Walka z wiatrakami, czyli kolka niemowlęca u bliźniaków

Zdrowie dziecka powinno być dla rodzica priorytetem.

Słyszałaś/eś na pewno o bohaterskiej matce, która w obliczu zagrożenia zyskała nadludzką moc, dzięki czemu była w stanie podnieść samochód, pod którym uwięzione było jej dziecko. Duży potencjał drzemie w ciele człowieka. Potencjał, który wykorzystujemy tylko w małym procencie.

Wracając do zdrowia… Co robimy, gdy nasza pociecha cierpi/choruje? Odpowiedź jest prosta: WSZYSTKO! Szczególnie, jeśli nasz maluch nie jest w stanie powiedzieć nam, co Mu dolega.

Pomocnej dłoni szukamy wtedy, na prawdę, wszędzie. Co jednak, jeśli nie jesteśmy w stanie zrobić niczego?

Sprawy przybierają taki obrót w przypadku kolki, gdyż istnieje procent dzieci, którym nie pomagają żadne leki, kąpiele, okłady, zabiegi, schematy, czy najbardziej dopracowana dieta karmiącej matki. Tak właśnie było w naszym przypadku. O ile Szymek dość dobrze radził sobie z tym problemem, nawet bez udziału leków, to Ola musiała na prawdę długo i intensywnie pocierpieć, a my razem z Nią. Chwytaliśmy się wszystkich dostępnych i nie dostępnych leków na rynku. Przetestowaliśmy kolejno:

  • Espumisan 30,
  • Espumisan 100, za namową lekarza,
  • Lefax sprowadzony z Niemiec,
  • Sab Simplex również z Niemiec,
  • Bobotic Forte, który jak się okazuje, ma największą dawkę symeticonu ze wszystkich leków w tej stawce,
  • Debridat na rozluźnienie mięśni,
  • Delicol na nietolerancję laktozy.

Przysłowiowa walka z wiatrakami względnie uspokoiła się po 3. miesiącu życia, ale jeśli miałbym coś polecić z powyższego zestawienia, to kombinacja Delicol + Bobotic Forte przyniosła najlepszy efekt, w moim odczuciu. Oczywiście jest to czysta teoria, bo nie wiemy na ile miały wpływ na to leki, a na ile „dojrzewanie” dziecka.

Kolejnym problemem, który napotykają na swojej drodze młodzi rodzice są, nierzadko zaparcia. Cierpienia naszej Olci w pierwszych momentach życia zostały spotęgowane poprzez problemy z wydalaniem. Znaleźliśmy szczęśliwie na tą przypadłość sposób, a raczej sposoby. Oprócz znienawidzonego przez niektórych termometru, zaczęliśmy stosować u Oli ćwiczenia w postaci uginania nóg do klatki piersiowej. Miało to usprawnić tzw. perystaltykę, czyli aktywność układu pokarmowego. Ponadto, po konsultacji z lekarzem, zaczęliśmy Malutkiej podawać Lakcid.

Reasumując:

ćwiczenia, nóżki do klatki piersiowej + termometr z oliwką + lakcid = zadowolona i zdrowa Ola 🙂

Podobne posty o ZDROWIU DZIECI


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebook’u dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 🙂

Maciek - szczęśliwy mąż Magdaleny, a od niedawna tata bliźniaków - Oli i Szymka, które obróciły moje życie o 180 stopni. Z wykształcenia - nauczyciel WF, z zawodu - strażak. Żyję w przekonaniu, że istnieje bliska relacja między dobrem ofiarowanym a otrzymanym. Chciałbym za 20 lat usłyszeć z ust dorosłych dzieci, że byłem dobrym ojcem. Motto życiowe zaczerpnięte z filmu Szeregowiec Ryan - "Zasłuż na to. Zasłuż na to wszystko".

Dyskusja6 komentarzy

  1. My wciąż walczymy – dziewczynki mają 6 tygodni i jak na razie wygląda na to, że nieco pomaga Sab Simplex, doraźnie chustowanie i suszarka na brzuszek. Nikomu nie życzę kolki u bliźniąt, szczególnie, kiedy nie ma obok nikogo do pomocy.

    • Trzymaj się Ewa! To ciężki czas dla Waszej czwórki. Wiem coś o tym…
      Niestety możecie tylko nieco złagodzić cierpienie dzieci, a tak naprawdę ich układy trawienne muszą dojrzeć. Zazwyczaj kolki mijają ok. 3-4 miesiąca.

    • Najgorzej jest wtedy, kiedy płaczą jednocześnie – nie mam pojęcia, którą najpierw się zająć, co kończy się paniką i tylko pogarsza sytuację…

  2. Nie bardzo wiem gdzie sie z tym zglosic, ale jestem juz na skraju wytrzymania. Teraz maja 3,5 miesiaca. Byly kolki, byly placze cale dnie i noce. Czekalam do ukonczenia przez nich tych magicznych trzech miesiecy. Jakby lepiej, ale jednak nie do konca. Ciągle jęczą, ciągle. Potrafie ich zająć czyms na 5-10 minut. Pozniej znow jęk. To moje pierwsze dzieci i sie zastanawiam czy to sie kiedys skonczy? Czy kiedys przestaną tak jeczec i beda bardziej zadowolone. Juz po prostu nie mam sily. Przez caly dzien jestem z nimi sama.

    • Rozumiem, że to nie są ciągłe jęki bólowe? Gdyby tak bylo, to pierwsze co – lekarz. Zrozumiałam z Twojego komentarza, że kolki nieco mijają, ale dzieci jęczą, marudzą, są niezadowolone – tak po prostu mają.

      Jesteś na najgorszym etapie – i w dodatku jesteś sama. Nie ma szans, żeby ktoś Ci pomógł się zająć dziećmi tak, byś mogła wyjść z domu nawet na 2-3 godziny? Tak, żebyś odpoczęła od ich jęków? Nawet 1, 2 razy w tygodniu? W weekend? Czasami trzeba wyjść z domu, odpocząć od swoich dzieci, by za nimi zatęsknić.

      Będę pisać wkrótce post o tym najtrudniejszym etapie – kilku pierwszych miesiącach. Teraz chcę Ci powiedzieć, że będzie lepiej! Trudno przewidzieć kiedy, to czasami nie są te magiczne 3 miesiące lub 6 miesięcy, ale później będzie łatwiej. Zaczną się nowe problemy jak ząbkowanie (i znów będą jęczeć…), ale… Ty już wtedy będziesz inną matką.

      Pozdrawiam serdecznie i odzywaj się zawsze, gdy potrzebujesz! Możesz też pisać na maila.

Skomentuj