Z niemowlakami na basenie

Od zawsze miałam pretensje do moich rodziców, że nie nauczyli mnie porządnie pływać, gdy byłam małym dzieckiem. Dopiero jako 17-latka posiadłam tę umiejętność, jednak w stopniu nie dość zadowalającym. Potem nie było już czasu, aby ją doskonalić. A szkoda, bo pływanie i wodę kocham nad życie.

Postanowiłam, że dziewczynki zapiszę na basen, gdy tylko będzie to możliwe. Wedle słów fachowców, optymalnym wiekiem do rozpoczęcia zajęć jest okres między trzecim a piątym miesiącem życia. Niestety, przegapiłam ten czas, gdyż przy dwójce niemowlaków, nieco dłużej niż przeciętnemu rodzicowi zajęło mi wypracowanie jako takiej normalności.

Na pierwsze zajęcia z dziewczynkami udaliśmy się, gdy miały mniej więcej 8 miesięcy. Od razu usłyszeliśmy, że to trochę późno, ale co tam…

Spośród dość bogatej oferty zajęć dla niemowląt wybraliśmy miejsce, w którym grupy liczą kilka osób, temperatura wody waha się między 32 a 34 stopniami Celsjusza, a basen jest przygotowywany specjalnie dla najmłodszych pływaków.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na tego typu zajęcia? No cóż, mimo protestów mojej mamy i moich własnych obaw, uznaliśmy, że basen to dobrodziejstwo. Powodów jest wiele. Do najważniejszych należą:

  1. Relaks

Nasze dziewczynki dosłownie czuły się jak ryby w wodzie. Uśmiech nie schodził z ich twarzy przez całe 45-minutowe zajęcia. Chlapanie, jazda w specjalnym kółku, zanurzanie głowy i ciągniecie przez mamę i tatę wyraźnie im odpowiadały.

  1. Gimnastyka

Mówcie, co chcecie, ale na dzieciaki z podwyższonym napięciem mięśniowym ( a do takich należy wiele bliźniąt i nie tylko) basen ma zbawienny wpływ. Potwierdzają to lekarze rehabilitacji oraz fizjoterapeuci, bo wpływa na ruchomość stawów. Wielu lekarzy jest także zdania, że dzieci bez tej przypadłości lepiej rozwijają się dzięki tego typu zajęciom.

  1. Tworzenie więzi

Jeśli co tydzień wybierzecie się ze swoją pociechą na basen i spędzicie czas na wspólnej zabawie całą rodziną – to Wasza więź z dzieckiem tylko na tym skorzysta. To kolejny sposób na spędzanie czasu po prostu razem w tej naszej codzienności zabieganej.

  1. Podnoszenie odporności

Tak – naprawdę. Lekarze piszą, że malutki organizm zwiększa swoją odporność na zakażenia wirusowe i inne infekcje poprzez udział w zajęciach na basenie.

O czym warto pamiętać, czego się spodziewać? Nie od razu Kraków zbudowano, więc i ja swoje błędy popełniłam. Na podstawie własnego doświadczenia mogę Was zaoszczędzić kilku.

Moje rady dla Was:

  • Na pewno musicie się przygotować się psychicznie na złapanie przez Wasze maleńkie dzieci infekcji. Odporność nie od razu się podnosi. Najpierw trzeba niestety swoje (nie zawsze, ale często) przejść. My naszą przygodę rozpoczęliśmy w zimie. Wystarczy, że niedokładnie wytrzecie uszka albo włosy malucha i już infekcja gotowa. Najlepiej kilkanaście minut po zajęciach odczekać w szatni i dopiero wyjść z malcem na dwór, bo różnica temperatur bywa zabójcza (przypominam – woda 34 stopnie). Uszy wycieramy kilkakrotnie aż nadmiar wody zostanie całkiem usunięty, nawet, gdy maluch buntuje się jawnie i głośno.

  • Zawsze zabierajcie swoje zabawki na basen! Nasze dziewczynki chętnie bawiły się tymi ogólnodostępnymi, ba – nawet nie chciały ich puścić pod koniec zajęć. Skończyło się trzydniową jelitówką z wymiotami i biegunką. No, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Szybko im przeszło.

  • Jeśli Wasze dziecko nie chodzi – zaopatrz się w nosidełko. My pożyczaliśmy je od znajomych, bo nasze dziewczyny miały już większe foteliki samochodowe. Na basenie jest ślisko i niebezpiecznie jest przenosić malucha na rękach – w niektórych basenach proponujących pływanie niemowlakom wręcz zabronione. Łatwo bowiem o upadek.

  • Zawsze zabierajcie ze sobą kilka warstw ubranek dla malucha. Oczywiście, jeśli zaczynacie zajęcia w sezonie jesienno – zimowym. Najlepiej dziecko ubierać po skończonych zajęciach stopniowo. Najpierw jedna warstwa, potem w szatni druga, poza szatnią kolejna. Wtedy może uda się uniknąć przeziębienia.

  • Pamiętajcie o napoju, posiłku. Dzieci po godzinnej zabawie w wodzie, nawet jeśli to nie pora ich karmienia – potrzebują napoju, a moje zjadają dodatkowy posiłek. Tak wpływa na nie zabawa w wodzie. Chyba, że basen masz tuż za rogiem – zazdroszczę.

  • Wybierzcie basen, który obsługują ratownicy WOPR-u. To ludzie, którzy przeszkolą Was, pokażą specjalne ćwiczenia, nauczą, jak zachować się w sytuacji zakrztuszenia, zachłyśnięcia, a przede wszystkim będą dostępni, gdyby sytuacja Was przerosła.

Podsumowując – jeśli tylko sami lubicie się pluskać, nie macie pomysłu na to, jak zorganizować czas sobie, mężowi i pociechom albo po prostu chcecie przygotować malucha do późniejszej nauki pływania – znajdźcie basen, który spełni Wasze oczekiwania. I nie zniechęcajcie się – nie każde dziecko zakochuje się w wodzie od pierwszego wejrzenia. Basen to rozrywka dla wytrwałych. Warto jednak wykazać się cierpliwością, bo ostatecznie przynosi dużo frajdy i młodszym, i starszym.


  • Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł – udostępnij go dalej.
  • Na fan page’u na facebooku dzieje się dużo więcej i z dużą dawką humoru. Wpadnij do nas!
  • Zapraszamy również do zapisania się na nasz newsletter.
  • Chcesz porozmawiać z innymi rodzicami bliźniaków, wieloraczków, dzieci „rok po roku”? Zapraszamy dozamkniętej grupy na facebooku!
  • Jeśli chcesz podzielić się swoją historią, opinią, doświadczeniem na łamach portalu, napisz do nas:kontakt@multirodzice.pl
  • Będzie nam miło, jeśli dasz znać znajomym o multiRodzicach. Sharing is caring! :-)
Podziel się:

Z zamiłowania dziennikarka, z powołania nauczycielka języka polskiego. Autorka powieści młodzieżowej: „Księżyc nad Świtezią”. Prywatnie: wielbicielka kuchni tajskiej, dalekich podróży i Denzela Washingtona. Od niedawna, niezbyt rozgarnięta, mama bliźniaczek i - co tu dużo mówić - szczęściara. Bezkompromisowa i szczera do bólu. W życiu kieruje się zasadą: co Cię nie zabije, to Cię wzmocni (co przy posiadaniu bliźniąt wydaje się być wyjątkowo trafne).

Skomentuj