Stop przemocy wobec kobiet!

W kalendarzu go nie znajdziemy, jednak warto pamiętać i mówić głośno o tym, że dwudziestego piątego dnia listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet.

Ma on być upamiętnieniem trzech sióstr Mirabal, które w 1960 roku zostały zamordowane na Dominikanie przez dyktatora Rafaela tylko dlatego, że jasno i głośno wyrażały sprzeciw wobec rządzącego. Dzisiaj, aby okazać solidarność z wszystkimi kobietami, wobec których stosowano i nadal stosowana jest przemoc 25 listopada nosimy pomarańczowy kolor, który ma symbolizować lepszą przyszłość dla naszych córek czy wnuczek.

Choć wydaje nam się to niemal niemożliwym, wciąż żyjemy na świecie, w którym kobiety są zdominowane przez mężczyzn.

Z faktów podawanych przez ONZ wynika, że tylko połowa kobiet na świecie, znajdująca się w różnego typu związkach, sama podejmuje decyzje dotyczące stosunków seksualnych czy stosowania antykoncepcji. W wielu krajach na świecie dziewczynki wciąż zmuszane są do wychodzenia za mąż przed osiągnięciem pełnoletniości, wiele dziewczynek, głównie w krajach afrykańskich, przechodzi okaleczenia narządów płciowych. Handel dziewczynkami i młodymi kobietami wciąż kwitnie.

Ogólnie pojęta przemoc stanowi najbardziej powszechne i uporczywe nadużycie.

Choć może Ci się wydawać, że to tylko medialna nagonka, że przecież „mnie to nie dotyczy”, to może nie zdajesz sobie nawet sprawy, że statystyki podają, że w różnych formach przemoc dotyka co trzecią kobietę na świecie. Być może to Twoja koleżanka z pracy staje się ofiarą przemocy psychicznej. Całkiem prawdopodobne, że sąsiadka zostaje zmuszona do współżycia przez męża, bo przecież to „jej obowiązek”, a może Twoja własna córka staje się obiektem drwin i słownych, seksistowskich zaczepek ze strony kolegów z elitarnego liceum?

Mimo licznych kampanii społecznych, starań wielu aktywistek, działań osób publicznych na rzecz kobiet i ich praw, wciąż brakuje równowagi między siłami kobiet i mężczyzn. Promowanie kobiet winno stać się naczelnym zadaniem, by wyrównywać ich szanse i zapobiegać kulturze gwałtu.

Jestem matką dwóch małych dziewczynek. Chciałabym, żeby mogły dorastać nie tylko w świecie, w którym czują się bezpiecznie, w którym wyrażają własne poglądy, walczą w ich obronie, w którym nikt do niczego ich nie zmusza i nie wmawia im, że coś powinny, coś wypada, coś należy. Chcę walczyć o świat, w którym za swoją pracę są wynagradzane na równi z ich kolegami, w którym wygrywa lepszy projekt, nie ten stworzony przez mężczyznę. W świecie, w którym nikt nie czyni nieprzyjemnych uwag, nie szydzi, nie nadinterpretuje ich słów.

By to stało się możliwe, musimy wszyscy: i kobiety, i mężczyźni mówić na głos o swoich potrzebach, oczekiwaniach niezgodzie na wszelaką przemoc, nie tylko w listopadzie.

Duża w tym rola samorządów, a także organizacji pozarządowych, które mogą przede wszystkim poprawić świadomość społeczną wobec problemu, ale także sfinansować usługi dla wszystkich kobiet, które doświadczyły lub doświadczają przemocy i szukają pomocy, lecz nie mogą jej znaleźć.

Miej uszy i oczy szeroko otwarte, nie pozostawaj głuchy na często delikatne wołanie o pomoc ze strony bliskiej lub nieco mniej bliskiej kobiety. Wysłuchaj, pomóż powiedzieć na głos o dręczącym problemie, wskaż miejsce, gdzie znaleźć można pomoc. Tak niewiele, ale czasem tak wiele. Pamiętajmy, że kobiety doświadczające przemocy we własnym domu, są zastraszane, zawstydzane, a przez to bierne i niepotrafiące krzyczeć, by zostały usłyszane.

____________________________________________________________________________________________multirodzice.pl facebook

    • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej!
    • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
    • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami? Zapraszamy do zamkniętej grupy na facebooku!
    • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas: kontakt@multirodzice.pl
    • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring!

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj