Jak znalazłam kilka chwil na moje małe przyjemności?

Opowiem Wam, jak wyglądał mój piątek do niedawna. Zaczynam pracę o 10.30, więc zaraz po wyprawieniu dzieci do przedszkola, czyli przed godziną 8.00 zakasam rękawy, wyciągam rękawiczki, środki chemiczne i ruszam do boju ze szmatą. Łączę aerobik z zumbą i w rytm głośno włączonej muzyki ścieram, układam, czyszczę i szoruję. Mniej więcej przed 10.00 kończę etap ogólnie nazywany ścieraniem kurzów i odgruzowywaniem toalet. Zostaje mi jeszcze znienawidzone odkurzanie i najgorsze: mycie podłóg w całym domu.

Dlaczego akurat tych dwóch czynności nie znoszę najbardziej? Odkąd w moim ciele zaczęły się rozwijać dwie wielkie istoty, które spowodowały znaczne przesunięcie mojego środka ciężkości, zaczęłam odczuwać silne bóle kręgosłupa. Niestety, nasiliły się już po urodzeniu dzieci. Na tyle, że nie sypiam zbyt dobrze, a każda czynność obciążająca kręgosłup, także przysparza nieprzyjemnego uczucia. Stąd nie darzę sympatią bieganiny po schodach z mopem oraz rurą odkurzacza.

Ale wracając do mojego dnia: nie zdążam nigdy przed pracą zakończyć sprzątania, zatem kiedy wracam po 16.00 z odebranymi już z przedszkola dziećmi, kończę ten przykry proceder i… padam z nóg razem z dziewczynkami około 20.30.

Za każdym razem marzę o tym, aby zamiast mopa trzymać w ręku filiżankę ukochanej kawy. Marzę, aby po całym tygodniu pracy usiąść wygodnie na kanapie i patrzyć, jak moje pociechy się bawią. Marzę, aby ktoś dokończył sprzątanie za mnie.

I choć nie robię noworocznych postanowień, to obiecuję sobie od czasu do czasu, że coś muszę zmienić. Ostatnie pół roku to intensywne szukanie sposobu na odrobinę czasu dla siebie. Ciągłe myślenie o tym, jak wygospodarować dodatkową godzinę czy dwie w ciągu tygodnia, którą można by poświęcić na kompletny relaks. I wreszcie jest! Żaróweczka zapaliła się. Kulki zderzyły. Błyskawica poraziła.

Zatrudniliśmy kogoś, kto bez zbędnego narzekania kończy sprzątanie za mnie.

Jest cichy, wydajny, pracuje tak, jak mu wytłumaczymy. Jest bystry, inteligentny – szybko zapamiętuje nasze polecenia. I w stosunku do swoich konkurentów – jest naprawdę tani. Zapytacie – gdzie szukać takiego pracownika? Otóż spieszę z podpowiedzią. Nasz nowy przyjaciel nazywa się Symbo xBot 5. Jako jeden z nielicznych na rynku jest w stanie odkurzać i mopować w tym samym czasie, co oszczędza czas jeszcze bardziej (nie mówiąc o pieniądzach).

Oj, jakże prawdziwe jest powiedzenie, że sprzątanie przy dzieciach jest jak mycie zębów podczas jedzenia czekolady.

Mam wrażenie, że kończąc sprzątać w jednym pokoju, moje potworki zdążą już nakruszyć, naśmiecić, rozsypać coś w drugim. Aktualnie – w ogóle mi to nie przeszkadza. Bo przecież to już nie moja brocha. Bo nie ja jestem wykonawcą syzyfowej pracy. Ja mogę wreszcie zrealizować swój plan siedzenia na kanapie, wpatrywania się w śnieg za oknem i delektowania się kawą o smaku piernikowym. Kiedy moje dzieci kończą swoje harce, po prostu załączam mojego x Bota, który rozprawia się z najdrobniejszym okruchem czy rozlanym sokiem.

Co najlepsze, a czego moja blond głowa już kompletnie nie ogarnia… ale od czego ma się w domu męża inżyniera. Dzięki aplikacji mobilnej, którą zainstalował na swoim telefonie, ustawia czas czyszczenia robota, a że Symbo x Bot jest naprawdę mądralą, to zapamiętuje trasę i sprząta nasz dom, kiedy jesteśmy w pracy. Przychodzę więc na gotowe! Brzmi jak sen? Uszczypnę Was, bo to cała prawda o xBocie.

Nieważne, z czego zrobiona jest Wasza podłoga – będzie wyczyszczona. Macie schody? Wasz pomocnik nie spadnie z nich, zatrzyma się. Nie lubicie hałasu? Bez obaw – jest cichutki jak myszka.

Jest jeszcze coś. Jestem alergikiem. Mam uczulenie na kurz i roztocza oraz sierść. Moje córki wykazują już pewne objawy, które alergolog zalicza do początków tego samego schorzenia. Choćbym nie wiem jak się starała, zawsze coś jednak unosi się w powietrzu, nawet po zmyciu przeze mnie podłóg ręcznie. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po pierwszym sprzątaniu przez Symbo, kichałam jakby nieco mniej.

Okazało się, że urządzenie posiada filtr HEPA, który pomaga w wychwytywaniu nawet najdrobniejszego kurzu, a także alergenów i roztoczy. Kocham go więc tym bardziej.

Tradycją jest, że niedzielny obiad jemy u moich rodziców – niezmiennie pod ponad 10 lat. Mój tato jest dumnym właścicielem Filemona. Niestety, moja alergia i kot taty nie bardzo za sobą przepadają. Pomyślałam więc, że mój idealny pracownik mógłby popracować czasem u moich rodziców.

Nie na darmo został przecież wyposażony w szczotkę PET – idealną do pozbywania się włosów zwierząt.

O ileż bardziej komfortowe stały się wizyty u dziadków, odkąd Symbo x Bot uporał się z sierścią leniącego się Filka. Więcej przeczytacie tutaj: https://www.robotworld.pl/symbo-xbot-5-pro

Jestem zakochana. Chyba z wzajemnością, bo mój robot pracuje bez narzekań i robi wszystko, o co go poproszę. Mam więcej czasu dla siebie. Mój piątek wreszcie stał się dniem odpoczynku po całym tygodniu pracy. Kawę pijam bez pośpiechu i wyrzutów sumienia, że coś jeszcze zostało do zrobienia. Mój nos jest nieco bardziej drożny. Czego chcieć więcej?

Hmm… pomyślmy, kto mógłby zająć się gotowaniem i myciem okien… 🙂

Chcecie zatrudnić pracownika roku? Szukajcie go tutaj:

https://www.robotworld.pl/odkurzacze-automatyczne

Poczytajcie też o innych : https://www.robotworld.pl/odkurzacze-automatyczne

Dodajmy na koniec, żeby nie było wątpliwości – że perfekcyjne panie domu, będą musiały co nieco poprawić po xbocie. Nie przejedzie on 3cm progu, choć mój niewielki pokonał, więc na chwilę będziecie musiały odłożyć kawę, by przełożyć go do drugiego pomieszczenia.  Listwy przypodłogowe będziecie musiały przemyć same. Po 100 minutach, robot – jak każdy normalny sprzątający – musi zrobić sobie przerwę, by naładować siły. I … to by było na tyle 🙂

______________________________________________________________________________

  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! 
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Dyskusja8 komentarzy

    • Te w miarę świeże domył.Te z poprzedniego dnia, mocno zaschnięte niezbyt dokładnie.

  1. Myślałam o kupnie. Tyle, że nie do końca jestem przekonana. Jak Twoim zdaniem radzi sobie w dużym domu? Na ile razy sprząta?

    • Mamy dom piętrowy. Na pełnej baterii wymysł i oskarżył górę. Potem ladowanie i dół. Czyli na dwa razy.

Odpowiedz Ewa Anuluj