Wyprawka dla pierwszaka – co wybrać: plecak czy tornister i czym się sugerować?

Dopiero były w moim brzuchu, a już kończą zerówkę! – z tym przeświadczeniem obudziłam się kilka dni temu. Z jednej strony odczuwam żal, bo pewien etap – pełen momentów trudnych, ale przede pierwszych, nowych, wzruszających – nieubłaganie zbliża się ku końcowi.

Z drugiej strony dostrzegam różnicę w byciu mamą dwulatka, a siedmiolatka. To niebywałe, jak w ciągu kilku lat nasze dzieci dojrzewają, zyskują samodzielność, zdolności samoobsługi czy nabywają umiejętności interpersonalne. Wciąż jednak są naszymi maluszkami (choć absolutnie nie możemy ich tak nazywać), których bezpieczeństwo, zdrowie i uśmiech są naszym priorytetem.

Przychodzi zatem zmiana. Zmiana, która wywołuje wiele emocji, zarówno u rodzica, jak i u naszej pociechy. Możemy sprawić, by czas tuż „przed szkołą” był czasem pełnym napięcia i stresu, możemy jednak sprawić, by nasz mały człowiek postrzegał go bardziej jako radosne oczekiwanie.

Jednym z zadań, które staje przed nami, rodzicami przyszłych pierwszaków jest  skompletowanie wyprawki szkolnej. Kompletujmy ją razem z dzieckiem – dla niego to ważne i wielkie wydarzenie, niech w pełni w nim uczestniczy.

Kluczowym jej elementem jest, rzecz jasna, wybór tornistra lub plecaka dla naszego ucznia. Moje córki od dłuższego czasu czekały na tę chwilę z ogromnym podekscytowaniem.

Biorąc pod uwagę zatrzęsienie kolorów, wzorów oraz sporą ilość działających na rynku producentów, jako świadomy i wymagający rodzic chciałam wybrać taki produkt, który spełniłby oczekiwania córek – a tutaj, nie ukrywajmy, estetyka była głównym wyznacznikiem, ale przede wszystkim moje.

Zanim zapytacie: czego oczekiwałam od pierwszego plecaka, muszę uprzedzić, że rozpoczęłam od odwiecznego dylematu: plecak czy tornister? Wbrew pozorom różnice nie są aż tak znaczne, jak pierwotnie sądziłam.

Co zatem je różni?

Konstrukcja i waga: tornistry na ogół są cięższe przez wzgląd na swoją sztywną konstrukcję. W tornistrach materiał nie zagina się, nie roluje. Plecak jest lżejszy, bardziej uniwersalny. Zabierzemy go nie tylko do szkoły.

Komory i kieszenie: na ogół w tornistrach jest ich mniej, wnętrza są bardziej przejrzyste dla małego człowieka. W plecakach znajdziemy więcej przegród, kieszonek, dodatkowych schowków.

To najbardziej ogólne porównanie. Sprawa wygląda indywidualnie u każdego producenta. My zdecydowaliśmy wybrać plecaki.

Decyzja zapadła. Pozostał wybór producenta, którego produkt powinien, w moim przekonaniu, być:

  • lekki
  • wygodny
  • funkcjonalny
  • nieskomplikowany w obsłudze
  • certyfikowany
  • ponadczasowy i ładny

Sądzicie, że wymagam zbyt wiele? Otóż okazuje się, że wcale nie. Każde kolejne kryterium wykluczało niektórych producentów z mojej subiektywnej listy. Ostatecznie zostały na niej dwie marki. Jednakże wczytując się w misję i wizję obu, porady, podpowiedzi na stronie internetowej świadczące o ogromnej wiedzy i indywidualnym podejściu do klienta uznałam, że najlepszym wyborem dla moich córek – przyszłych pierwszoklasistek – będzie produkt marki Topgal.

Dlaczego Topgal? Powiem wprost: bo cenię sobie jakość, a gdy myślę o tym, że plecy moich dzieci przez 10 miesięcy w roku przez kilka godzin dziennie będą obciążone ciężkimi książkami, jestem w stanie wydać większą kwotę, by zminimalizować ryzyko bólu pleców, nieprawidłowej postawy ciała, przyszłych schorzeń kręgosłupa.

Dodatkowym atutem wpływającym na komfort noszenia i zdrowie są szelki. W produktach Topgal są odpowiednio szerokie, grubo wyściełane w środku, by nie wpijać się w wąskie ramionka dziecka, zsuwać z nich. Ponadto mają pas piersiowy, który da się regulować – odciąży on ramiona dziecka, a w przypadku wąskich ramion zapobiegnie zsuwaniu się szelek i są regulowane – na górze i na dole. Górna regulacja dopasowuje odległość plecaka od dziecka, a dolna- wysokość na plecach. Dzięki temu plecak jest idealnie dopasowany do wymagań właśnie naszego, nie innego pierwszaka. Plecy produktów Topgal są wyprofilowane tak, aby przenoszony ciężar równomiernie rozkładał się na całej powierzchni pleców dziecka.

Plecaki Topgal mają kilka dodatkowych atutów. Pierwszym z nich jest prosty układ wnętrz. Jeśli zdecydujecie się na tornister, znajdziecie wewnątrz jedną komorę i dwie kieszenie z przodu, plus dodatkowo kieszeń z siateczki. W plecaku mamy dwie komory, ale to wystarczająca ilość. Pamiętajcie, że więcej nie znaczy lepiej w tym konkretnym przypadku. Maluch musi samodzielnie odnajdywać to kredki, to książkę, zatem nie ma sensu utrudniać mu tego zadania. Wszystko w plecaku Topgal jest oddzielone przedziałkami, ale przegląd jest łatwy.

Zwróciłam też uwagę na detal, którym jest otwieranie plecaka. Niby nic, a jednak wiem, ile czasu zajmuje nam mocowanie się z niewygodnymi zatrzaskami przy butach, kurtkach, bluzach. Tutaj mamy klasyczny i prosty w obsłudze zamek- szeroki, dopasowany do rąk dziecka.

Coś, co powinno Wam się rzucić w oczy od razu po wejściu na stronę http://www.topgal-plecaki.pl/c/plecaki  to możliwość dobrania plecaka czy tornistra odpowiedniego do wzrostu Waszego dziecka. Różnice we wzroście między siedmiolatkami są ogromne, co widać na przedszkolnych fotografiach. Jeśli Wasz syn/ córka są drobni i mają mniej niż 120 cm wzrostu, zerknijcie na dopasowaną dla mniejszych dzieci kolekcję BEBE. Mimo iż produkty z tej serii są mniejsze i wygodniejsze dla niższych pierwszaków, to nadal zachowują swoją funkcjonalność i pomieszczą wszystkie podręczniki.

Jeszcze jedno – kupując foteliki samochodowe, bujaczki i inne akcesoria dla dzieci – często sięgamy po te, które mogą poszczycić się certyfikatami bezpieczeństwa. Nie powinniśmy rezygnować z tego kryterium przy wyborze plecaka. Produkty Topgal są poddawane wielu niezależnym testom, które sprawdzają nośność plecaka szkolnego, długość i szerokość szelek, wagę plecaka szkolnego, wodoodporność, plecy plecaka, elementy odblaskowe, materiał dna Topdura, podszewkę, zamki, nadruki i kolory – ich wytrzymałość.

Po przeprowadzeniu testów plecaki Topgal otrzymały pozytywną opinię Instytutu Badań i Certyfikacji w Zlinie. Wszystkie przetestowane plecaki szkolne otrzymały certyfikat zgodności z wymaganiami dyrektyw europejskich. Uważam, że to także czyni producenta liderem na rynku.

I już prawie na koniec: wykończenie oraz dodatki. Wspomnę tutaj o wyraźnych odblaskach, tapingu na lamówkach czy szelkach – wracając w jesienny ponury wieczór nasz skarb będzie widoczny dla innych uczestników ruchu, nawet, jeśli do pokonania ma tylko osiedlową drogę.

Mały plusik ode mnie za odejście od modnych przez jeden czy dwa sezony bohaterów kreskówek, w zamian stawianie na ponadczasowe wzory: zwierzęta, kwiaty, abstrakcje czy samoloty dla chłopców. Jeśli będziecie się bardzo upierać: minecraft i monstertrucki się znajdą.

My nie miałyśmy wątpliwości: miłośniczka pand oraz amatorka arbuza, od razu znalazły coś dla siebie. Jeśli cenicie sobie wygodę i czas – na stronie internetowej można dobrać także do kompletu piórnik i portfel albo etui na dokumenty. Żeby wyprawka była kompletna możecie dorzucić jeszcze worek na buty, śniadaniówkę i butelkę na wodę – i z dumą oznajmić, że misja została wykonana, choć wyglądała na mission impossible.

Wszystkie akcesoria – łącznie z fartuszkami na plastykę – znajdziecie tutaj:

https://www.topgal-plecaki.pl/c/akcesoria

Wracając: nasze plecaki są lekkie, nie mają stelaża, ale utwardza je pianka. Z przodu mamy miejsce na piórnik i śniadaniówkę, a w bocznej kieszonce będzie przechowywany bidon. (Producent przypomina, aby boczne kieszonki obciążać równomiernie).

Przyjrzyjcie się opiniom zadowolonych rodziców: plecaki służą im przez co najmniej pierwsze cztery lata nauki – i wyglądają, ponoć, wciąż tak samo dobrze. Można więc założyć, że prędzej plecak naszemu dziecku się znudzi, aniżeli zniszczy.

Nie wiem, jak Wy. Ja czuję się przekonana. Odliczamy zatem z łezką w oku dni do naszego wielkiego testowania!

Trzymajcie za nas kciuki w nowym etapie naszego życia!

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj