5 sposobów na to, by przetrwać święta z dwulatkiem

  1. Kup drzewko na pniu

Kiedy wyobrażam sobie moje córki i tradycyjną choinkę stojącą na środku salonu, wizja ta w moment staje się katastroficzna. Nie wspomnę już o tym, że pozostawienie ich samych na czas mojego wyjścia do toalety czy kuchni w towarzystwie tej błyszczącej, migocącej i kolorowej nowości, przyprawiłby mnie o zawał serca. Ileż ciekawych zabaw można wymyślić w oparciu o ten zielony pachnący filar. Wybierając drzewko na pniu, pozostawiamy poza zasięgiem małych rączek całą interesującą część. Dla nich to, co prawda, męki Tantala, ale dla nas względny spokój, przynajmniej dopóki nie obmyślą planu, jak dostać się na górę.

  1. Przygotuj wcześniej pierogi z mięsem lub ruskie dla dzieci

Zapewne jesteś świadomą mamą, która nie daje dziecku grzybów, które nie mają żadnych właściwości odżywczych, a jedynie walory smakowe i zapachowe. Jednakowoż, zarówno Ty, jak i Twoi bliscy, prawdopodobnie spożywać będziecie pierogi z grzybami i kapustą lub uszka z grzybami. Jeśli Twoje dzieci – jak moje – lubią próbować z talerza dorosłych, szczególnie, gdy wszyscy w tym samym czasie zasiądą przy stole i oddadzą się konsumpcji – przygotuj dla nich specjalną wersję pierogów. W mojej zamrażarce mamy już kilka z mięsem, które dziewczynki chętnie zjadają.

  1. Włącz dzieci do wspólnych przygotowań

Czy naprawdę wszystko musi odbywać się poza dwulatkiem? Nie. Jeśli nawet bombki nie będą wisiały na choince symetrycznie, a gwiazda odrobinę się przekrzywi, to radość, jaką sprawisz swojemu dziecku, włączając je do – choć jednej – bożonarodzeniowej tradycji, będzie ogromna. Niech ten jeden raz w roku udekorują lukrowymi pisakami ciasteczka – nawet, jeśli dostarczą sobie tę odrobinę cukru – przeżyją. Odradzam pakowanie prezentów z dwulatkiem – moja wyobraźnia aż nadto działa, gdy o tym pomyślę.

  1. Daruj sobie te wszystkie odświętne wdzianka

Święta, czas prężenia się w nowej czerwonej sukience, obcisłych rajstopach i gryzącym sweterku. Tobie nie wypada przyjść w dresach, ale Twoje dziecko zamiast szyfonowej spódniczki, białej zapiętej pod samą szyje koszuli – może założyć coś swobodniejszego. Wiem – naciski płyną z góry. Bo babcia, bo mama, bo ciotka stryjeczna i pradziadek… Nic to. Niech Twoja pociecha czuje się komfortowo. W białym bawełnianym body i milutkich spodenkach czy welurowej sukieneczce – i tak będzie gwiazdą wieczoru. Daruj jej opaski, kokardki, spineczki. Odpuść mu krawat, muszkę, szelki. Mają na to czas. Nasze dzieci to nie element dekoracji bożonarodzeniowej. Jeśli ktoś nadal tego nie rozumie, to znaczy, że nie warto się nim przejmować.

  1. Pamiętaj o jego/jej rytmie dnia

Jeśli należysz do matek, które wprowadziły określone pory posiłków, drzemek itp. – nie zmieniaj tego w Święta Bożego Narodzenia. Zawsze można się przecież z familią dogadać. Dziecko, szczególnie to małe – ale w przypadku prawie dwulatka zasada nadal obowiązuje – nie przeorganizuje swojego dnia, bo Ty chcesz dłużej posiedzieć, bo nie zjadłaś wszystkich 12 potraw, albo pragniesz pójść na pasterkę. Mały człowiek chce zasnąć w swoim łóżku o stałej porze (no dobra, przynajmniej prawie o stałej porze), o stałej porze będzie chciał uciąć sobie drzemkę czy zjeść specjalnie przyrządzony posiłek. Nie zapominajmy o tym. Święta to czas magiczny i wyjątkowy, jednak nie mniej magiczny i wyjątkowy niż nasze dziecko. Niech ono i jego potrzeby pozostaną na pierwszym miejscu.


 

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebook’u dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków i wieloraczków? Zapraszamy na forum!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • W jakiejkolwiek innej sprawie – pisz również! Jesteśmy tu po to by porozmawiać, czasami ponarzekać, ale najczęściej się wspólnie pośmiać.
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj

Ładowanie