Rodzinne wakacje nad morzem na każdą kieszeń – czyli słów kilka o Ośrodku Wczasowym Rusałka w Łazach

Bilety lotnicze kupione, miraż wielkich egzotycznych wypraw, te wszystkie plany i wakacyjne marzenia… W tym roku zostały nieoczekiwanie przerwane. Zrezygnowaliśmy z większości z nich. Wy też? Ale czy oznacza to, że przez pandemię koronawirusa mamy zostać w domu przez dwa najpiękniejsze miesiące w roku? Wiele hipotez, jeszcze więcej plotek i mitów.

Z jednej strony rodziły się we mnie obawy, z drugiej dochodziło do głosu pragnienie zmiany, potrzeba przestrzeni. Moja życiowa dewiza: co ma być, to będzie wzięła górę i postanowiliśmy obalić kilka mitów i półprawd, wybierając się na początek nad polskie morze. Jednak na własnych warunkach. Moje zwyczajne oczekiwanie zamieniłam na zupełnie nowe, inne jak inna jest otaczająca mnie rzeczywistość latem 2020 roku. Zrezygnowałam z luksusu, ze stołów uginających się pod ciężarem jedzenia, w których posiłek jadałam godzinami… Priorytety się zmieniły także w kwestii podróżowania.

  1. Bezpieczeństwo

Pierwszym i najważniejszym warunkiem naszego wyjazdu było sprawdzenie, czy obiekt, do którego się udajemy jest przystosowany do przyjmowania gości zgodnie z procedurami bezpieczeństwa. W Ośrodku Wczasowym Rusałka widać gołym okiem, że tak właśnie jest. Przy kwaterowaniu na recepcji zauważycie plastikowe osłony, w restauracji będziecie obowiązkowo podchodzić do bufetu szwedzkiego w maskach ochronnych, na dłonie założycie przygotowane rękawiczki jednorazowe, by nie dotykać sztućców dłońmi, zaś panie kelnerki obsłużą Was także uzbrojone w maski, podobnie jak panie animatorki prowadzące z dziećmi zajęcia sześć dni w tygodniu. Chciałam, by zakwaterowano nas możliwie wcześnie, jednak usłyszałam, że nie jest to możliwe, gdyż pełne sprzątanie połączone z dezynfekcją pokoju zabiera znacznie więcej czasu i ze względu na nasz komfort o bezpieczeństwo nie będzie to możliwe. Ucieszyłam się.

  1. Dużo przestrzeni

Każdy z nas potrzebował i nadal pewnie potrzebuje przestrzeni jak nigdy dotąd. Z całym szacunkiem dla niektórych odwiedzanych przez nas przepięknych butikowych i nie tylko hoteli, czasem obiekt był po prostu ogrodzony i … to by było na tyle. Rusałka zajmuje jeden hektar. Ośrodek jest ogrodzony. Znajdziecie tutaj dwa place zabaw, salę zabaw (która w okresie pandemii jest zamknięta), kawiarnię, restaurację, boisko do siatkówki i kometki, miejsce na ognisko, parking. Nasze zakwaterowanie w pokoju o podwyższonym standardzie z tarasem do naszej dyspozycji było wprost wymarzone. Kawa, herbata wypijane wśród drzew i śpiewu ptaków, w bezpiecznej odległości od pozostałych wczasowiczów – takie były moje plany, które Rusałka pozwoliła zrealizować.

  1. Restauracja ze stolikami na zewnątrz

Chciałam bardzo, aby miejsce, które wybierzemy na wypoczynek miało w swej ofercie posiłki, jednak zależało mi też, abym mogła spożywać je na zewnątrz – o ile pogoda pozwoli. Tak też się stało. Śniadania w Rusałce serwowane są w formie bufetu szwedzkiego. Znajdziecie tutaj pasty, sery, wędliny, płatki śniadaniowe, smalec, szereg warzyw, a dzieci z chęcią wypiją ciepłe kakao. Obiadokolacje serwowane do stolika składają się z wazy zupy, drugiego dania i deseru. Porcje podzielone na dziecięce i te dla dorosłych dla nas był prawie wystarczające. Jeśli czytacie moje recenzje na bieżąco, wiecie, że jestem ogromnym łasuchem i mogę zjeść więcej niż niejeden fizycznie pracujący mężczyzna słusznej wagi. Dla mnie więc mały minus.  Choć trzeba też uczciwie napisać, że gospodarze są przygotowani na dokładki – porcja ryżu, kaszy, ziemniaków, surówki czy dolewka zupy – zawsze się znajdą. Jak się dowiedziałam – wolą trzy razy dołożyć niż wyrzucać jedzenie do kosza. I to się ceni. Każdego dnia dzieci mogły jednak zjeść ciepłą zupę w okolicach godziny 13.00. Cel osiągnięty. Uniknęliśmy tłumu podczas posiłków, mogliśmy zjeść w swoim własnym gronie. A to, że matka musiała jeszcze wrzucić coś na ruszt, to już Rusałka musi mi wybaczyć.

  1. Ciche ustronne miejsce bez tłumów na plaży i w kawiarniach

Jastrzębia Góra, Władysławowo, Gdańsk – mają wiele zalet i są fantastycznymi miejscami na wakacje. Jednak nie dla mnie w dobie koronawirusa. Kiedy zobaczyłam zdjęcia z dronu z Helu w okresie długiego weekendu, byłam zaniepokojna. Zdecydowaliśmy, że poszukiwania miejsca na wypoczynek ograniczymy do małych miejscowości nadmorskich. Łazy zaskoczyły mnie pozytywnie. Z jednej strony, mała malownicza miejscość z piękną szeroką plażą, z drugiej zaś znalazłam w niej wszystko, czego dzieci potrzebują na wakacjach, a matka – nawet najbardziej surowa – i ma na to na wakacjach pozwala. Frytki, lody, gofry w kilku restauracjach i kawiarniach, warkoczyki plecione małym dziewczynkom, wędzarnia ryb Jantar ze świeżymi i znakomitymi rybami dostępnymi od 15.00 każdego dnia. Czy potrzebowałam czegoś więcej? Zdecydowanie nie. Nie musiałam mijać setek tusrystów na ulicy, a tym bardziej na plaży, która sprawiała szczególnie rano wrażenie opustoszałej. Cudowne uczucie: szum morza, ciepły piasek i błoga cisza oraz miejsce do zabawy w berka cukierka.

  1. Lokalizacja

Od tego powinnam chyba rozpocząć. Uwielbiam miejsca, w których budzę się rano i w ciągu paru chwil mogę znaleźć się na plaży, by rozkoszować się widokiem. Rusałka jest obiektem położonym najbliżej plaży spośród wszystkich odwiedzonych przeze mnie miejsc, a wiecie, że było ich sporo. Zapomniałeś foremek dla dziecka? Zrobiło się chłodniej i przydałaby się bluza? A może Twoja pociecha potrzebuje pilnie skorzystać z toalety i to nie będzie siku! Z Rusałki wyskoczysz z plaży i wrócisz na nią w ciągu pięciu, dziesięciu minut. To zdecydowanie największy plus.

  1. Cena…

Wielu z nas straciło w tym roku zaliczki, wysokie kwoty za bilety lotnicze, transfery opłacone dużo wcześniej. Dlatego przy poszukiwaniach myśleliśmy o znalezieniu ośrodka, który będzie w stanie sprostać oczekiwaniom rodzin z dziećmi, a z drugiej strony cena za tygodniowy pobyt nie przyprawi nikogo o zawał serca. Zerknijcie na cennik Ośrodka Wczasowego Rusałka – uważam, że jakość usług i standard miejsca jest adekwatny do ceny proponowanej przez właścicieli obiektu.

Obalmy jeszcze kilka mitów, nim wakacje dobiegną końca, a Wy będziecie pluli sobie w brodę, że straciliście okazję:

Mit 1

Śląsk – von do domu!

Jesteśmy ze Śląska. Nie ukrywam tego ani przed czytelnikami, ani przed hotelarzami. Spytałam kulturalnie, czy możemy zagościć w ośrodku mimo miejsca zameldowania. Otrzymałam odpowiedź, że jest to oczywiste. Nikt tutaj nie wygania i nie napomina mieszkańców Południa. Druga sprawa. Nie wiem, jak gdzie indziej, ale w Łazach nie spotkacie wyzwisk i nikt nie będzie wybijał Wam szyby w samochodzie, gdy dowie się, że przyjechaliście z Katowic, Jaworzna, Mysłowic czy Sosnowca. Widzieliśmy wiele takich samochodów. W Rusałce każdy samochód stoi zamknięty w przygotowanym boksie parkingowym. To dodatkowy komfort dla odwiedzających.

Mit 2

Ceny przyprawiają o zawrót głowy

Nie szaleliśmy, to prawda. Skoro mieliśmy śniadania i obiadokolacje, a także ciepłą zupę, zostały nam tylko do ogarnięcia drugie śniadania i wieczorna przekąska przed snem. Były więc frytki, lody, czasem piwko albo dobra mrożona kawa. Nie będę wklejała rachunku, jak to czynili inni. Napiszę Wam jedynie, ze ceny są zbliżone do tych sprzed roku. Za gofra zapłacicie 5 zł – tyle samo co za frytki. Gałka loda dobrego producenta to koszt 4 zł, a za obiad: ryba, ziemniaczki i surówki zapłacicie około 30zł. My uwielbiamy ryby wędzone. Już drugiego dnia odwiedziliśmy wędzarnie. Skusiliśmy się na cztery spore kawałki i zapłaciliśmy niewiele ponad czterdzieści złotych – nie uważam, że jest to cena z kosmosu.

Mit 3

Na plażach pełno jest śmieci, maseczek i ludzi

I znów – w Łazach nie. Ludzie przestrzegają ustalonego odstępu (2 m od siebie), nie widziałam ani jednej porzuconej maseczki czy rękawiczki – być może włodarze wyjątkowo dbają o czystość. Codziennie znajdowałam godzinę dla siebie, podczas której udawałam się na spacer brzegiem morza, często byłam sam na sam ze sobą. Tłumów naprawdę nie zarejestrowano.

Czy mogę znaleźć minusy naszego wyjazdu?

Pewnie piękna pogoda, dłuższa izolacja sprawiły, że nic a nic mi nie przeszkadzało. Jednak od razu uprzedzam i nie ukrywam. Rusałka w Łazach to nie hotel, pałac, resort, ale Ośrodek Wczasowy. Nie bądźcie więc zaskoczeni, że nie znajdziecie tu wielu udogodnień, które pracują na hotelowe gwiazdki. Są jednak czyste ręczniki dla całej rodziny, w pokojach o podwyższonych standardzie chłodziarki i telewizory na wyposażeniu. Macie też do dyspozycji ogólnodostępny aneks kuchenny. Część potrzebnych akcesoriów jest także do wypożyczenia w recepcji. Pokoje są proste, posiłki domowe, las sosnowy urokliwy, a animatorki pełne pomysłów.

Macie jakieś pytania? Chętnie rozwieję Wasze wątpliwości. My spędziliśmy tydzień na luzie, nie wiedząc, co dokładnie robią nasze dzieci, bo znalazły tylu znajomych i nie odstępowały na krok animatorki – jednocześnie słyszeliśmy ich głośny śmiech i od czasu do czasu przemknęła nam przed oczyma któraś z córek. Jeśli tylko uda nam się wygospodarować jeszcze kilka dni. Wrócimy.

_____________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj