Jak być bardziej eko? Podpowiadamy – to takie proste!

Odkąd w Internecie rozszumiało się na temat marnej przyszłości naszej planety spowodowanej codzienną ludzką lekkomyślnością postanowiłam, że będę za każdym razem mocno biła się w pierś kiedy zapomnę zabrać ze sobą płócienną torbę do sklepu. Ktoś by powiedział, że to już świrstwo, ale ja radykalnie mówię NIE takim zachowaniom i przerażające jest to, że notorycznie jestem świadkiem sytuacji gdy ludzie nadal z wdziękiem rozwijają zwoje jednorazówek na dziale z warzywami, a w kasie z tym samym wdziękiem proszą o kolejną reklamówkę…

Nie wiem jak bardziej można by rozgłosić nasz aktualny problem. Media społecznościowe naprawdę dają radę w tej kwestii, wypluwając filmiki zaśmieconych plaż i najedzonych kapslami od piwa rybek. Jakkolwiek błaho to brzmi wierzę, że absolutnie każda, choćby najmniejsza, ale dobra interwencja ma swój wpływ na resztę świata.

Nie wiesz jak zacząć, może po prostu zacznij od siebie i swojego podwórka:

Można by powrzucać różne rodzaje warzyw i owoców do jednej jednorazówki i nalepić na nią kilka naklejek

Można by uszyć z firanki eleganckie woreczki na warzywa i owoce

Można by kupić powyższe w Internecie lub dostać je w prezencie

Można by wybierać niepakowane warzywa i owoce

Można by pić wodę z kranu, kupować wodę w 5-litrowych baniakach lub zainwestować w butelkę filtrującą

Można by kupować szczoteczki bambusowe

Można by kupować drewniane lub druciane wieszaki na ubrania

A dla rodziców pieluchożerców… Można by zgłębić temat pieluszek wielorazowych lub kupować biodegradowalne pampersy.

I tu się zatrzymam. Moje dzieci produkują ok. 14 pieluszek dziennie (syn tylko do drzemki i na noc). Aktualnie niewyrzucenie kosza na śmieci kończy się moją całodzienną traumą, a dla syna wielką atrakcją dla przejeżdżających przez przedpokój resoraków i koparek. Ilość napompowanych pieluch jest zatrważająca. A to tylko jeden dzień i tylko jeden dom!

Zwykła pielucha, której skład to głównie plastik, folia, bielona chlorem celuloza, trochę bawełny rozkłada się około 500 lat i to właśnie w niej śpi Twój dzieciak owinięty tasiemką podczas uroczej sesji noworodkowej.

Zatem nie należy martwić się topnieniem lodowców, skoro my i tak wkrótce utoniemy w oceanach  zabrudzonych pampersów. Te biodegradowalne są wykonane w 100 % z tworzywa poddającego się rozkładowi, najczęściej z włókien bambusowych niezawierających chloru, ftalanów i innych metali ciężkich powszechnie uznanych za szkodliwe środowisku, ale i zaklasyfikowanych jako drażniące, alergenne i rakotwórcze dla skóry.

Kolejną kwestią ekologicznej świadomości pieluchowej jest ich segregacja, która budzi wiele wątpliwości i pytań. Pieluchy, choć wizualnie nie pasują do reszty, lądują w koszu odpadów ZMIESZANYCH. Dołączą do nich chusteczki, ręczniki, zatłuszczony papier oraz stłuczona szklanka. Te śmieci nie są poddawane recyklingowi, zatem nie da się już ich odzyskać.

Przyznam, że niejednokrotnie posiłkuję się Internetem, aby mieć pewność, że wyrzucam śmieci do odpowiedniego kubła.

Domyślam się, że narzucone wymogi selektywnego zbierania odpadów stanowią wyzwanie dla naszych domostw, jak i domyślam się też, że nasza postawa ekologiczna często odbiega od tej wzorcowej, ale…

można by się przemóc i zmienić nawyki. Ot co!      

A co Waszym zdaniem jeszcze…można by zmienić? 

Poniżej podsyłam przydatne linki:

http://naszesmieci.mos.gov.pl

https://www.youtube.com/watch?v=xctT5bvcaLE

A tutaj pięknie drukowane i szyte w Polsce torby shopperki:

_________________________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Klaudia Natonek - nauczycielka języka angielskiego wykonująca swój zawód z wielkim zamiłowaniem. Z całego serca wierzy w dzisiejszą młodzież i każdego dnia za biurkiem stara się rozbudzać jej potencjał. Obecnie etatowa mama Jasia i Lilki, kierująca się filozofią rodzicielstwa bliskości, zafascynowana skandynawskim podejściem do wychowania, w którym to samodzielność dziecka stanowi fundamentalny element. Wśród znajomych - promotorka fotelików RWF tyłem do kierunku jazdy. Prywatnie odlicza dni (miesiące lub lata) do wymarzonej podróży z mężem na Zanzibar.

Dyskusja2 komentarze

  1. Stosowane przeze mnie:

    Nawet, jeśli ktoś mieszka w bloku, można zrobić lub kupić sobie mini szklarnię, czy folię. Wiosną można posadzić w niej szczypiorek i sałatę. Sałata jest bardzo praktyczna, bo nawet jak zapominasz podlać ona szybko nie zwiędnie. Jak wyrwie się całą, to sadzi się w tym samym miejscu nową i ma się w tym samym roku dwa lub trzy razy swoją sałatę. Nie musi być ciepło ani słonecznie, ona i tak wyrasta. Wiem, co mówię, mieszkam w Norwegii i mamy sałatę dwa razy w roku, raz latem a następna na jesień.

    Praktykujemy kompostowanie. Jest specjalny zbiornik do którego wrzuca się resztki z jedzenia i tyle. Mniej śmieci do wyrzucania. Fusy z kawy i herbaty, skorupki z jajek i wiele innych rzeczy nie trafia do śmietnika.

    Coś dla pań – kubeczek menstruacyjny, jeden na wiele lat, zamiast podpasek, tamponów i wkładek co miesiąc. Ma wiele zalet. Oszczędność kasy i ekologia.

    Zakupiliśmy sprzęt do gazowania wody z wymienną butlą CO2 i dokupujemy tylko smaki soków, które sobie w ten sposób robimy. Nam wychodzi taniej niż gdyby kupować butelkowaną colę czy inne gazowne napoje i wodę. Oszczędza się pieniądze i środowisko. Polecam tym, którzy lubią pić wodę i napoje lekko gazowane i kupują dużo tego w plastikowych butelkach.

Skomentuj