Dobre nawyki u dzieci – pamiętaj o nich także podczas urlopu

Niektórzy z nas właśnie rozpoczynają wyczekiwany urlop, inni są w jego trakcie, dla wielu rodziców dopiero wrzesień przyniesie upragniony wypoczynek. Czas wolny od pracy jest także czasem, w którym pozwalamy sobie na nieco więcej swobody, więcej luzu mają także nasze dzieci.

Nazwijcie mnie sztywniarą – ale są jednak kwestie, które podlegają tylko niewielkim negocjacjom także w okresie wakacyjnym. Dlaczego? Z prostej przyczyny – z miłości do samej siebie. Nie znoszę bowiem doprowadzać do rozprężenia, po którym powrót do jako takiej normalności zajmuje cały miesiąc lub dłużej, a obserwuję to u niejednej mamy. Wolę pozostać mamą szeryfem i po wakacjach nie cierpieć na syndrom bolesnego powrotu do rzeczywistości.

  1. PORA ZASYPIANIA

Jeśli śledzicie moje poczynania w roli mamy od samego początku, wiecie, że niemal od momentu, w którym pory drzemek i wieczornego zasypiania moich córek w miarę się unormowały, przestrzegamy pór zasypiania. Nie zmieniają się one od pięciu lat. Jest więc kolacja około godziny dziewiętnastej, kąpiel, bajka na dobranoc lub zmyślanka opowiadana przez mamę, tak by o godzinie 20.30 dziewczynki już spały, a ich mama miała czas na realizowanie swoich pasji, pracę czy po prostu chwilę dla siebie.

Mówcie co chcecie, ale to naprawdę wygodne, a przyzwyczajenie sprawiło, że zegar biologiczny dziewczynek kieruje ich małe stópki do łóżek bez zerkania na zegar wiszący na ścianie codziennie o podobnej porze.

Czy w wakacje nie pozwalamy im na dłuższe wieczorne harce? Czy nie preferujemy zachodu słońca na plaży? Oczywiście, czasem pozwalamy sobie na wyjątki jak zjedzenie późniejszej kolacji, wspólny spacer po plaży, jednak 21.00 jest godziną, kiedy nasze dzieci już kończą codzienne czynności. Absolutnie nie neguję innego postępowania. Zaznaczam tylko, że dzięki pewnemu reżimowi (choć chyba znienawidziliśmy ostatnio wszyscy to słowo), łatwiej jest nam powrócić do rzeczywistości szkolno – przedszkolnej po wakacjach. Nie musimy znosić fochów, przestawiania się i zbędnych dyskusji.

  1. CUKIER W OGRANICZONEJ ILOŚCI

Ja wiem, naprawdę wiem, że każdy z nas był kiedyś dzieckiem i spożywał cukier w niezliczonych ilościach i mimo to wszyscy jakoś żyjemy, dorośliśmy i mamy się dobrze. Tyle, że aktualne statystyki mówią same za siebie: w Polsce wśród dzieci w wieku szkolnym na otyłość cierpi co piąty chłopiec i co siódma dziewczynka – wg danych Fundacji Instytutu Matki i Dziecka. Nie mówię już o innych schorzeniach i „drobiazgach” jak próchnica. Wakacje to czas, kiedy nasze dzieci próbują przeciągać linę na swoją stronę jeszcze bardziej intensywnie niż kiedy indziej. To od nas zależy jednak, na ile im pozwolimy. Uważam, że żyjemy w czasach, w których do wyboru mamy tak wiele rozmaitych produktów, że możemy wybrać zawsze „mniejsze zło”.

Zamiast dawać więc do picia w upalne dni jedną butelkę słodzonego napoju za drugą, wybierzmy te bez dodatku cukru.

Najlepsza jest woda, wiadomo. Jednak nie każde dziecko sięga po nią chętnie. Są już jednak napoje, które zawierają wodę i niewielką ilość soku pozbawione dodatku cukru albo chociaż naturalny cukier pochodzący od owoców: fruktozę. Pozwólmy sobie na rodzinne lody, ale może niekoniecznie każdego dnia albo może wybierzmy te z dobrym składem. Zamiast fast food’ów zabierzmy na plażę zwykłe kanapki, a na frytki dajmy się namówić tylko od święta. Dwa tygodnie urlopu niech będą czasem aktywności fizycznej, wspólnych spacerów, ruchu na świeżym powietrzu – nie zaś czasem przybierania na wadze.

  1. MYCIE ZĘBÓW

Banał, prawda? No nie wiem. Moje dzieci wieczorem, kiedy spędziliśmy już dzień na plażowaniu albo intensywnych spacerach, są wyczerpane. Wszystkie zabiegi pielęgnacyjno – kosmetyczne zredukowałyby najchętniej do minimum. Kąpiel – może jutro, mycie włosów – po co? Zęby – przecież nie wypadną. O ile nieumyte włosy jestem w stanie przeboleć, choć piasek spada na czoło, o tyle zębów czepiam się i zmuszam do ich szczotkowania nawet w stanie agonii. Dziewczyny robią złowrogie miny, jednak posłusznie wykonują moją prośbę i sądzę, że tak naprawdę są mi wdzięczne, choć może nie do końca tego świadome, bo unikają wizyt u dentysty już od pięciu lat – oczywiście pomijając wizyty kontrolne. A dodajmy, że ich rówieśnicy niejednokrotnie mają już po kilka plomb albo mocno widoczną próchnicę.

  1. CZYTANIE

Znów będę przynudzać. Kto by czytał dziecku, gdy tyle atrakcji przewiduje się dla niego podczas urlopu? Jest przecież basen, rower, rolki, spacery, bieganie – kiedy znaleźć jeszcze czas na staromodne książki? Otóż uważam, że zawsze jest na to czas. Poświęciłam roli czytania osobny post, w tym zaznaczyć tylko pragnę, że wakacje to niemal idealny okres, by poznawać przygody literackich bohaterów, razem z nimi przeżywać przygody, wybrać się oczyma wyobraźni w miejsca, do których może nie zdołamy dotrzeć sami. Ile scenariuszy zabaw wakacyjnych stworzyć może głowa pełna wyobraźni, pełna inspiracji? Ile pięknych słów użyje dziecko, opowiadając o swoim wypoczynku, jeśli wyposażymy go w odpowiednie, a te przecież znajdują się od wieków właśnie w książkach.

I czyż wakacje nie są wreszcie czasem, w którym mamy być razem i blisko siebie? Czytanie jest takim właśnie nawykiem, który nie tylko rozwija dziecko, ale także buduje wzajemną więź. Nie warto więc odpoczywać od niego w trakcie urlopu.

Gdyby tak pomyśleć, może znalazłoby się jeszcze kilka dobrych nawyków, od których nie powinniśmy odpoczywać nawet w czasie wolnym i skłaniającym do lenistwa. Pomijając wszystkie skutki zaniedbania tych kilku wymienionych, dodajmy jeszcze jeden zasadniczy: rezygnując z tego, co na co dzień uważamy za ważne i niezbędne, pokazujemy naszemu dziecku, że najwyraźniej wcale ono takie nie jest i uczymy go czegoś o wiele bardziej niechcianego – zwykłego niedbalstwa.

_____________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj