Święta, Święta i po Świętach – zostały tylko prezenty z piekła rodem


Do napisania tego postu skłoniły mnie poświąteczne rozmowy z bliskimi mi mamami. Nie ukrywam, że wywołały one szeroki uśmiech na mojej twarzy, jednak narratorkom owych historii wcale nie było do śmiechu. A cóż je tak zdenerwowało? Otóż niewinne i ofiarowywane prosto z serca prezenty dla ich dzieci. Zaczynajmy więc:

1. Laleczka Chucky

Kiedy mówisz teściom, że widziałaś laleczkę – śliczną, szmacianą, hand made pierwsza klasa nie możesz jeszcze liczyć, że taką dostaniesz. Zatem wysyłasz link do produktu, wierząc, że teraz na pewno się uda. Masz świetne poczucie stylu, gustownie urządzone wnętrza, lubisz przedmioty nietuzinkowe i oryginalne. Jednak dziadkowie to dziadkowie. Zamiast pięknej i subtelnej lalki szmacianki otrzymujesz ją – Agniesię.

Agniesię, która swoimi rozmiarami przyprawia Cię o zawrót głowy. Agniesię, która nie tylko chodzi i śpiewa, ale posiada też sporych rozmiarów biust, mimo iż jest przecież małą dziewczynką. Agniesię, która zostawiana przy zapalonej lampce straszy Cię niczym laleczka Chucky. Kiedy delikatnie tłumaczysz, że niedokładnie o taki prezent Ci chodziło… otrzymujesz w bonusie Wojtusia – tym razem od prababci.

Bo choć ponoć rozmiar nie ma znaczenia, nie do wszystkich jednak ta prawda dotarła…  – z pozdrowieniami dla Ani.

2. Orkiestra symfoniczna

Masz małe dziecko, ledwo żyjesz. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio spałaś. Słyszysz ciągle ten sam dźwięk – płacz Twojego dziecka, które z niewiadomych nikomu względów robi to nieprzerwanie.  Marzysz o chwili wytchnienia: ciszy i filiżance dobrej kawy. Mówisz, że ucieszy Cię jakikolwiek prezent dla Twojego maluszka. O nierozsądna!

Ani kolejna nieprzespana noc, ani kolejna godzina z laktatorem w ręce nie usprawiedliwia Twojej nierozwagi. Tak proste zdanie wywołała za moment burzę. Z piorunami. Nadchodzi 6 grudnia, a potem gwiazdka. A Ty ze swojej utopijnej wizji kawy i ciszy musisz wykreślić ciszę. Lądujesz w małym mieszkaniu z kapryszącym dzieckiem i stertą grających zabawek. Twój maluch uwielbia przyciskać guziki dające początek symfonii, a może raczej kakofonii. Z jednej strony piesek śpiewający o malutkim pajączku, z drugiej tablica, która liczy w rytm melodii, jest jeszcze malutkie pianinko i interaktywny laptop. Żadnych piankowych puzzli czy mat edukacyjnych.

Jest głośno, jest radośnie, znów przetańczycie razem całą noc… No cóż, zainwestuj w stopery i waż słowa na przyszłość moja mała! Z pozdrowieniami dla Kasi.

3. Nie liczę godzin i lat

Wiadomo – jest XXI wiek. Wiadomo, wszyscy używamy urządzeń elektronicznych. Serio. Tak myśli na pewno ofiarodawca smartfona, wujek, który postanowił, że jego chrześniak powinien zacząć już korzystać  z nowoczesnych technologii, by nie być w tyle. Nic, że chrześniak skończy 3 lata dopiero na wiosnę. Nic, że jego matka stale nadmienia, że nie korzystają z tabletu, laptopa ani telefonów przy swoim dziecku, żeby nie uczyć go tego nawyku. Nic wreszcie, że to – trzylatek – który powinien budować z klocków, słuchać historii czytanych przez rodziców i biegać po podwórku, jeśli tylko stan powietrza na to pozwala.

Wujek chce być cool, jazzy, fancy i te sprawy. Dotychczas przecież obdarowywał malucha oryginalnymi błyskotkami z wielkimi logo, modnymi stylówkami – aż wreszcie przyszedł czas na telefon  – z pozdrowieniami dla Ewy.

4. Plastic fantastic

Dla jednych ważna jest jakość, dla innych ilość. Szkoda tylko, że ci ostatni muszą czasem kupować naszym dzieciom prezenty. Najgorsze jest to, że nie pytają nas o radę ani podpowiedź.

Zamiast zatem razem z innymi złożyć się na zestaw mebelków do drewnianego domku albo wymarzoną hulajnogę, preferują indywidualne zakupy, podczas których zapełniają jak najwięcej toreb. Lubią dumnie spacerować po galerii, niosąc w ręku kilka dużych paczek. Co znajdziemy w środku? No cóż, tutaj już nie jest tak kolorowo. Dominuje bowiem róż. Plastikowy róż. Jest zestaw akcesoriów dla małej fryzjerki, jest mini lekarz, jest zastawa stołowa – wszystko z tego samego tworzywa i w tym samym kolorze. Dodajmy do tego żelazko, pralkę – i mamy zestaw idealny.

Ileż prezentów, ileż miłości. To nic, że rozkojarzone dziecko nie wie, czym bawić się najpierw. To nic, że nadepnąwszy na lusterko fryzjerki, rozcięło je na pół pozostawiając ostrą końcówkę, która przebiła skórę. Ważne jest, że wszyscy wiedzą, kto przyniósł najwięcej – z pozdrowieniami dla Agnieszki.

5. Mały prezent, duży kłopot

Na koniec mój własny punkt. I bicie się w piersi. Tym razem to nie obdarowujący, ale obdarowany dał … ciała. Dziewczynki wymyśliły, że ich marzeniem byłoby dostać pod choinkę lodziarnię znanej firmy produkującej ciastolinę. Dziadek zamówił dwa zestawy. Babcia, dziadek i dziewczynki byli podekscytowani i bardzo zadowoleni z zabawy zestawem, który otrzymały moje córki. Dziadkowie opuścili jednak nasz dom, a bałagan pozostał. Malutkie kawałeczki tworzące posypkę dla lodów były dosłownie wszędzie. We włosach, na moich i dziewcząt ubraniach, nie wspominam o podłodze i dywanie. Na reklamie wyglądało to nieco inaczej – my powinnyśmy nagrać real spot dla tego produktu. Zabawa przednia – nie dla sprzątających rodziców. Na przyszłość – więcej rozwagi.

Podsumowując: skarpetki mogą stale ginąć podczas prania,  czemu zatem nie miałyby zginąć albo ginąć po kolei gdzieś w domu przedmioty, których przecież tak bardzo nie lubimy. A co, gdy przyjedzie obdarowujący? Hmm… westchnijmy, unieśmy w górę ramiona, pokiwajmy głową – okazując skruchę. Być może przyjdzie mu na myśl, by następnym razem zapytać nas jednak o radę…

A jak z prezentami dla dzieci było u Was w te Święta?

Podobne posty o ZABAWKACH DLA DZIECI

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja4 komentarze

  1. w tym roku to ja nakupiłam za dużo -na szczęście trafionych- prezentów i rodzina odkupiła ode mnie sporą część więc nie było powyższego problemu

  2. U nas na szczęście rodzina wykazuje chęć współpracy w tej kwestii, zazwyczaj znajdujemy rozsądne rozwiązanie i wszyscy są zadowoleni 🙂

  3. Kiedys dalam mojemu bratankowi…. perkusję… o ja głupia. Niewiedząca. Dotarło dopiero jak sama zostałam mamą dwóch takich co lubią muzykować 😀

  4. Moje córki w tym roku dostały prezentów….. aż nadto. Mówiliśmy z żona by nie kupował nikt żadnych zabawek, ale co tam… dostały toaletkę, mały odkurzacz, pralkę, plus dwa chodzące pieski i o zgrozo szczekające. Plus jeszcze kolejka jeżdżąca po torach… Także… mamy bardzo wesoło 😀

Skomentuj

Ładowanie