“MAMA Z PASJĄ”: KLAUDIA NATONEK – WŁAŚCICIELKA MARKI SOHO JAWORZNO

Mamy z pasją powstał, by zainspirować Was – nasze drogie czytelniczki – do działania, do odważnej walki o swoje marzenia, o realizację planów, które schodziły lub nadal schodzą na dalszy plan.

Przedstawimy Wam kobiety, które – tak jak Wy – zmagają się na co dzień z trudami macierzyństwa, ale jednocześnie postanowiły zmienić coś w swoim życiu. Kobiety, które oprócz tego, że starają się być najlepszymi mamami, robią coś dla siebie. Coś, co daje im poczucie wolności, sprawia, że mogą na moment oderwać się od obowiązków, zatopić w swoim własnym świecie.

Pragniemy przedstawić jedną z naszych redaktorek: Klaudię Natonek – mamę, filolożkę, a ostatnio właścicielkę marki SOHO Jaworzno.

Klaudia, znamy się nie od dziś. Twoje życie zmieniło się bardzo od czasu, kiedy poznałam Cię jako szaloną spontaniczną dziewczynę, która stawia pierwsze kroki w charakterze nauczycielki języka angielskiego. Co uważasz za największą dotychczasową życiową rewolucję?

Żadna młoda dziewczyna rozpoczynająca karierę zawodową, wspólne życie małżeńskie nie wyobraża sobie, aby czas sielanki, wolności, natłoku zawodowych obowiązków mógł być gwałtownie przerwany, a w zasadzie bezpowrotnie przerwany*. Wszystko do czasu macierzyństwa. Jest to największa wywrotka w moim życiu, równie nieprzewidywalna, co mocno wyczekiwana. Nie jesteśmy przygotowywane na ten rozdział życia, nie wysysamy tej wiedzy wraz z mlekiem matki. Stąd odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie brzmi: macierzyństwo, a w szczególności ilość energii, czasu, miłości, kompromisów, wyrzeczeń jakie ono absorbuje było największą rewolucją w moim dotychczasowym życiu.

*co nie znaczy, że to źle.

Masz synka i córeczkę. Jesteś spełnioną mamą i żoną. Jednak wiemy obie, że zrezygnowałaś z pracy zawodowej na jakiś czas po urodzeniu dzieci. Czy dziś uważasz, że była to dobra decyzja?

Moja przerwa zawodowa choć dobiega końca, jeszcze trwa. Stąd odpowiedź nie jest prosta, co więcej, chyba sporo czasu upłynie zanim będę w stanie wartościować tę decyzję. Wspólnie z mężem postanowiliśmy, że do momentu pójścia dzieci do przedszkola pozostanę z nimi w domu i nie podejmę się pracy zawodowej, a ocena tej sytuacji zmieniała i zmienia się wraz z biegiem czasu. Na początku wydawało się to naturalne i słuszne, później wraz z „odcięciem” od świata pracy, narastały wątpliwości. Dodatkowo planowaliśmy w krótkim czasie drugie dziecko, więc gdy się pojawiło, oczywistym było przedłużenie przerwy zawodowej – jednak nie zdawałam sobie sprawy z ceny, jaką będę musiała ponieść z tego powodu na płaszczyźnie psychicznej, relacji z mężem, ambicjonalnej, emocjonalnej. To tak jak podpisać kontrakt na 5 lat bez możliwości zmiany warunków – po prostu trzeba wytrzymać.

Rodzimy się nieporadni, niesamodzielni, bezbronni, z czasem się usamodzielniamy, nabieramy odporności, ale to właśnie na samym początku potrzebujemy tej bliskości, którą zdecydowałam się oddać dzieciom i nie był to gest jednostronny. Nawiązaliśmy więź, którą teraz możemy pielęgnować wraz z powolnym samostanowieniem tych na zawsze dla nas małych istot. Jednocześnie tęsknię za mężem, za trzymaniem się za rękę, za błogą ciszą i spokojnym posiłkiem. Tęsknię za byciem za biurkiem, za moim ukochanym angielskim, za kontaktem z uczniami i z dorosłymi ludźmi. Staram się ten trudny moment racjonalizować i traktować jako etap, który wkrótce przeminie. Jestem zmęczona, momentami sfrustrowana, ale jednocześnie pełna podziwu dla siebie, że podjęłam się wyzwania, jakim jest bycie mamą na pełny etat.

Przyznam szczerze, że podziwiam. Ja po rocznym urlopie macierzyńskim pragnęłam jedynie wrócić między ludzi, porozmawiać o czymś innym niż kasza czy kupa. Każda mama, która wybiera urlop wychowawczy jest dla mnie bohaterką. Ty przed urodzeniem dzieci kochałaś podróże, randki ze swoim mężem, raczej nie można Cię było nazwać typem domatorki… Nie czułaś, że coś tracisz, że coś Cię omija albo że po prostu masz już dosyć bycia wyłącznie „dla dzieci”?

Oczywiście! Nadal to czuję. Przed urlopem macierzyńskim żyłam bardzo szybko. Dość wcześnie zaczęłam się sama utrzymywać, prowadziłam aktywne życie ze znajomymi, lubiłam opuszczać rodzinne strony w każdym możliwym kierunku świata. Jednak równie mocno pragnęłam zostać mamą. Gdy przyszedł na świat nasz synek, cieszyłam się bliskością i nie tęskniłam za tym biegiem, który chwilowo został wstrzymany. Po dwóch latach na świat przyszła nasza córeczka i fala euforycznej miłości przyćmiła ożywiającą się tęsknotę za pogonią. Jednak po rocznej opiece nad dwójką pociech w domu, odczułam potrzebę powrotu do świata dorosłych. Potrzebowałam tego bardzo. Dodatkowo przyszedł pandemiczny marzec i potrzeba świata zewnętrznego została spotęgowana. Uznałam, że nie można dłużej czekać i tkwić w poczuciu narastającej samotności/bezsilności i w tym miejscu zapadła decyzja o spełnieniu wieczornych planów, snutych przy kuchennej lampce. Tak zapadła założycielska decyzja o SOHO Jaworzno. Nadeszły kolejne narodziny w naszym życiu, tym razem już niepłaczące, a uśmiechnięte SOHO Jaworzno.

Do SOHO wrócimy za moment. Jesteś mamą niezwykłą. Zdecydowałaś się na poród w domu? Wybrałaś BLW jako trudną, ale przynoszącą wiele korzyści dla dziecka drogę do poznania smaków. Działasz instynktownie czy też może masz swoje rodzicielskie autorytety?

Poród w domu nie był decyzją, a koniecznością. Spełnił się zaklinany przez młode matki scenariusz – zdążyć na czas do szpitala. My nie zdążyliśmy. Spełnił się również romantyczny drugi scenariusz – poród w domu, przy boku męża i śpiącego za ścianą synka. Szczęśliwie wszystko odbyło się bez komplikacji, przy łzach radości i szczęścia całej czwórki na rodzinnym sypialnianym łóżku. BLW natomiast było świadomym wyborem, który metodycznie przeprowadzałam u każdego z dzieci, odczuwając radość z samodzielnego spożywania posiłków bez wybrzydzania na talerzu. Uważam to za coś bardzo pomocnego, wymagającego cierpliwości w początkowych etapach, lecz dającego wielki komfort na całą resztę lat. Nabranie prawidłowych nawyków żywieniowych, nie tylko pomaga w utrzymaniu zdrowia dzieci, lecz pomaga nam w codziennym funkcjonowaniu, eliminując „latające samoloty do garażu w imię zdrowia mamusi” – bo mamusia wtedy obsługuje własny talerz. W macierzyństwie ufam swojej intuicji i staram się podążać możliwie naturalną drogą. Mając wątpliwości, myślę sobie o człowieku pierwotnym – jak to się stało, że przeżył. Blendował to jedzenie czy nie? Haha! Jeśli chodzi o autorytety to lubię Searsów, Stein i Jula oraz namiętnie korzystam z przepisów alaantkowe BLW.

Przyszedł jednak moment, gdy posłałaś dzieci do przedszkola i zaczęłaś mieć więcej czasu dla siebie. Pamiętam, że wtedy, a może trochę wcześniej namówiłam Cię na współtworzenie naszego portalu. Czy to był także ten moment, gdy zaczęłaś zastanawiać się nad swoim przyszłym życiem zawodowym?

SOHO Jaworzno nieoficjalnie powstało wraz z pójściem syna do przedszkola. Czułam, że mój kres jest bliski, zaś perspektywa dwóch kolejnych lat (na ten moment roku) w domu z córką przerodziła się w obawę i frustrację nad tym, czy w ogóle dotrwam do końca. Wtedy właśnie postanowiłam, że otworzę firmę, która pozwoli mi być nadal mamą, a jednocześnie zaprzątnie moją głowę czymś zupełnie nieznanym i świeżym. W ten sposób treści parentingowe zostały zastąpione przez statystyki FB, menadżera reklam czy artykuły z cyklu „jak zrobić dobre zdjęcie.” Konkurencja w social mediach jest ogromna, co jest wielce motywujące w rozwijaniu własnej marki.

A więc rozpoczęłaś. Wymyśliłam plan. I co dalej?

Wniosek nasuwa mi się jeden – DO IT. W macierzyństwie jestem na TAK, moje dzieci dużo mogą i dużo robią, ponieważ na dużo im pozwalam, zatem postanowiłam dać szansę i sobie. Wymyśliłam koncept totalnie dostosowany pod siebie i potrzeby funkcjonowania mojego domu. Nie opuszczam urodzin, odbieram dzieci z przedszkola, jem z nimi śniadanie, jeżdżę na rowerze, a równolegle prowadzę firmę.

To odważny krok. Wymaga nie lada przedsiębiorczości, niesie z sobą pewne ryzyko. A jednak SOHO powstało. Powiesz nam coś więcej o Twoim biznesie? Co wyróżnia ubrania sprzedawane przez Ciebie od wielu podobnych, które możemy znaleźć w sklepach?

W każdym biznesie jest ryzyko. Dla mnie szklanka jest do połowy pełna. SOHO Jaworzno działa głównie lokalnie – w dużej mierze chciałabym się rozwijać właśnie w Jaworznie, choć równie chętnie prowadzimy sprzedaż online na terenie Polski. Oprócz pięknych, nietuzinkowych ubrań o naturalnym składzie oferujemy opcję „przymierz w domu”, która wyróżnia nas na tle innych butików. Zależy nam na komforcie wyboru, swobodnego podjęcia decyzji, dopasowania nowej sukienki do ulubionych butów czy marynarki. Nie chcemy dla naszych klientek wyciągających luster i mało subtelnych sprzedawców. Chcemy, aby kobieta czuła się dobrze w nowozakupionej przez siebie sukience, aby była świadoma i pewna swego zakupu i w pełni zadowolona ze swojego wyboru. Opcja „przymierz w domu” (jest to usługa bezpłatna i niezobowiązująca) oznacza, że poprzez profil na FB lub IG można do nas napisać i zarezerwować produkt, który się spodobał – koszula, t-shirt, sukienka. My w wiadomości prywatnej podpytujemy o rozmiar/potrzeby garderoby i po ustaleniu dokładnego terminu dowozimy naszą piękną sukienkę lub inne cudo do domu. Po upływie 1 dnia, bo tyle czasu zazwyczaj staramy się dać naszym klientkom na podjęcie decyzji, piszemy z zapytaniem czy pasuje – jeśli tak, podsyłamy dane do przelewu, jeśli nie, bezpłatnie odbieramy towar, zachęcając do dalszego śledzenia naszego profilu. Jak wspomniałam wcześniej, na terenie Polski równie chętnie wysyłamy, choć nie ukrywam, że to właśnie w Jaworznie czuję potencjał na taką działalność.

Udaje Ci się bez trudu łączyć wychowanie z prowadzeniem małej, ale jednak absorbującej działalności? Czy możesz liczyć na pomoc bliskich?

SOHO Jaworzno prowadzę z siostrą, która pomimo pracy na pełen etat znajduje czas, by rozwijać naszą działalność. Niezwykle cieszę się, że mam z kim porozmawiać, przeanalizować wątpliwości i przetrwać kryzysy. Wspierający mąż i bliscy są równie zaangażowani w funkcjonowanie naszej działalności. Podpowiadają, doradzają, udostępniają, a niejednokrotnie stanowią żywą reklamę SOHO Jaworzno, wybierając ubrania z naszego butiku.

 

Zawsze pytam nasze bohaterki o ich plany na najbliższą przyszłość. SOHO dopiero raczkuje, więc zakładam, że zamierzasz rozwijać swoją firmę. Czy jest coś w Twojej głowie, co jeszcze czeka na ujrzenie światła dziennego?

Myślę, że aktualnie SOHO Jaworzno dopiero przygotowuje się do startu, zaś w pełni rozwinie skrzydła wraz z pójściem córeczki do przedszkola. Pomysły kłębią się w głowie, jest czas, by je modyfikować lub odrzucać. Jak wspomniałam wcześniej, czuję, że w moim mieście Jaworznie jest potencjał i potrzeba na taką formę działalności. Już teraz docieramy do wielu kobiet, których zachwyca ta opcja. Bardzo chciałabym skupić się na doborze materiałów – interesują mnie tylko naturalne tkaniny. Wyeliminowałyśmy poliester, ale to wymaga od nas niebywałej sumienności i skrupulatności względem czytania absolutnie wszystkich metek pielęgnacyjnych.

Jakie są Twoje plany jako mamy?

Przeżywać dzień tu i teraz. Nie spieszyć się, łapać każdy moment, przytulać, trzymać za rękę i pokazywać świat.

Oczywiście muszę poprosić o specjalny rabat dla naszych czytelniczek w Twoim sklepie SOHO Jaworzno https://www.facebook.com/sohobutik.ladnerzeczy na hasło multirodzice.pl

Dla zaprzyjaźnionego portalu oferujemy rabat -10% na cały asortyment SOHO Jaworzno. Zapraszamy do kontaktu na priv poprzez profil na naszym FB lub IG.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj