Choroba lokomocyjna – przekleństwo kochających podróże

Kochamy podróżować. Przed pojawieniem się dzieci potrafiliśmy spędzić w drodze do celu nawet kilkadziesiąt godzin. Przesiadki z jednego samolotu na drugi, z pociągu na pociąg, a potem do rozklekotanego samochodu nigdy nie stanowiły dla nas kłopotu, a raczej frajdę. Kiedy przyszły na świat nasze córki, nie zamierzaliśmy zmieniać naszych nawyków i upodobań, przynajmniej tych, które naprawdę stanowiły dla nas sens życia.

Pierwsze lata były dla nas łaskawe w kwestii przemieszczania się z maluchami. Najczęściej bowiem podróż po prostu przesypiały. Dzisiaj nie jest już tak prosto. Nasze pięciolatki bardzo źle znoszą każdy dłuższy niż kilkunastominutowy wyjazd samochodem, a to jednak nasz główny środek lokomocji.

Próbowaliśmy kilku sposobów, jednak wciąż najskuteczniejszym okazuje się pokonywanie kilometrów nocą, kiedy dziewczynki śpią. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o schorzeniu uprzykrzającym życie wielu rodzicom. Na moje pytanie odpowiedziała Paulina Kramarczyk, lekarz.

Czy choroba lokomocyjna to w ogóle choroba? Jak zapatruje się na nią medycyna?

Nie, to nie jest choroba, to fizjologiczna reakcja organizmu.

Kiedy dochodzi do pojawienia się schorzenia? Wyłącznie podczas przemieszczania się?

Kinetoza, bo tak inaczej nazywamy chorobę lokomocyjną, pojawia się w wyniku niezgodności sygnałów jakie rejestruje nasz mózg w czasie jazdy np. samochodem. Oczy widzą, że się poruszamy, natomiast błędnik i zakończenia nerwowe w stawach i mięśniach tego ruchu nie odbierają.

Czy pani doktor może nas pocieszyć i powiedzieć, że mdłości, bladość, wymioty podczas przemieszczania się miną? I kiedy to nastąpi? W jakim wieku najczęściej pojawiają się problemy?

Objawy najczęściej pojawiają się między drugim a dwunastym rokiem życia. U większości dzieci mijają z wiekiem.

Pocieszające. Czytelniczki pytają, czy, jeśli u dzieci pojawiają się typowe dla schorzenia objawy, powinny udać się do lekarza, czy taka konsultacja w jakiś sposób może pomóc?

Dzieci z bardzo nasilonymi, długo utrzymującymi się objawami powinny być skierowane do laryngologa, neurologa i okulisty. Zawroty głowy połączone z innymi objawami mogą być także objawami zupełnie innych chorób neurologicznych.

Co, pani zdaniem, można zrobić dla poprawy komfortu podróżowania dziecka samolotem czy samochodem? O statku nawet nie mówię… Powiedzmy o naturalnych sposobach, nie preparatach. Odpowiednie miejsce? Przygotowanie do podróży?

Dzieci na pewno lepiej zniosą podróż, jeśli zapewnimy im przed wyjazdem odpowiedni odpoczynek, lekki posiłek. Bardzo ważne jest zachowanie dziecka podczas jazdy, częste przerwy w podróży, koncentracja wzroku na jednym punkcie, unikanie gwałtownych ruchów głowy, czytania lub grania na przenośnych konsolach.

A co sądzi Pani o skuteczności dostępnych preparatów aptecznych? Jaki jest ich składnik? Czy jest szansa, że pomogą? Nie pozostawiają skutków ubocznych?

Preparaty apteczne są skuteczne u dużej grupy dzieci. Zawierają dimenhydrymat lub prometazynę. Jednak to skutki uboczne powodują, że rodzice chętniej sięgają po preparaty ziołowe.

Które nie u wszystkich jednak są skuteczne. Podobnie zresztą, jak farmaceutyki. Mówi się też wiele o opaskach uciskowych działających na zasadzie akupresury oraz o plastrach zaklejających pępek. Czy rzeczywiście mogą być pomóc?

Co do zaklejania pępka nie mam przekonania. Natomiast opaski akupresorowe mają potwierdzoną skuteczność w kilku opracowaniach naukowych. Zdania rodziców są jednak podzielone.

A imbir? Ponoć ma właściwości antywymiotne?

Tak, imbir w odpowiedniej dawce ma takie działanie.

Osobiście uważam, że wszystko jest w głowie dziecka. Czy zatem odwracanie uwagi – przez śpiewanie piosenek, zabawy nie będzie najlepszą metodą? Czy może się mylę?

Tak, odwracanie uwagi dziecka jest bardzo dobrą metodą, może skutecznie złagodzić objawy kinetozy.

Czy u dorosłych także występuje choroba lokomocyjna? Czy środki dostępne w aptece rozwiążą problem?

Około 10% dzieci „nie wyrasta” z choroby lokomocyjnej. Środki dostępne w aptece pomogą, ale nie rozwiążą problemu przyczynowo.

Dziękuję za rozmowę.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj