O tym jak pobudka 15 minut wcześniej uspokoiła nasze poranki

Odkąd syn wstąpił w progi przedszkola, poranki nabrały szybszego obiegu. Staram się, aby były „na luzie” pomimo czasu, którego okrutnie brakuje w szczególności w zimie. Spokój i uwaga  względem potrzeb moich dzieci nadają kierunek temu co przed nami, zatem zależy mi, by napełnić nie tylko brzuchy, ale przede wszystkim zasoby moich dzieci, by z poczuciem spełnienia i dobrą energią wkraczały w nowy dzień.

Nasz poranek rozpoczyna się wraz z budzikiem. Jeśli dzieci wstaną wcześniej, co zdarza im się dość często, moja głowa i ciało ani drgną. Do budzika mama śpi i prosi o ciszę.

Wraz z dźwiękiem alarmu wybrzmiewa „mamusiu, wstajemy!” oraz kultowe „pobawmy się!” I choć jestem jeszcze w fazie REM, a mój zmarznięty i rozespany mózg nie pracuje, to zawsze zaczynamy dzień od pójścia do pokoju dzieci. Trwa to może ok. 5 minut, czasem nawet krócej, jednak wiem, że ta chwila razem jest dla nich ważna i pozytywnie rzutuje na dalszy przebieg dnia/poranka. Witamy się z zabawkami, dzieciaki coś do mnie mówią, ja staram się odpowiadać, nie ma tutaj ambitnych akcji z „Psiego Patrolu” lub innych superbohaterów. Następnie rzucamy, że czas na śniadanko i suniemy do kuchni. Ekipa na blat, młodsza pożera masło, starszy buczy, że „chce w miseczce turkusowej”, zatem koncert życzeń „mode on.”

Jemy razem, każdy w swoim tempie, następuje międzytalerzowa wymiana kanapek i kiedy zainteresowanie posiłkiem gaśnie, wsuwamy witaminkę i kierujemy się do łazienki.

Myjemy zęby, to dość trudny moment, bo mam tylko dwie ręce. Staram się pomagać na zmianę lub czasem uda nam się wynegocjować, aby ktoś poczekał na swoją kolej. Niemalże zawsze podczas śniadania i porannej toalety słyszę „mamusiu, a pobawimy się jeszcze minutkę?” Szczerze odpowiadam „tak, jednak potrzebuję teraz…” W tym momencie zazwyczaj następuje dokończenia mojego zdania „…musisz się umyć i pomalować i wtedy pobawimy się minutkę.” Często też mówię dzieciom, że mają teraz „czas dla siebie,” ale jakby to powiedzieć – nie korzystają. Powiem szczerze, że w ostatnim czasie na 5 dni tygodnia 4 razy starszy pyta „czy może być tu blisko lub czy może się ze mną pomalować?” Oczywiście zgadzam się, lecz stawiam małą granicę, że nie należy mi w tym czasie przeszkadzać. Są dni kiedy chcieliby widzieć trzy głowy w lusterku, a każde z osobna marzy o własnym pędzlu i pęsecie. Wszystko na moich kolanach, bo najwygodniej!

Po szybkim liftingu twarzy dzieci wiedzą, że chwilkę się pobawimy – goni nas czas, zatem wiem, że musi być żwawo, ale na 100 %. Takie krótkie „quality time.”

Jestem wtedy już całą sobą z nimi, są zabawy „na niby”, wchodzimy w role lub czytamy książeczki. Jest to pełny i wartościowy moment. Mam wrażenie jakbym tankowała wtedy samochód, wypełniam po brzegi, śmieję się, przytulam i w takiej atmosferze rzucam „że starszy ma jeszcze chwilę dla siebie, a młodsza do garderoby.” W okresie jesieni/zimy ubranie dwóch maluchów naprawdę zajmuje sporo czasu – stąd właśnie przesunęłam budzik o 15 min. wcześniej, by znaleźć czas na wszystko, czego każdy członek rodziny potrzebuje. A moje dzieci zdecydowanie potrzebują o poranku bycia blisko – chcą pomagać przy śniadaniu, chcą malować ze mną brwi i pokazywać książeczki.

Te 15 minut ograbiły nas ze snu, jednak dały nam o wiele więcej dobrego – uspokoiły marudzenie, wyeliminowały nerwowy pęd i dały przestrzeń na radość z poranków podczas których mama nie musi iść do pracy i poganiać wszystkich do wyjścia. Ten czas dopiero przed nami, wtedy poniższy artykuł będzie trzeba zarchiwizować.

Przecież nie podrzeć i wyrzucić do kosza.

Spokojnych poranków dla Was!

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Klaudia Natonek - nauczycielka języka angielskiego wykonująca swój zawód z wielkim zamiłowaniem. Z całego serca wierzy w dzisiejszą młodzież i każdego dnia za biurkiem stara się rozbudzać jej potencjał. Obecnie etatowa mama Jasia i Lilki, kierująca się filozofią rodzicielstwa bliskości, zafascynowana skandynawskim podejściem do wychowania, w którym to samodzielność dziecka stanowi fundamentalny element. Wśród znajomych - promotorka fotelików RWF tyłem do kierunku jazdy. Prywatnie odlicza dni (miesiące lub lata) do wymarzonej podróży z mężem na Zanzibar.

Skomentuj