Nie zapominaj o sobie, nie jesteś wyłącznie mamą!

Zanim urodziłam dzieci uważałam siebie za kobietę aktywną. Nie mam tutaj na myśli ani aktywności w mediach społecznościowych, ani tym bardziej aktywności fizycznej, z którą jakoś mi nie po drodze.

Mówiąc aktywność myślę pobudzanie szarych komórek, rozwój intelektualny, nowe pomysły, oddawanie się pasjom…

Poza pracą zawodową, którą uwielbiam, podejmowałam także inną – związaną z moją drugą miłością: dziennikarstwem. Przez kilka lat z powodzeniem łączyłam obie. Ponadto zawsze marzyłam o napisaniu książki idealnej dla młodego czytelnika i część tego marzenia zrealizowałam.

Potem zostałam mamą. Miałam wrażenie, że 100 % mojej aktywności jest teraz związane wyłącznie z macierzyństwem. Nie wystarczało już czasu na żadną inną. Po kilku miesiącach zdałam sobie jednak sprawę, że tak być dalej nie może. Wszyscy wiemy, że kiedy cierpi dusza, nie da się być matką idealną.

Zatem konsensus był prosty: trzeba tak podzielić sto procent swojego czasu w ciągu doby, by przynajmniej kilka przeznaczyć na aktywność inną niż bycie matką.

Brzmi to wszystko może dość chaotycznie, być może myślicie też, że jako matka po trzydziestce inaczej postrzegałam świat aniżeli te dużo młodsze. Okazuje się, że nie. Na podstawie licznych rozmów z matkami dużo i trochę młodszymi,  a także starszymi ode mnie wysnuć można jeden wniosek: bez względu czy matką zostajesz zaraz po szkole średniej, czy po studiach albo już w trakcie rozwijającej się prężnie kariery zawodowej – rezygnujesz z aktywności intelektualnej, z rozwoju – przynajmniej na jakiś czas.

Jednak tylko od matki samej zależy, jak długo ten czas będzie trwał. Jeśli będziesz przez cały urlop macierzyński narzekać, że nie znajdujesz czasu na nic oprócz zmiany pieluch, spacerów, przygotowywania posiłków dla dziecka – pewnie na narzekaniu się skończy.

Inna rzecz, że wiele mam rozkoszuje się właśnie tymi zajęciami i nie ma ochoty na zupełnie nic innego. O ile to sprawia, że są szczęśliwe, o ile to właśnie do szczęścia im wystarcza – jestem za. Wiele z mam jednak pozostaje w bardzo kiepskim nastroju poprzez poczucie, że coś je omija, że coś mogłyby zrobić z czasem, kiedy dziecko śpi, kiedy odpoczywa czy bawi się, jednak nie podejmuje kroków w stronę realizacji zamierzeń.

Mnie z nieba spadli multirodzice.pl

Mogłam znów wrócić do publicystyki, zachowując elastyczność. Pisałam, kiedy dzieci (bardzo rzadko) spały. Mogłam łączyć moje doświadczenia z ukochanym pisaniem. Poznałam wiele wspaniałych mam i do dziś uważam to zrządzenie losu za jedno ze wspanialszych doświadczeń. Współtworzę dla was i z wami miejsce, w którym rozmawiamy o dzieciach, żalimy się i narzekamy, a także wskazujemy wzajemnie rozwiązania, podpowiadamy, ocieramy łzy.

Urlop macierzyński mija. Wracamy najczęściej do pracy. Niektóre z nas mogą sobie pozwolić na wychowawczy, jednak zdecydowana większość kontynuuje etat. I co teraz? Co z rozpoczętymi projektami? Co z pasjami, na które znalazłyśmy czas podczas macierzyńskiego? Czy porzucić je na stałe? Bo przecież z dziećmi to już nie to samo. One do przedszkola czy żłobka, my do pracy, a potem wszystko to, co na macierzyńskim – pranie, sprzątanie, gotowanie obiadu, zbieranie zabawek, zakupy i zaległości z pracy przyniesione do domu.

Czy można w tym biegu wrócić do tego, co lubimy? Można. Jest to trudne. Wiem po sobie, że zmęczenie osiąga zenit. Że zwyczajnie wieczorem, kiedy zasypiają, już mi się nie chce chcieć. A jednak wewnętrzny głos ciągle podpowiada mi, że mogę, że dam radę, że nie warto tracić czasu.

Każdą minutę wykorzystuję więc nadal na pisanie – dla multirodziców i o multirodzicach, ale także na tworzenie tego, co kocham – literatury. Niebawem ukaże się moja druga książka „Topielica ze Świtezi”, na wiosnę kolejna. Trochę trzeba było na moją reaktywację poczekać, ale udało się! Udało mi się zrealizować kolejne marzenie, choć nie przyszło mi to łatwo.

Mnóstwo czasu, mnóstwo energii wymaga od nas mierzenie się z rzeczywistością, w której funkcjonujemy już teraz przede wszystkim jako mamy, ale także żony, gospodynie, strażniczki domowego ogniska. Starajmy się jednak znaleźć chwilę na bycie pisarkami, czytelniczkami, makijażystkami, podróżniczkami, fashionistkami, szefami kuchni, biegaczkami, sportsmenkami – nikt nie mówi, że będzie łatwo. Ale tylko wtedy unikniemy niepotrzebnych frustracji, gdy dzieci wyfruną kiedyś z rodzinnego gniazda.

____________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja2 komentarze

  1. O – to mnie Pani zaskoczyła 🙂 “Topielica ze Świtezi” już lada moment w księgarniach, a potem “Klątwa Sióstr” i “Miasto samobójców” – polecam się 🙂 Proszę obserwować fanpejdź wydawnictwa waspos, niebawem przedsprzedaże, a w nich książki w lepszej cenie z dedykacją i autografem 🙂

Skomentuj