“Mama z pasją”: Kasia Kmita – założycielka firmy Bewell.pl, twórczyni maty wielofunkcyjnej Mat&Grow

Nowy cykl: “Mama z pasją” powstał, by zainspirować Was – nasze drogie czytelniczki – do działania, do odważnej walki o swoje marzenia, o realizację planów, które schodziły lub nadal schodzą na dalszy plan.

Przedstawimy Wam kobiety, które – tak jak Wy – zmagają się na co dzień z trudami macierzyństwa, ale jednocześnie postanowiły zmienić coś w swoim życiu. Kobiety, które oprócz tego, że starają się być najlepszymi mamami, robią coś dla siebie. Coś, co daje im poczucie wolności, sprawia, że mogą na moment oderwać się od obowiązków, zatopić w swoim własnym świecie. Jako pierwszą prezentujemy Wam rozmowę z Kasią Kmitą – założycielką firmy Bewell.pl, twórczynią maty wielofunkcyjnej Mat&Grow.

Katarzyna Kmita – bewell.pl

Kasiu, gdybyś miała się nam w kilku zdaniach przedstawić i opowiedzieć o rolach, jakie spełniasz na co dzień, byłyby to w kolejności:

Najpierw odpowiedziałabym, że moją najważniejszą rolą jest bycie kobietą i mamą. Dla mnie to jest połączone ze sobą, ponieważ odkrywając swoje kobiece możliwości, staje się bardziej świadomą mamą, szczęśliwą osobą. Bycie mamą jest niesamowitym etapem w moim rozwoju osobistym, który przewrócił wiele przekonań w mojej głowie do góry nogami. Rola żony to dla mnie od kilku lat wyzwanie, które też łączy się z doświadczaniem kobiecości i jej wpływu  na budowanie relacji z mężem. Bycie właścicielem firmy nie stanowi dla mnie jakieś niesamowitej wartości. Traktuję to jako zadanie, sposób na realizowanie swoich talentów, zarabianie pieniędzy i dawanie czegoś od siebie.

Zanim zaszłaś w pierwszą ciążę, Twoje życie zawodowe wyglądało zupełnie inaczej. Opowiedz nam, czym się wtedy zajmowałaś.

Pracowałam wówczas jako asystent rodziny w gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej, pomagałam rodzinom borykajacym się z trudnościami jak alkoholizm, przemoc. Moja praca skupiona była na wspieraniu rodziców, by ich dzieci miały jak najlepszy start. To była bardzo dobra i angażująca praca, jednak emocjonalnie była wyczerpująca. Wcześniej przez kilka lat pracowałam w firmie szkoleniowej i wiedziałam, jak można wytyczać sobie cele rozwoju zawodowego.

Następnie pojawiło się pierwsze dziecko. Jak zmieniło ono Twoje życie, Twoje postrzeganie świata?

Po urodzeniu pierwszej córki Zosi początkowo nie widziałam różnicy w moim postrzeganiu świata ani też nie zmieniło się nic w mojej pracy zawodowej. Dość szybko wróciłam do pracy,  poczułam się dużo pewniej jeśli chodzi o moje kompetencje rodzicielskie i w pracy zawodowej zaczęłam częściej dostrzegać, że chcę robić coś innego. Z czasem jednak uświadamiałam sobie, że bardzo dużo kosztuje mnie emocjonalnie, gdy rodzic chce być blisko swojego dziecka, usłyszeć je, odpowiedzieć na jego potrzeby. Ja jako mama byłam na tym punkcie bardzo mocno zaczepiona, to dla mnie podstawa spełnionego macierzyństwa. Wtedy zaczęłam bardzo mocno szukać środowisk inspiracji i też nowych wzorców dla siebie. Poszłam na terapię, by być właśnie mamą, która jest świadoma tego, co może i czego zupełnie nie potrafi  i jak może bardziej świadomie budować relacje ze swoją córką. To naprawdę był dla mnie ważny proces, który ugruntował we mnie poczucie, że świat zmienia się nie od zmieniania ludzi na zewnątrz, ale od patrzenia na siebie i szukania nowych sposobów na przeżywanie życia

Czy z blaskami macierzyństwa przyszły i cienie?

Blasków macierzyństwa miałam naprawdę bardzo dużo, fakt, że moje córki są zdrowe, jest dla mnie ogromnym darem, jestem za niego bardzo wdzięczna, tym bardziej, że wiem jak wiele energii życia i zdrowia poświęcają rodzice dzieci chorych zmagających się z różnymi trudnościami, kłopotami zdrowotnymi, rozwojowymi, emocjonalnymi. Moje cienie macierzyństwa to na pewno trudność w przeżywaniu niezależności. Jestem osobą niezależną, spontaniczną, bardzo lubię decydować sama o sobie i w byciu mamą nie myślałam, że będzie mi tak trudno przychodziło właśnie dostosowanie swoich potrzeb do potrzeb dziecka. Nie mówię tu oczywiście o wszystkich potrzebach, ale generalnie to było dla mnie trudne. To dla mnie największa lekcja pokory w macierzyństwie. Myślę też, że mało mówi się o kosztach macierzyństwa, jakimi są zmiany w ciele, mierzenie się z bardzo dużymi emocjami, które są częścią bycia w ciąży i połogu, ja przeżywałam to w miarę spokojnie, ale doceniam teraz, gdy jestem mamą zarówno siłę, jak i bezradność kobiet.

Myśl o tym, że chciałabyś coś zmienić, coś stworzyć przyszła przed czy po drugiej ciąży?

Chciałam wyjść z bardzo trudnych relacji rodzinnych, z którymi mierzyłam się w swojej pracy zawodowej, ale zależało mi na tym, aby stworzyć taką formę wspierania dzieci, która jest pozytywna i nie wymaga obecności rodzica. Oczywiście super, gdy ten rodzic w tej aktywności jest. Jeszcze przed podjęciem decyzji o drugiej ciąży wzięłam udział w coachingu oraz licznych  szkoleniach. Miałam już wówczas prototypy maty i pracowałam nad tym, jak mogę ją pokazać rodzicom.

Skąd w ogóle pomysł na matę Mat&Grow? Plan rodził się powoli? Czy może to było jednorazowe olśnienie?

Muszę ci powiedzieć szczerze: mata dla dzieci powstała jako prezent dla nowo narodzonego syna mojej przyjaciółki. Tak naprawdę nie miałam pieniędzy na to, by kupić mu prezent na chrzest. Ponieważ wcześniej zainteresowałam się warsztatami szycia na maszynie i bardzo je polubiłam, pomyślałam o tym, by uszyć coś dla malucha na tę wielką uroczystość. I miałam taki pomysł, żeby odwzorować pudło na zabawki wykonane z gąbki i materiału. Pewnie do końca życia będę pamiętać jak usiadłam z materiałami, gąbkami i tym pudłem do odwzorowania i zaczęłam analizować pomysł na prezent.

Do głowy przychodziły mi kolejne pomysły: uważam, że było to coś niesamowitego, jakaś kreatywność, której do tej pory nie doświadczyłam. Patrząc na to, co chcę uszyć, odnajdywałam lepsze rozwiązania. W mojej głowie krok po kroku powstawała mata, którą dało się zamknąć w formie pojemnika na zabawki i od razu miałam poczucie, że powinna mieć więcej niż jedną funkcję.

Dostosowałam konstrukcję tej maty do potrzeb dziecka od pierwszych dni życia do przedszkola. Wręczając prezent rodzicom dziecka, byłam bardzo niepewna. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Okazało się, że dzieci od razu zaczęły bawić się matą i były to dzieci w różnym wieku: chłopcy i dziewczynki. Kolejni znajomi prosili mnie o uszycie takiej maty dla swoich dzieci tak to się zaczęło.

Przybliżysz nam zastosowanie swojego patentu?

Mata edukacyjna Mat&Grow to połączenie kreatywnej zabawki, bezpiecznego i funkcjonalnego domowego placu zabaw oraz designerskiego elementu wyposażenia wnętrza.

Jest tak zrobiona, by mogła spełniać różne funkcje i być używaną do aktywności dzieci i dorosłych.

  • materac do spania, leżakowania i zabawy,
  • mata do ćwiczeń, mata do jogi
  • tunel do raczkowania, turlania, czołgania,
  • pojemnik na zabawki,
  • kosz piknikowy,
  • torba i zarazem mata plażowa,
  • Narzędzie wspierające rozwój sensoryczny i narzędzie do ćwiczeń i rehabilitacji dzieci

Stworzyłaś matę. Wiedzieli o niej Twoi bliscy, grono znajomych. To nie wystarczało. Pomysłów rodziło się coraz więcej. Pamiętasz moment, w którym postanowiłaś, że stawiasz wszystko na jedną kartę i tworzysz własną markę?

Rok po urodzeniu drugiej córki Oli postanowiłam, że nie wrócę do pracy i skupię się na tworzeniu własnego biznesu. Od tamtego momentu minęły już 2 lata, a ja założyłam działalność, zrobiłam pracownię w sowim domu, przeszłam wiele godzin nauki i szkoleń, mam swój własny sklep internetowy i zakochałam się w social mediach.

Skąd nazwa: Bewell.pl

Nazwa odnosi się do poczucia dobrostanu, doświadczania chwil, w których czujemy się spełnieni, wdzięczni za to, co mamy. Zarówno dzieci, jak i dorośli w moim mniemaniu są zobowiązani do dbania o siebie, o swoje dobro, o zdrowie i swoje marzenia. Szukałam nazwy, która odnosi się do doświadczenia dobra. W naszym języku jest przepiękne słowo dobrostan i to stąd wychodzi nazwa be well. Dodałam do nazwy końcówkę, która umiejscawia moją działalność i promuje moje wartości wyniesione z miejsca, z którego pochodzę.

Jak wygląda teraz Twój dzień? Wszak jesteś właścicielką firmy, a nadal pozostajesz mamą.

Dzień dniowi nie równy, prawda? Dzięki temu, że moje córeczki są w przedszkolu i w żłobku, mam kilka godzin codziennie na spokojną pracę dla własnej firmy. Niestety, ostatni rok był naprawdę trudny, izolacja sprawiła, że były momenty zwątpienia, ale też nauczyła jeszcze więcej doceniać to, co się udało. Świetnie jest mieć możliwość pracowania z dziećmi, ale ja nie mam łatwości w radzeniu sobie z równoczesną pracą  i opieką nad dziećmi, było to dla mnie trudne, a bardzo wspierał mnie w tym mój mąż. Chyba najtrudniejszym momentem dla mnie jako mamy jest chwila, gdy dzieci są chore, a w firmie trzeba realizować kolejne zadania. Macierzyństwo i praca zawodowa nie muszą być ze sobą w konflikcie, ale codzienność to sztuka dokonywania wyborów,  a nadal nie jest to dla mnie łatwe.

Jakie produkty znajdziemy w Bewell ? I co jest w nich wyjątkowego?

Jestem zakochana w naturalnym wypełnieniu poduszek, jakim jest łuska orkiszowa. Od lat korzystam z poduszek orkiszowych w swoim domu i postanowiłam tworzyć właśnie produkty naturalne, wypełnione orkiszową łuską. W mojej firmie coraz więcej jest poduszek, wałków i puf, które naturalnie wspierają kręgosłup, poprawiają jakość snu i dekorują przestrzeń. Poznałam ekologicznego rolnika, który ma najlepszą łuskę w Polsce, co ostatnio powoduje, że nie łatwo ją zdobyć. Szyję z tkanin, które mają najlepsze składy oraz są wytrzymałe i bezpieczne. Uwielbiam zabawę wzorami i kolorami, więc w moim sklepie jest dużo poduszek, wałków i puf, które pasują do każdego wnętrza. Mam fioła na punkcie dotyku i także zwracam uwagę, na sploty, faktury i mięsistość moich produktów. Ostatnio dużo szyję narzut i pledów z tkaniny wafel.

Czy czujesz się spełniona? A może w Twojej głowie wciąż jeszcze kiełkują nowe plany?

Na razie jako mama mogę powiedzieć, że jestem ekstremalnie zadowolona. Jako kobieta jestem w drodze, znam siebie coraz lepiej, ale przede mną jeszcze zdobycie akceptacji i patrzenie na siebie z zachwytem. Sporo trudności za mną, a kilka ważnych spraw nadal mnie obciąża. Czy to jest spełnienie? Nie wiem, ale wiem na pewno, że ponad dwadzieścia lat temu uparłam się, by być szczęśliwą i dziś jestem szczęśliwa w momencie, w którym życie ma wszystkie barwy tęczy.

Dziękuję za rozmowę. Naszych czytelników zaś zapraszam do przyjrzenia się produktom tworzonym z pasją przez Kasię na stronie: https://ponadmarzenia.pl/

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj