka godzin w plenerze w dobrych nastrojach gwarantowane.

Kolejnym punktem Waszej weekendowej wyprawy może być wejście – albo jak u nas z maluchami – wjazd na Czantorię.

Moje córki marzyły o podróży koleją linową, choć nie do końca wiedziały, jak będzie ona wyglądała. Po odbytym przejeździe przyznały, że było lepiej niż się spodziewały. W piękny letni dzień widoki zapierają dech w piersiach, a przyjemny wiatr łagodzi upał. Na szczycie: wedle uznania do wyboru macie zimne piwko, opalanie, podziwianie krajobrazu albo – zjazd torem saneczkowym.

Nie pamiętam, ile miałam lat, gdy jechałam tym samym torem na sankach z tatą, ale to wspomnienie jest w mojej głowie do dziś. Dziewczynki początkowo zerkały na tor z rezerwą, jednak ciekawość wzięła górę. Podczas zjazdu okrzykom radości nie było końca. Uznały tę część dnia za najbardziej ekscytującą. A i nam, rodzicom, bardzo się ona spodobała.

Jeśli jeszcze Wam mało jazdy koleją, polecamy także wjazd na Skrzyczne – to czołowa atrakcja turystyczna w Szczyrku. Beskid Śląski widoczny z góry na długo zapadnie Wam w pamięć.

W naszych planach znalazło się też odwiedzenie Stajni Eliksir, ponieważ jedna z naszych córek uwielbia przejażdżki konne, jednak pogoda skutecznie je pokrzyżowała. Jeśli jednak Wasze pociechy uwielbiają kontakt ze zwierzętami, koniecznie udajcie się w to miejsce.

Trasy piesze, górskie wędrówki muszą jeszcze – w naszym wypadku – poczekać. Nasze dzieci uwielbiają spacery, jednak z doświadczenia nabytego w Karpaczu wiemy, że musimy minąć trochę czasu, by mogły w pełni cieszyć się z samego pokonywania nieco trudniejszych, niż spacerowe, tras. Jeśli jesteście o poziom wyżej, możecie udać się na Przełęcz Siodło, na Klimczok czy wybrać Orlą Pętlę – szczegóły znajdziecie w Internecie albo u pomocnej recepcjonistki. Nam udało się – w lekkiej mżawce – przespacerować kilka razy deptakiem nad Żylicą przechodzącym obok skoczni i całego Centralnego Ośrodka Sportowego w Szczyrku. To świetna trasa nie tylko dla lubiących nordic walking i spacery, ale też dla rowerzystów. Nasz multitata wykorzystał ją do wieczornego biegania.

Gdzie szukać relaksu po intensywnym dniu spędzonym na szlaku albo po prostu na świeżym powietrzu?

My zameldowaliśmy się w hotelu Elbrus Spa & Wellness w Szczyrku. Dlaczego akurat tutaj? Ponieważ znajduje się na wzniesieniu i z okien hotelowego pokoju widok jest urzekający. Po drugie, nasze dzieci uwielbiają kąpiele, a Elbrus dysponuje basenem, który nie jest ani zbyt duży, ani też za mały. Podczas naszego pobytu korzystaliśmy z niego niemal sami, mimo iż hotel jest spory, nie doświadczyliśmy tłoku ani razu. Nie musicie zabierać kół, pływaczek, kamizelek – wszystko znajdziecie na miejscu. Podobnie rzecz ma się z ręcznikami basenowymi i szlafrokami, co uważam osobiście za duże udogodnienie, gdyż wszyscy wiemy, ile miejsca zajmują one w bagażu.

Niewątpliwym atutem podczas podróżowania z dziećmi, szczególnie w dni, w które pogoda nie rozpieszcza, jest sala do dyspozycji maluchów.

Elbruslandia w okresie wakacyjnym proponuje nie tylko miejsce do zabawy, ale też wieczorne warsztaty muzyczne i plastyczne dla dzieci oraz kino letnie w porze dobranocki. Rzecz jasna dziewczynki nie omieszkały skorzystać z obu form rozrywki.

Pamiętajmy, że nasza podróż odbywała się w czasie pandemii. Jak poradził sobie Elbrus z reżimem sanitarnym?

Otóż możecie być spokojni, ponieważ każde miejsce, w którym przebywają goście, jest po opuszczeniu go ,dezynfekowane. Natychmiast. Profesjonalnie i sprawnie. Dotyczy to nie tylko stolików w restauracji, ale też kanap w lobby, sprzętu do pływania w basenie. Pracownicy hotelu dbają, by goście czuli się nie tylko zrelaksowani, ale też bezpieczni. Jestem pełna podziwu dla ich działań. Naturalnie, w restauracji kelnerzy podają wybrane produkty w maskach i rękawiczkach, by zminimalizować kontakt gości z przygotowanymi dla wszystkich posiłkami. Nie ma jednak kolejek, a sam proces wydawania posiłku przebiega wyjątkowo sprawnie.

Każdy ma jakiegoś bzika, więc i ja mam swoje. Na co zwróciłam uwagę podczas pobytu? Po pierwsze: od dawna tak dobrze nie spałam. Okna są całkowicie zaciemnione przez grube story, hotel znajduje się w centrum miasta, jednak z dala od jego zgiełku. Cisza, wygodne łóżka i ciemność – to warunki, które, niestety, nie zawsze idą ze sobą w parze, a dla mnie są gwarancją udanego wypoczynku.

I jeszcze słów kilka na temat jedzenia, czyli mojej drugiej po pisaniu miłości.

Śniadania i obiadokolacje serwowane są w formie bufetu szwedzkiego. Udało nam się trafić na kolację „Kuchni Świata” – węgierską. Mieliśmy okazję spróbować nieznanych potraw, z których najbardziej przypadł mi do gustu gulasz warzywny. Wybór dań był ogromny, a kunszt kucharza niezaprzeczalny. Nadmienić pragnę, że i dzieci znajdowały zawsze coś dla siebie: były więc nugettsy z frytkami, racuszki z dżemem, naleśniki z orzechami i czekoladą czy tradycyjne frankfurterki oraz zupy, które uwielbiają: pomidorowa i rosół w specjalnym dziecięcym menu. Żaden maluch ani rodzic nie powinien wyjść głodny z restauracyjnej sali.

Do dyspozycji goście mają także cały wachlarz zabiegów SPA.

Możecie więc dopieścić swoje dłonie, twarz i ciało masażami, peelingami czy algami – autorka tekstu bardzo rzadko decyduje się na takowe (zbyt energicznie by wyleżeć spokojnie i jeszcze czerpać z tego unieruchomienia przyjemność), więc o ich jakości musicie przekonać się sami.

Czas spędzony na leżeniu plackiem zamieniałam na harce na placu zabaw, który – choć nie nazbyt pokaźnych rozmiarów – w zupełności wystarczył moim dzieciom na stworzenie wielu scenariuszy zabaw ruchowych na powietrzu. Możecie doglądać – jak ja – swoich pociech z tarasu przy barze i delektować się widokiem na górskie pasma, popijając pinacoladę, która smakowała niemal tak dobrze jak na Kubie.

Podsumowując: Szczyrk i okolice to idealne miejsce na spędzenie aktywnie czasu z dziećmi. A Hotel Elbrus Spa & Wellness będzie bazą noclegową, która pozwoli Wam na wytchnienie, kiedy już zechcecie zejść ze szlaku. Jeśli tylko macie możliwość wyrwania się na moment z domowego kieratu – z pewnością nie będziecie żałować. Czysto, sympatycznie, smacznie i bezpiecznie – tak podsumowałabym nasze trzy dni w Elbrusie.

☀️🌊🏖
Drodzy Czytelnicy: jeśli wybieracie się do któregoś z hoteli/ obiektów rekomendowanych przez nas na www.multirodzice.pl – dajcie znać: pomożemy wynegocjować atrakcyjny rabat, lepsze warunki zakwaterowania, drobny upominek na powitanie, a może wino lub masaż gratis. Taki bonus dla naszych Czytelników  Kontakt: multirodzice@gmail.com

_____________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj