Pandemia – sprawdzian dla rodziny

Czerwiec postanowiłam uczynić miesiącem wolnym od zajęć dodatkowych. Miesiącem, w którym zacznę odpoczywać po dość intensywnym ostatnim czasie. Przeczytałam wczoraj szereg informacji, a także wywiadów i ciekawostek. Natknęłam się na dwie rozmowy: jedną z dziennikarką, drugą z aktorką, które mówiły o tym, jak pandemia wpłynęła na ich życie rodzinne.

Pierwsza przyznała, że jej małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Zamknięci przez kilka tygodni w domu, z małymi dziećmi u boku, małżonkowie poddali się frustracji. Dodatkowo, nieprzyzwyczajeni do swojej obecności – praca jednego i drugiego wymuszała ciągłe wyjazdy – nie potrafili zaakceptować siebie w zmienionych warunkach, w każdej sytuacji, o każdej porze dnia i nocy, czego wcześniej nie doświadczali albo doświadczali rzadko.

Druga z kolei opowiedziała o poważnym kryzysie, jaki jej związek nawiedził przed wybuchem pandemii, a wywołany był jej ciągłymi wyjazdami. Tutaj z kolei wspólne dwadzieścia cztery godziny powtarzane przez kolejne i kolejne dni pokazały, że razem nadal jest przyjemnie.

Sądzę, że ostatni czas był sprawdzianem dla wielu rodzin.

Podczas ostatniej krótkiej wymiany zdań z przyjaciółką, napisałam jej, że wszyscy jesteśmy już sobą lekko zmęczeni i humory nie dopisują aż tak… Ona z kolei odpisała, że u niej w domu nastroje znakomite, bo wreszcie oboje z partnerem wrócili do pracy, a córka przedpołudnia spędza z babcią.

Prawdą jest, że tylko nieliczni z nas są przyzwyczajeni do bycia z sobą stale.

Pamiętam jak dziś, jak znajoma mamy, żona kierowcy ciężarówki, dawno temu, gdy byłam dzieckiem, powtarzała: pierwsze dwa dni, kiedy mąż wraca z trasy traktujemy jak święto, potem zaczynają się kłótnie i zgrzyty.

Pandemia wymusiła na wielu z nas pozostanie w domach. Z dziećmi, ze zdalną pracą, z problemami finansowymi, z obowiązkami do wykonania. Mieliśmy okazję sprawdzić, czy tak naprawdę się lubimy, czy też może jesteśmy ze sobą już tylko z przyzwyczajenia, przez wzgląd na dzieci, wspólny kredyt? Nie obyło się zapewne w wielu domach bez wzajemnych oskarżeń, wylewania żalu i łez w poduszkę. Mamy i ojcowie stali się nagle całodobowym przedszkolem, szkołą, gospodynią i gospodarzem, obowiązki mnożyły się, podobnie jak irytacja i frustracja wywołana nie tylko zmienioną rzeczywistością, ale też obawami przed tym, co nieznane.

Czy zdaliście egzamin z bycia rodziną? Czy te trudne dni pokazały, że razem wszystko przetrwacie, czy też może obnażyły brutalną prawdę o Waszych relacjach?

My nadal pracujemy zdalnie, a nasze córki są razem z nami w domu. Trzy miesiące we czworo. Wyjścia – głównie na łono przyrody – w tym samym składzie. Czy czuję się uboższa? Okradziona z upływającego czasu? Czy mam już serdecznie dość moich domowników?

Nie będę oszukiwać. Pierwsze tygodnie były dla mnie bardzo trudne.

Przestawienie się, aklimatyzacja do „nowego” budziła wyłącznie bunt. Im dłużej jednak razem, tym więcej wspólnych rytuałów, tym lepiej zorganizowany dzień, tym więcej śmiechu, mniej krzyku. Nie uważam ostatniego kwartału za czas stracony. Raczej za ofiarowany nam, by przekonać się, że tworzymy naprawdę zgrany team. Musiało jednak minąć trochę czasu, bym zaakceptowała ten stan rzeczy. Żeby nie było jednak tak cukierkowo, powiem, że marzę o dniu, kiedy każde z nas wraca do swoich obowiązków poza domem, a spragnieni siebie, stęsknieni za sobą wracamy po południu, by móc podzielić się wrażeniami dnia.

Inaczej nie zawsze znaczy gorzej. Choć niemal każdy z nas buntuje się i wzdryga przed zmianą, w dodatku kierującą w kompletnie nieznane, to czasem okazuje się, że bywa ona zbawienna albo przynajmniej mniej straszna niż nam się wydawało.

_____________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj