CO-SLEEPING CZYLI SPANIE Z DZIECKIEM – TAK CZY NIE?

Ilu rodziców, tyle zdań na temat snu niemowlęcia. A że ja dzieci mam dwoje, to i dwa różne doświadczenia.

Pierwsze dziecko, pierwsze koty za płoty

Nasza starsza córka jest wcześniakiem. Jej pojawienie się wywróciło nasz świat do góry nogami. Trzytygodniowy wspólny pobyt w szpitalu po porodzie wiele nauczył mnie o opiece nad wcześniakiem. Przyzwyczajona do ciągłego monitorowania funkcji życiowych oraz świadoma możliwości powtórzenia się bezdechu (tak, widziałam, jak moje dziecko nagle robi się sine, podczas gdy wydawało mi się, że zwyczajnie śpi), nie wyobrażałam sobie powrotu do domu z taką kruszynką. Na szczęście, znalazłam gadżet, który i mnie, i córce zapewnił spokojny sen! Kupiliśmy elektroniczną nianię z monitorem oddechu. Rytmiczne pikanie towarzyszyło mi podczas zasypiania każdego wieczora, słyszałam każdy oddech mojego maleństwa, każdy jej obrót na drugi bok. Jednak po pewnym czasie dałam za wygraną i pozwoliłam córce ulokować się w naszej sypialni, ba, w naszym łóżku nawet.

Na początku wydawała mi się ta opcja bardzo wygodna. Nie trzeba było chodzić do pokoju obok co trzy godziny w nocy. Córka jadła o dowolnej porze. Jednak z czasem momentów, kiedy twardo spała, a ja mogłam obrócić się na drugi bok, było coraz mniej. Jej sen był jednoznaczny z trzymaniem piersi w buzi. Razem szłyśmy spać i razem wstawałyśmy. Żadnego wieczoru nie mogłam spędzić z mężem, o przyjmowaniu gości nawet nie wspomnę. Po odstawieniu od piersi w 18 miesiącu życia sytuacja się unormowała, a córci wystarczyła moja obecność w łóżku i sporo przytulania.

Z powodu chronicznego niewyspania i problemów z kręgosłupem, których nabawiłam się w ciąży i podczas nienaturalnych pozycji w trakcie nieustannego nocnego karmienia, postanowiłam, że drugie dziecko będzie spało ODDZIELNIE.

Dziecko nr 2 – co sleepingowi mówię NIE!

Kiedy na świecie pojawił się nasz syn, jasne było dla mnie, że noce spędzał będzie we własnym łóżku, ba, we własnym pokoju nawet. Niezbędny okazał się wygodny, obszerny fotel z podnóżkiem, który oczywiście zakupiliśmy zaraz po kilku zapomnianych za pierwszym razem (czytaj – dzieckiem) gadżetach. Jednak mimo posiadania owego cuda wygody zaciskałam zęby, chodząc co 2, 3 godziny w nocy na karmienie lub żeby po prostu przytulić mojego malucha. Przyznaję bez bicia, zdarzyło mi się przymknąć oko podczas karmienia, ale za każdym razem, gdy wracałam do własnego łóżka, włączałam elektroniczną nianię z czujnikiem oddechu i wiedziałam, że podjęłam najlepszą dla nas decyzję.

Oczywiście, zdarzały się momenty, że spaliśmy z synem razem. Gorączka, wymioty czy inne dolegliwości powodowały, że mały mógł liczyć na spanie z mamą. Jednak w innych sytuacjach wykazywałam się żelazną konsekwencją.

Dziś, gdy ma ponad dwa lata, wiem, że to była dobra decyzja. Synek potrafi przespać 12 godzin bez przerwy. Towarzystwo w sypialni powoduje nawet, że śpi znacznie gorzej.

Aktualnie jesteśmy na etapie odcinania pępowiny, czego powodem jest mój powrót do pracy po dwóch wspólnie spędzonych latach 24h/dobę, więc mały najchętniej przebywałby ze mną bez przerwy, o nocach nawet nie wspomnę. Jest ciężko, nie ma co… Nie pozostaje nam jednak nic innego, jak przetrwać.

A jak to wygląda u Was – spanie razem czy osobno?


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)
Podziel się:

Nauczycielka języka polskiego w jednej z krakowskich szkół podstawowych. Szczęśliwa żona i mama trzyletniej Anieli oraz rocznego Kajetana. Pasjonatka aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim stale zmieniająca wystrój swego domu. Wielbicielka podróży, literatury, filmu oraz szybkich samochodów. Kocia mama wrażliwa na los bezdomnych zwierząt. A także miłośniczka zdrowego jedzenia stale ukrywająca się przed dziećmi z kostką czekolady w ustach.

Dyskusja4 komentarze

  1. Bliźniaki wczesniaki w osobnym pokoju w osobnych łóżkach. Też monitory oddechu. Mają prawie rok i nigdy nie spaly z nami. Uważamy że to była dobra decyzja.

    • Szacun. Ciekawe czy jak otworzycie im łóżeczka nie będą do Was przychodzić do łóżka. Bo u nas właśnie wtedy dopiero zaczęli z nami spać – sami przychodzili, a my nie wyganialiśmy 🙂 Od 2,5 – 3 roku życia śpią już tylko w swoich łóżeczkach.

  2. Dam znać za rok, na razie mają 15 miesięcy i zasypiają bez probleu same w swoim pokoju, przesypiają całą noc. Oczywiście są wyjątki, np. ząbkowanie, gorączka. Jeszcze długo będą spały w zamkniętych łóżeczkach, tak sądzę. Generalnie wzorowałam się na rodzicach, wybierając opcje spania dzieci. Moi rodzice też trzymali mnie i siostrę w osobnym pokoju od urodzenia. Mówili, że nigdy żadna z nas nie chodziła po nocach do łóżka rodziców. Miałyśmy wspólny pokój przez wiele lat. Jest między nami cztery lata różnicy. Powiem coś jeszcze. Moja mama jasno stawiała granice. Mówiła nam zapewne, że do sypialni rodziców się nie chodzi w nocy. Tak samo mówiła nam np. nie mam teraz dla was czasu, będę go mieć później. W każdym razie żadnej z nas nie przyszłoby do głowy budzić rodziców w nocy, a gdy któraś z nas miała koszmar nocny, to budziło się siostrę i wspierałyśmy się wzajemnie.

    • Podoba mi się jasne stawianie granic – coś czego wiele kobiet nie potrafi robić, a matki Polki to już w ogóle…. I podoba mi się: “Nie mam teraz dla was czasu, będę go mieć później” – pożyczam. To bardzo ważne, by nie zapominać w tym macierzyńskim kołowrotku o sobie, swoich potrzebach, ale i ograniczonych możliwościach – w przeciwnym wypadku szybko można pozbyć się wszystkich sił i popaść we frustrację…. Co dzieje się często…

Skomentuj