Najlepszy prezent dla babci i dziadka, o którym tak rzadko myślimy…

Za każdym razem, kiedy czytamy z dziewczynkami książki – zwracają mi uwagę na pewien dla nich niezrozumiały detal. Otóż w wielu literackich historiach występuje babcia. Babcia, która jest całkowicie inna niż ich babcie. Babcia siwa, leciwa, poruszająca się o lasce i zajmująca się jedynie upieczeniem ciasta na przyjście wnuków lub opowiadaniem magicznych historii.

Współczesna babcia mało ma wspólnego z jej literackim odpowiednikiem. Współczesna babcia jest zadbana i elegancka. Na ogół jeszcze pracuje. Jest pełna apetytu na życie. Takie są też nasze babcie. Oczywiście mają też co nieco z tej bajkowej: czytają ze swoimi wnukami książki, uwielbiają je rozpieszczać, przygotowywać dla nich łakocie, na które nie pozwalają rodzice. Jedno jest wspólnym mianownikiem babci z książki i babci z realnego świata – obie kochają swoje wnuki ponad wszystko.

Patrząc na moich rodziców, rodziców mojego męża, a także innych zaprzyjaźnionych dziadków mogę śmiało stwierdzić, że są to ludzie młodzi duchem.

Ludzie, którzy żyli w czasach, kiedy zagraniczne podróże, wizyty w kinie, teatrze, wycieczki i wyjazdy były zarezerwowane tylko dla nielicznych. To zatem ludzie przeżywający często drugą młodość, korzystający z życia. Jestem ogromną zwolenniczką takiego podejścia. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem dziadków – około 60-letnich, którzy odkładają pieniądze na nagrobek zamiast tańczyć podczas kolejnego wyjazdu – choćby do sanatorium.

Wracając: kibicuję każdej babci i każdemu dziadkowi, którzy raz w miesiącu idą do teatru, a później na kawę. Planują aktywny wypoczynek jesienią, leniuchowanie w zimie, są na bieżąco z repertuarem kinowym. Przybijam wirtualną piątkę. Dla takich dziadków dobrym, choć nie najlepszym prezentem będą wejściówki na teatralną premierę czy bilety do kina, a może weekend w spa.

Jednak jest prezent lepszy od tego. Co nim jest?

Święty spokój. Banalne? Nie sądzę.

Korzystam z pomocy moich rodziców. Dwa razy w tygodniu odbierają moje córki z przedszkola i są z nimi przez godzinę. Jeśli zapraszają na niedzielny obiad – nie odmawiam. Mama gotuje zupy dla moich dzieci – tych w wykonaniu moim własnym albo mojej teściowej nie jedzą już z takim smakiem. I to by było na tyle, jeśli chodzi o wykorzystanie ich wolnego czasu. Oczywiście zdarzyło nam się parę razy wyjść do kina czy na pizzę bez córek– ale naprawdę przez okres czterech lat – można policzyć te wyjścia na palcach. To dziadkowie bawią się w sylwestrowe noce, to dziadkowie zaliczają kolejne punkty na mapie świata i Polski. To babcie chodzą na aqua aerobik.

I dobrze. Bo od wychowania dzieci są ich rodzice.

Niestety, nie wszyscy młodzi tatusiowie i mamusie są w stanie tę prawdę zaakceptować. Uważają, że tylko oni mają prawo do życia i korzystają z niego pełnymi garściami, bo przecież są dziadkowie. Rodzice mają przecież swoją pracę, kariery, marzenia. A co z dziadkami? Czy oni już naprawdę wszystko przeżyli i mają kłaść się do trumny?

Chce mi się płakać, kiedy widzę w najbliższym otoczeniu biednych dziadków wykorzystywanych od lat. Zajmują się dziećmi, gotują codziennie obiady, sprzątają, dbają o dom, ogród. Podczas gdy ich własne dzieci ze stoickim spokojem przyjmują taki stan rzeczy. Nie mogę słuchać opowieści o znajomej mamy, która uwięziona jest z wnukiem od wczesnych godzin rannych aż do późnego wieczora, bo córka tyle pracuje, a zięć – choć kończy pracę wcześniej – wraca do domu zmęczony i odpoczywa. Żal mi babci usypiającej dziecko kolejny raz w tym tygodniu, bo spotkanie mamy z koleżankami nieco się przedłużyło. Szkoda mi młodych pełnych życia dziadków, którzy kolejny raz oglądają sylwestra w telewizji, bo przecież ich dzieci chcą się wyszaleć.

A może dziadkowie zbliżają się już albo przekroczyli 70-tkę? Wówczas tym bardziej powinniśmy zadbać o ich, a nie nasz komfort. I być może pomyśleć, co my moglibyśmy zrobić dla nich, a nie oni dla nas?

Nie na tym chyba polega rodzicielstwo, aby spłodzić dziecko i żyć nadal swoim życiem, kogoś innego „wrabiając” w czarną robotę. Tak się nie da. Albo tak być nie powinno. Dziecko jest nasze i na nas spoczywa przecież ciężar (nie na darmo nazwany tak) wychowania.

Wiadomo, każdy chce poczuć się czasem, jak „przed dzieckiem”, ale dlaczego akurat kosztem dziadków? Są opiekunki, znajomi – rozwiązań na pęczki. Dlatego najlepszym prezentem dla dziadków jest ich święty spokój. I to starajmy się im podarować – nie tylko w dniu ich święta, ale na co dzień.

Za każdym razem, kiedy będziemy chcieli wykorzystać pomoc naszych rodziców, zastanówmy się przez moment. Który to już raz w tym tygodniu? I czy na pewno musi być to aż na tak długo? Szanujmy swoich rodziców, bo mamy ich tylko jednych. Dajmy dziadkom i babciom najpiękniejszy prezent – wolny czas.

Podobne artykuły z okazji DNIA BABCI I DZIADKA

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 
Udostępnij i polub:
error20

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj