Jak mówiłaś na swoje dziecko nim przyszło na świat?

Niektóre przyszłe mamy dowiadują się o ciąży w trzecim trymestrze (oj, są i przypadki, gdy dopiero w dniu porodu). Inne doświadczają jej objawów już w pierwszych tygodniach. Bez względu na to, kiedy dowiadujemy się, że zostaniemy matkami, a pod naszym sercem bije serce dziecka (albo dwa lub trzy i więcej serduszek), zaczynamy nasze maleństwa nazywać. Nazywać w różny sposób. Niektóre z określeń są śmieszne, inne zaskakujące. A Wy? Jak nazywaliście Wasze maleństwo?

W Wielkiej Brytanii przeprowadzono nawet badania na ten temat, które dowiodły, że 9 na 10 rodziców nadawało pieszczotliwe określenie nienarodzonemu jeszcze dziecku, które dopiero rozwijało się w łonie matki.

O ile nie dziwi popularne określenie: Fasolka, które na myśl przywodzi po prostu kształt dziecka i również w brytyjskich badaniach wiodło prym, o tyle są określenie, które naprawdę świadczą o ogromnej fantazji rodziców.

Mój pierwszy synek był nazywany Fikołek, ponieważ bardzo szalał. Dziś ma 4 latka i tak mu zostało. A z kolei drugi synek był i jest Perełką. – pisze Monika.

Justyna dodaje: My swojego nienarodzonego nzwaliśmy Miki Montana. Musiałam doczytać, że na cześć muzyka. Kiedy jedna z nich zaczęła się mocniej rozpychać i zajmować zbyt dużo miejsca, podczas gdy druga została była mniejsza i nieco mniej zaradna, zaczęliśmy nazywać ją Ptaszkiem – ze względu na delikatność i małą wagę. Z Ptaszka zrobił się potem Taś, aby było krócej i zostało tak na długo po urodzeniu.

Mąż Magdy nieźle ją stresował w ciąży: Ja mówię Dzidziulek, a mąż … Hipcia – zdrobnienie od Hipolity. To na cześć jego dziadka Hipolita. Czasem mnie nawet straszy, że tak dziecko nazwie – jak będę leżała w szpitalu, to pójdzie do USC i je zarejestruje pod imieniem Hipolit/Hipolita. Na szczęście można to bez problemu zmienić w ciągu 6 m-cy, a poza tym on tylko żartuje. Ale faktem jest, ze puka w brzuszek i moi „Jak się masz Hipcia?”, a potem przykłada ucho i słucha odpowiedzi…

Pojawiają się w rozmowach mam także inne perełki: Wypiętek, Wybrzuszek, Pierniczek, Groszek, Kulka, Bulgotka, Okruszek, Myszątko, Kopak.

W badaniach Brytyjczycy podają z kolei najczęściej: Korniszonek, Guziczek, Kamyczek czy po prostu Słodziak.

Psychologowie informują, że nazwanie małego człowieka dopiero rozwijającego się w brzuchu matki jest momentem, w którym stajemy się rodzicem i przyjmujemy do wiadomości jego rzeczywiste istnienie.

Najczęściej jest to też moment, w którym jesteśmy gotowi do poinformowania bliskich i mniej bliskich ludzi o fakcie spodziewania się potomka. Rzecz jasna, kiedy poznajemy płeć  dziecka, najczęściej zamieniamy wówczas dotychczasowy pseudonim na imię, które wybieramy. Choć są i tacy wśród rodziców, którzy określenia z okresu prenatalnego przenoszą chętnie na dziecko po jego urodzeniu. Kwestia przyzwyczajenia 🙂

Podzielcie się z nami swoimi wspomnieniami z tego czasu. Czy byliście w gronie Fasolkowiczów, czy możecie popisać się większym polotem? Jesteśmy bardzo ciekawi… 🙂

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja2 komentarze

  1. U nas było zupełnie inaczej. Nie nazywaliśmy dziecka w ogóle, aż do 18. tygodnia, czyli momentu pierwszego usg. Dzień przed tym wydarzeniem powiedziałam do męża “ciekawe, czy to dzielna pintula, czy dzielny śpizoń “. Są to określenia na podrostków, dorastającą dziewczynę lub chłopca z jakiejś zapomnianej gwary pradziadków. Dopiero, gdy w 18. miesiącu poszłam pierwszy raz na usg, dowiedzieliśmy się, że to bliźniaki i dziewczynki. Czyli pintule, no i dzielne oczywiście. Wmiawialiśmy sobie, że to dzielne pintule, ile razy baliśmy się, czy z nimi jest wszystko ok, bo wiadomo, ciąża wysokiego ryzyka. Ale po kolejnym usg, kiedy lekarz mówił na dziewczynki “bliżniak 1 i bliżniak 2” poczuliśmy, że to trochę zbyt bezosobowo i do czasu następnego usg trzeba koniecznie nadać im imiona. I tak zrobiliśmy ale często mówimy na nie pintule 😉

  2. U nas było sporo określeń. Ale na ogół po prostu imiona, które wybraliśmy znacznie wcześniej. Do tej pory stosujemy jednak przezwiska Zybi,Zygibomba,Taś i wiele innych

Skomentuj