Mamo… kocham Cię! Słyszysz?!

Wypiłam ostatni łyk kawy latte z cynamonem. Pieszczotliwie pogłaskałam fotel obok i uśmiechnęłam się sama do siebie. Pomyślałam:

“Ile razy siedziała obok mnie właśnie w tym fotelu na werandzie i piła razem ze mną naszą ulubioną kawę…? W samotności nie smakuje już jak wtedy”.

Zerkam na telefon. Brak nieodebranych połączeń. Pamiętam doskonale jak przewracałam oczami, gdy kolejny raz do mnie dzwoniła. Myślałam:

“Znowu jakaś błahostka. Nie mam przecież czasu ciągle wisieć z nią na telefonie, bo dzieci, praca, mąż…”

Ile dałabym, by dziś móc jej opowiedzieć o moim dniu, jego blaskach i cieniach.

Albo te jej uwagi: “Ubierz się ciepło, nie zapomnij szalika” – irytujące do granic. Przecież jestem dorosła, myślałam. Dzisiaj nikt nie troszczy się o mnie w ten jej tylko właściwy sposób. Nikogo nie obchodzi, czy się przeziębię, czy wrócę do domu na czas. Nikt nie czeka na mnie do późnej nocy, by mieć pewność, że jestem cała i zdrowa.

Ileż emocji było między nami. Tych dobrych i tych złych. To ona ocierała łzy, gdy On mnie zostawił. Przyniosła gorącą herbatę przed egzaminem dojrzałości, bo wiedziała, że niczego nie przełknę. Wściekała się ze mną na obłudną przyjaciółkę i kiwała przecząco głową, gdy chciałam zrobić tandetny tatuaż.

Ona też poprawiała włosy, gdy stałam w bieli przed lustrem. Tuliła do piersi, kiedy pojawiły się sprzeczki. Była zawsze na wyciągnięcie dłoni, kiedy jej potrzebowałam. Witała na świecie swoje wnuki, ale nie zapominała, by pomóc mi wstać i przejść do łazienki. Nigdy nie usłyszałam od niej, że nie ma czasu, siły, pomysłu. Zawsze wiedziała, wymyśliła, znalazła i wypuściła dopiero, gdy znów powstałam z upadku.

Nie zapomnę trzaskania drzwiami, moich oskarżeń i gorzkich słów. Byłam tak krótkowzroczna. Nie widziałam, nie rozumiałam, nie chciałam tłumaczyć. Na szczęście dawno i nieprawda.

Tyle mnie nauczyła. Nie tylko, jak ugotować zupę, ale jak sprawić, by wszyscy domownicy usiedli do wspólnego stołu. Nie tylko jak mówić, ale jak rozmawiać, by inni słuchali. Nie tylko opowiadać o miłości, ale kochać prawdziwie, bezgranicznie i bezinteresownie.

Dzięki niej jestem, kim jestem. Jestem tutaj, gdzie jestem. Otaczam się ludźmi, którymi warto się otaczać. Pokazała, jak odróżnić dobro od zła, opatrzyła nie tylko zranione kolano, ale też zranioną duszę.

Czasami wołam w niebo.

Raz z goryczą i złością. Innym razem z myślą, że jednak odpowie. Zawsze z nadzieją, że słyszy, że wspiera, że potajemnie przemyci rozwiązanie i wydostanie mnie z kolejnych tarapatów.

Czy chcę być taka jak ona? Hmm… chcę tak jak ona kochać moje dzieci. Modlę się o jej cierpliwość, wyrozumiałość, spokój i talent do spraw różnych. Pragnę z całych sił, by moje dzieci czuły tyle samo ciepła i miały takie poczucie bezpieczeństwa, jakie ja miałam przy niej.

Jestem zazdrosna i słaba.

Kiedy słyszę, jak przyjaciółka umawia się na zakupy ze swoją Mamą. Gdy kuzynka zostawia wnuki z Mamą, wiedząc, że nigdzie nie będzie im lepiej. Kiedy znajoma z pracy narzeka, że znowu musi pomyśleć nad prezentem z okazji Jej święta.

Tak dobrze było być dzieckiem swojej Mamy, ukochanej Mamusi. Teraz, gdy odeszła nic nie jest już takie proste, jak kiedyś. Już nie mogę być małą dziewczynką, chociaż czasem tak bardzo tego potrzebuję.

Córki i synowie – pamiętajcie o Dniu Matki. Delektujcie się każdą wspólną chwilą. Łapcie każde wypowiedziane słowo, chłońcie jak kolektory ciepło przez nią przekazywane na zapas. Może ogrzeje Was, gdy pewnego dnia Jej już zabraknie. Mnie pozostaje chłód marmuru, bezdenna cisza i luka w sercu nie do wypełnienia.

Mamo… kocham Cię! Słyszysz?! Wiem, za późno. A jednak wierzę, że jesteś i czekasz. Otwórz drzwi, zamieć podłogę i nasłuchuj moich kroków. Wiem, że w końcu się spotkamy.

***Mojej przyjaciółce Annie…

 


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj