Dziadkowie, a osobowość dziecka

Niedawno Internet obiegła wiadomość na temat połączenia w Kanadzie domu opieki dla seniorów z domem dziecka. Starsi ludzie mieli wreszcie odnaleźć sens i potrzebę dalszej egzystencji, zaś dzieci otrzymać ciepło, opiekę i czułość, której im brakowało. I choć ostatecznie popularny na fejsie news okazał się niestety mocno ubarwiony (nie doszło do połączenia placówek, a jedynie wspólnych warsztatów, które trwały kilka dni i nie w Kanadzie, a w Walii), to jednak pomysł poruszył internautów.

Placówki, które doceniają wzajemny wpływ osób starszych i dzieci jednak funkcjonują. Choćby w Toronto. Maluchy w wieku przedszkolnym dzielą budynek z seniorami, a kilka razy w tygodniu spotykają się na wspólnych zajęciach. Czy to dobrze?

Ciągle narzekamy na swoich rodziców i teściów.

Bo nie akceptują naszych metod wychowawczych, bo nas nieustannie pouczają, bo rozpieszczają nasze dzieci, bo nie są obiektywni. Musimy oddać im jednak sprawiedliwość i wziąć pod uwagę  korzyści płynące z interakcji młodego i starszego pokolenia. Bo takie rzeczywiście istnieją i mówią o nich tęgie głowy zatrudnione na uniwersytetach.

Pomyśleć by można, że przecież tak wiele je dzieli, że trudno o nić porozumienia. Kilku-, kilkunastolatkowie wychowani na tabletach, grach i bez klapsów – mieliby dogadać się z dziadkami i pradziadkami żyjącymi bez Internetu i pamiętającymi czasy, gdy w sklepach nie można było kupić nowych Nike’ów czy New Balance’ów?

Otóż tak.

Naturalne było dla mnie kierowanie się do babci, kiedy chciałam się wygadać, kiedy nie mogłam dojść do porozumienia z rodzicami lub zwyczajnie miałam ochotę na nich ponarzekać.

Robiłam to, co prawda, dopiero jako nastolatka i zostało mi tak do dziś, choć już jako dziecko uwielbiałam wizyty u babci, które ładowały moje akumulatory. Dopiero niedawno przeczytałam, że uniwersyteckie badania dowodzą, iż dzieci będące blisko z dziadkami mają znacznie mniej problemów emocjonalnych niż ich rówieśnicy pozbawieni tego kontaktu, a także zdecydowanie lepiej radzą sobie w sytuacji stresujących, nie mówiąc już o traumatycznych.

Każdy z nas przechodził przez etap poszukiwania własnej tożsamości.

Każdy chciał wiedzieć, skąd pochodzi, jakie jest jego miejsce w świecie i w mikroświecie. Poczucie, że jest się częścią większej całości, jaką jest rodzina i że w tej większej całości jest się rozumianym, kochanym, cenionym i niezbędnym – miało wpływ na to, jakimi dorosłymi się staliśmy. Podobnie rzecz będzie miała się z naszymi dziećmi. Ich przynależność do rodziny, którą znają, z której członkami – także tymi najstarszymi są blisko, dzielą się doświadczeniami, sprawia, że łatwiej funkcjonować im będzie w społeczności szkolnej czy społeczeństwie. I to też nie jest wiedza wyssana z palca, ale potwierdzona badaniami.

Co logiczne, dodatkowym atutem spotkań naszych dzieci z dziadkami jest nabieranie przez dzieci przekonania, że starość to naturalna kolej rzeczy.

Nie ma nic gorszego od uprzedzonych i lekceważących osoby starsze nastolatków. Skąd się tacy biorą? Być może z domów, gdzie kontakt z dziadkami czy pradziadkami był znikomy. Być może z domów, w których rodzice nie okazywali szacunku starszym. Chcę, aby moje dzieci wiedziały, że ich prababcia potrzebuje pomocy w przejściu kilku kroków. Uczę je, aby okazywały jej miłość – póki jeszcze jest z  nami. Wiedzą, że ma problem z chodzeniem, wiedzą, że trzeba podać jej laskę, choć sama nie poprosi. Wierzę, że jej (i każdej innej staruszki ) zniszczone dłonie będą dla nich synonimem ciepła i babcinego dotyku, a nie jedynie  odrażającej pomarszczonej skóry.

Belgijskie badania pokazują, że dzieci mające bliski kontakt z dziadkami nie wykazują uprzedzeń wobec osób starszych, lecz niestety ich koledzy i koleżanki, których dziadkowie rzadko gościli w ich życiu – mają już problem z ich akceptacją, a raczej wskazują negatywne skojarzenia ze starszymi.

Czy dziadkowie też skorzystają na kontaktach z wnukami?

Ależ oczywiście! Związki międzypokoleniowe mają same korzyści. Maluchy nadają poczucie sensu, skłaniają do jeszcze większego dbania o siebie, wzmagają kreatywność osób starszych i dają ciepło, którego dziadkowie od dorosłych już dzieci czy partnera nie otrzymają w takiej ilości i tak spontanicznie.

Nawet, jeśli bardzo różnimy się w patrzeniu na świat i dzieci od naszych rodziców, dbajmy o ich kontakt z naszymi pociechami. Żadna ze stron nie straci, korzyści zaś można mnożyć.

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 
Udostępnij i polub:
error20

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj